wtorek, 15 października 2013

Nie jest fajnie.

Dziękuje Wam kochane, za miłe słowa pod ostatnim postem. Wybrane przez nas imię miało się przede wszystkim podobać nam, ale mimo to bardzo cieszy mnie to, że i waszą aprobatę zyskało. Czytając wasze komentarze uśmiech z twarzy mi nie znikał :)


Ale dziś nie jest już tak fajnie.
Mam dość tego remontu.
Mam dość "fachowców".
Mam dość pyłu i brudu.
Mam dość ciągłego sprzątania.


Całą frustrację potęguje złe samopoczucie fizyczne.
Od niedzieli mam zapuchnięte stopy i dłonie. Wyglądam jak Shrekowa Fiona i bardzo się źle z tym czuję. Mam wrażenie, ze całe moje ciało jest zapuchnięte - od czubka głowy aż po same pięty.

Córeczka zrobiła mamusi jeszcze bardziej za złość. Postanowiła bowiem ustawić się nóżkami na dół i bez przerwy sprawdza wytrzymałość moich jajników i pęcherza. Przy mocniejszych kopniakach zwijam się z bólu. Wiem natomiast, że nie robisz tego specjalnie więc wybaczam Ci to....

Dziś obudziłam się rano z potwornym bólem głowy, z obolałymi rękami i stopami. Wydaje mi się, że miałam gorączkę, jednak nie sprawdzałam tego. Wolałam zostać w nieświadomości. 

Jakby tego wszystkiego było mało, to pojawiło się jeszcze coś co już zupełnie wybiło mnie z równowagi. Od początku ciąży stosowałam kremy, aby się przed nimi zabezpieczyć. Jednak niestety nie udało się. Pojawiły się na brzuchu przeklęte rozstępy.... Początkowo były blade - ledwo widoczne. Ale wczoraj patrząc w lustro zobaczyłam istne monstrum. Fioletowo- czerwone blizny. Nie wiem ile jest ich dokładnie. Nie mogę na nie patrzeć.

Siedzę pod kocem ubrana w dres. Od wczoraj nie pokazałam się Tomkowi w innej stylizacji. Nie chcę, żeby zobaczył jak wygląda moje ciało. Wstydzę się tego i póki co nie potrafię sobie z tym poradzić. Wydaje mi się, że minie jeszcze dużo czasu kiedy się z tym uporam....



Dostałam od przyjaciółki pewien link. Niesamowity projekt, niesamowite kobiety. Mam nadzieję, że i ja kiedyś zaakceptuje swoje ciało. Tak jak one.




Ps. Na wszelkie anonimy nie odpowiadam. Rozmawiam tylko z ludźmi, którzy mają choć troszkę odwagi, by oficjalnie wyrażać swoje zdanie. A poza tym, to jest mój prywatny blog - miejsce, gdzie mogę zapisać wszystkie swoje myśli i żale. Zupełnie nikomu nic do tego. Mogę narzekać na co tylko mam ochotę i cieszyć się z czego tylko chcę.
Pozdrawiam. 

21 komentarzy:

  1. Przytulam :* doskonale rozumiem Twoją złość, zniecierpliwienie, zdenerwowanie... Remont to koszmar - ale on się kiedyś skończy, a efekty pozostaną i będą cieszyć oko. Dobrze, że teraz remontujecie, a nie jak Basia będzie już na świecie. Co do kopniaków - mój uwielbia bawić się moim pęcherzem :P I też prośby by kopał inaczej nic nie dają :) Trzeba to przeżyć i już. Pewnie jeszcze nie raz i nie dwa zatęsknimy za tym gmeraniem w naszych wnętrznościach :) Rozstępy - ja już się pogodziłam z tym, że one będą. Smaruję się namiętnie kremami, ale to raczej sprawa genetyczna. Czekam więc aż i u mnie się pojawią.
    Czasami trzeba się wypłakać, oczyścić tych wszystkich hormonów i złych emocji. To też pomaga. Zobaczysz, że jutro zupełnie inaczej na to wszystko spojrzysz :) Nie martw się :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - to wszystko co przychodzi mi na myśl....

      Usuń
  2. Rozstępy...Pamiętam, jak załamana byłam, gdy w dniu terminu (!) pojawiły się wokół pępka... Fioletowe, grube, bleeee... Nie mogłam się z tym pogodzić. Aż w szpitalu zobaczyłam dziewczynę, może ze 20 lat..szczuplutka, tylko brzuszek wystawał. A na brzuchu kilkadziesiąt ogromnych pasków, miała więcej tych rozstępów niż normalnej skóry. Przestałam narzekać momentalnie...
    Niestety tak to jest, że jak mają się pojawić, to się pojawią... Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kochana jestem w 24 tygodniu mam 5 czerwonych roztepów na brzchu,oczywiscie nie nawidze ichale zachodzac w ciaze wiedziam,że będą miały miejsce i tak jak ty stosuje wszelkie kremy i oliwki przeciw...

    Jutro będzie lepiej,mnie rozłożyło choróbsko,siara leci z moich piersi,dusze się suchym kaszlem,leże pod kołdrą cały dzien i śmierdzę syropem z cebuli.Kochana nie jestes sama :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że nie ja jedna mam problemy z rozstępami. Wiem, że miliony innych kobiet ma ten sam problem. Ale gdy to dopada człowieka tak z dnia na dzień i jak kumuluje się z innymi przykrymi rzeczami, to ma się po prostu dość.
      Siara, kaszel, temperatura, łóżko, kopniaki po pęcherzu, syrop (mój czosnkowy) - tak wygląda dzisiejszy dzień. Jeah jutro będzie lepiej ;)

      Usuń
  4. Też zamieniam się w Fionę...na pocieszenie dodam, że idzie zima można się opatulić w sweter i duży płaszcz i już :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z płaszczem już mam problem zeby znaleźć, a co będzie jak mi jeszcze bardziej brzusio urośnie ? :D

      Usuń
    2. Mój TŻ się śmieje, że będę na siebie narzucać kapę :D a tak na serio mam jeden z lumpka z firmy atmosphere mozesz na allegro poszukac mają duże rozmiary albo F&F z tesco też

      Usuń
  5. Nie martw się Kochana rozstępami, pocieszę Cię tym, że nie byłam w ciąży nawet ani nie jestem a mam już takie rozstępy jak moje koleżanki po ciążach nie mają. Wszystko za sprawą mojego szybkiego nabrania na wadze jako nastolatka, teraz schudłam i moja waga jest w normie ale rozstępy są drastyczne, nawet ginekolog dziś powiedziała, że musiałam być sporo grubsza skoro są rozstępy.
    Kiedyś się tego wstydziłam, ale teraz kompletnie mnie to nie rusza. Trudno... nie mam wstydu przed Mężem, ale rozumiem, że dla Ciebie i innych kobiet jest to problemem kiedy rozstępów wcześniej nie było.

    Mam nadzieję, że moje pocieszenie choć ciupkę poprawi Ci humor.
    Remontem się nie stresuj, choć wiem jak ciężko przeżyć remonty, nienawidzę i zawsze wydaje mi się, że NIGDY się nie skończą.
    Pomyśl, jak później będzie ładnie.

    Powodzenia Kochana !!!

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak mam z piersiami - bardzo szybko mi w młodości urosły i jest na nich mnóstwo rozstępów. ale mam je prawie od zawsze więc żyje z nimi normalnie i mąż je znał od zawsze... Ale jeśli chodzi o nowe rozstępy, których wcześniej nie było.... to po prostu najzwyczajniej w świecie się ich wstydzę...
      Mam nadzieję, że i do nich się kiedyś przyzwyczaję....

      A co do remontu - już widzę w wyobraźni, że będziemy mieli ładnie i cieplutko na zimę po tej wymianie okien - otwieram oczy i widzę pełno brudu :D oj żeby się to szybko skończyło :D

      Usuń
  6. ja nie wspomnę nawet o tym jak wygląda mój brzuch po ciąży. Też długo nie miałam rozstępów, ale wyszły w 8 miesiącu i to sporo. Smarowałam się różnymi specyfikami, ale cóż z genetyką nie wygrałam, wszystkie kobiety w mojej rodzinie je mają to czego ja się spodziewałam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie moja mama będąc w ciąży i jednej i drugiej - była bardzo szczupła i nie miała rozstępów więc u mnie to nie kwestia genetyki. Aczkolwiek byłam na nie przygotowana, ponieważ posiadam już na piersiach i to w sporych ilościach.
      Ale zaskoczyło mnie jednak strasznie pojawienie się tego paskudztwa i niestety nie mogę na siebie patrzeć póki co...

      Usuń
  7. ja na cale szczescie ominelam rozstepy na brzuchu, ale teraz gdy karmie iersia i moje piersi sa gigantyczne mam 6 na lewej i 2 na rawej jestem tez zalamana masakrycznie.... w dodatku wstydze sie spac w samej bieliznie bo pociazowy brzuszek nie znika i jest to dla mnie mega nie fajne ale wieze w to ze sobie z tym poradze, za ciebie tez trzymam kciuki abys byla dzielna i moze z czasem sie oswoisz z nimi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje... no cóż, musimy być silne :)

      Usuń
  8. Remont w trakcie ciąży może na prawdę mocno wkurzac, ale nie martw się to minie i znów będziesz miała spokój, czego Ci z całego serca życzę :)

    Pozdrawiam
    Magiczne Słowa

    Zapraszam na mojego bloga: http://magiczneslowaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasami się tak wszystko nazbiera, złośliwie... Zmęczenie, robota która się nie kończy i cała masa innych... Rozstępy są podobno kwestią dziedziczoną, i nie bardzo można ich uniknąć. Jak mają być to będą, pomimo stosowania różnych kremów. Życzę pogody ducha, będzie lepiej;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A wyobraź sobie, że jeśli nasi mężowie nosiliby w brzuchach nasze dzieci i wyszłyby im rozstępy- to przecież nadal by się nam podobali i nie przestałybyśmy ich kochać :) Takie samo podejście mają oni w stosunku do nas :) Ja to aż jestem w szoku, bo przed ciążą bardziej wstydziłam się mojego ciała, niż teraz: grubego, w rozstępach, niekoniecznie po depilacji ;) I nigdy nie odczułam jakiejś niechęci ze strony mojego męża. No trudno, nie Ty pierwsza, nie ostatnia- 99% kobiet boryka się z rozstępami po-ciążowymi. Nie jesteś z tym sama!!! :)

    Zapraszam Cię (w sumie już Cię nominowałam ;)) do gry: Liebster Blog Award, będzie mi miło jak odpowiesz na moje pytania :) więcej informacji u mnie na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też mam problem z zaakceptowaniem swojego ciała po porodzie ale z każdym kolejnym dniem jakoś się z nim oswajam:) Będzie dobrez, musi minąc troche czasu :)
    Zapraszam do siebie: http://malpiatko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń