wtorek, 24 września 2013

Zaniepokojona mama


O czym mówi tytuł dzisiejszego posta ? 
O tym, że każda mama odczuwa niepokój, kiedy jej maleństwo przestaje dawać o sobie znać. Taka sytuacja przydarzyła się i mnie. Od wczorajszego popołudnia maleńka nie poruszyła się ani razu. Mimo maminych starań, głaskania brzuszka, delikatnego pukania, mówienia, tańczenia.... Pomyślałam - no dobrze, chcesz mieć córeczko święty spokój... więc zaprzestałam męczenia. 

Kładąc się spać przez myśl po raz kolejny przemknęła mi myśl o braku odczuwalnych ruchów malca. Zwłaszcza, że codziennie około godziny 23.00 maleńka kopie mnie, domagając się kołysającego spaceru po pokoju... A tutaj nic. Cisza. Spokój. 
Zasnęłam.

Rano dalej nic. "No dobra córeczko, jest to troszkę dziwne..." - pomyślałam.

Kilka minut temu zaniepokojona mama postanowiła działać. Zjadłam pół tabliczki czekolady, batonika, głaskałam brzuszek, założyłam stetoskop i przykładałam do brzuszka. 

PUK.  

Hurra- uśmiech pojawił się na mojej twarzy. 

PUK, PUK. 


Mama jest szczęśliwa ! 
Teraz córeczko możesz dalej odpoczywać, mama już daje Ci spokój. Tylko proszę, nie rób tego zbyt często, bo bardzo się o Ciebie martwię :)


18 komentarzy:

  1. Moja córka też mega jest aktywna po 23 a już takie apogeum imprezy jest o 23:20 codziennie praktyczne w dzień też mnie puka od czasu do czasu, a czasem nie zwracam na to uwagi bo jestem zajęta. Myślę, że nie ma co się wkręcać na tym etapie ciąży przy regularnych wizytach ginekologicznych i badaniach na prawdę wątpię żeby coś mogło być nie tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie nie, wcale nie mam zamiaru sobie wkręcać, że coś może być nie tak. :)
      Po prostu brakowało mi już tych kopniaczków :)

      Usuń
  2. Taaak, słodycze bardzo w tym pomagają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a przy okazji jak sobie można życie osłodzić ;D

      Usuń
  3. Skąd ja to znam :D wczoraj zastosowałam nową metodę - ścieniłam latarką na brzuszek i Mały kopał w miejsce światła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żartujesz ?! To tak też się da ? ale bajer :D

      Usuń
    2. miało być oczywiście *świeciłam. Sorki za literówkę :) Ale nie żartuję :) Wieczorem nie mogłam zasnąć, bo on się nie ruszał, wzięłam telefon, włączyłam w nim latarkę i przyłożyłam do brzuszka. Po ok minucie Mały sie odezwał :)

      Usuń
  4. Znam to... u mnie na razie był jeden taki dzień, ale się najadłam strachu...
    Co do latarki, też słyszałam, muszę chyba wypróbować, ale mąż będzie marudził,
    że męczę naszego Malucha. Hmmm i co tu zrobić? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś mi się wydaje, że mój też by mógł marudzić :) ale zawsze można zastosować to w momencie kiedy maleństwo nie daje o sobie znać ;)

      Usuń
  5. Ja czytałam, że jak np. wchodzi sie z ciemności tam, gdzie sa jarzeniówki np. jak ktoś ma w kuchni to najlepiej mieć jakąś ciemną koszulkę bo dziecko po prostu razi światło bo widzi je przez powłoki brzucha. Juz wiem, gdzie to czytałam w "40 tygodni radości" żeby do spania ubierać ciemne ubranie jeśli się w nocy idzie pić do kuchni bo dziecko się boi takiego ostrego światła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no prosze prosze, czego to człowiek może się dowiedzieć :)

      Usuń
  6. Kochana, następnym razem pooddychaj trochę brzuszkiem (przeponą) - wdech przy wypięciu brzucha w górę, wydech ustami. 10-12 takich odddechów, maleństwo dotlenia się bardziej i najczęściej od razu daje o sobie znać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chyba odetchnę dopiero jak Anastazja już będzie na świecie :P Teraz najchętniej czułabym ją cały czas, a wiem, że biedna też musi odpoczywać ;-) No i ma już mało miejsca:P

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie też zdarzało się to kilka razy. Za pierwszym oczywiście byłam bardzo spanikowana.
    Jak chciałam pobudzić Malutką jadłam dużo słodkiego :)

    Fajny blog :) Nadrabiam zaległości i zostaję na stałe :)

    Zapraszam też do mnie:
    http://alinadobrawa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Też tak miałam niedawno, przez pół dnia nie czułam kopnięć i się trochę denerwowałam, a w drugiej połowie dnia tak się wierciła że zostałam skopana za cały dzień;) W takich sytuacjach jem coś dobrego, albo kładę się w pozycji za którą Mała nie przepada (na plecach) i wtedy jak dostanę kopniaczka to się uspokajam:) pozdrawiam i zapraszam do nas!:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mamusiu masz ode mnie nominację do Liebster Blog, zapraszam do zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No to napędziła Malutka Mamie stracha..

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń