poniedziałek, 7 października 2013

Szkoła rodzenia i nowy nabytek.


W dniu wczorajszym uczestniczyliśmy z mężem w pierwszych zajęciach w szkole rodzenia w Nowym Targu.Szkoła jest prowadzona przez dwie bardzo rzeczowe kobietki - położne - pracujące w Podhalańskim Szpitalu Specjalistycznym. Jest to na pewno na plus, ponieważ kontakt z nimi nie ogranicza się do Szkoły Rodzenia, ale pozostaje również na sali porodowej lub na porodówce. Zajęcia będą składać się z cyklu ośmiu spotkań po dwie godzinki.

  
 Sala,  w której odbywają się zajęcia jest całkiem przyjemna, ale wkrótce przydałoby się małe odświeżenie wnętrza :) Plus za pufy do siedzenia dla mamusiek, ponieważ jest to bardzo wygodne. Tatusiowie mają przygotowane krzesła, ale mój długaśny mężulek zakosił wolną pufę i też ułożył się wygodnie ( chyba nawet za bardzo, bo w pewnym momencie położył głowę na moim ramieniu i zaczęło mu się ziewać....) ale spokojnie, to był tylko chwilowy kryzys. Wkrótce wrócił do bacznego śledzenia wątku rozwijanego przez prowadzące.




Wczorajsze zajęcia polegały na:
  •  zapoznaniu się uczestników - nie oszukujmy się, jestem najmłodszą przyszłą mamuśką, ale wcale mi to nie przeszkadza :) 
  • nauce oddychania podczas porodu- oddychanie przeponowe ( teraz już wiem ) polega na tym, żeby to brzuszek się unosił przy wdechu, a nie klatka piersiowa :) 
  • omawianiu poszczególnych objawów porodu - kiedy trzeba się śpieszyć do szpitala, a kiedy zostało nam jeszcze troszkę czasu. Pamiętamy - zielone, brązowe czy inne zanieczyszczone wody płodowe oznaczają bardzo szybki przyjazd do szpitala. Taka sama sytuacja jest w przypadku krwawienia, bądź regularnych skurczów nie przechodzących przy zmianie pozycji lub podczas brania kąpieli. 
  • omawianiu procedury przyjęcia do szpitala - zostałyśmy uprzedzone przed dziwnymi, często zupełnie zbędnymi pytaniami, które niestety muszą zostać nam zadane. Podczas mojego poprzedniego pobytu na patologii ciąży przechodziłam przez to i już wiem co mnie czeka. Dla jednych może być to bardzo denerwująca, żmudna i zupełnie niepotrzebna procedura, jednak dla mnie była bardzo odstresowująca. :) 
  • omówienie najbardziej przydatnych rzeczy do szpitala - wyprawka dla mamy, którą pewnie omówię w późniejszym terminie pokazując moją torbę do szpitala. 
Oczywiście nie obyło się bez paczuszek pełnych ulotek i kilku próbek.
  • Próbka proszku JELP, z której jestem bardzo zadowolona, ponieważ stosujemy tylko ten proszek ze względu na męża alergika. 


  •  Próbka FLORADIX - żelazo i witaminy. Poprawia kondycję i samopoczucie. 
  • Próbka HIPP MAMA- Herbatka BIO dla kobiet karmiących (2 saszetki)
     
    Oczywiście bardzo lubimy darmowe próbki więc bardzo cieszymy się z kolejnych :)
Następne zajęcia w środę, więc pewnie wtedy pojawi się kolejna notka poświęcona tej tematyce.



Tytułowy nowy nabytek to laktator AVENT. Zdecydowałam się na wersję ręczną. Stwierdziłam, że jeśli będzie potrzeba odciągania i będzie męczyło mnie używanie ręcznego laktatora, to wtedy zakupimy droższą wersję czyli elektryczną. Póki co nie widzę takiej potrzeby. Laktator składa się z :
  • Pompki do odciągania pokarmu z nakładką masującą. 
  • Buteleczki 125 ml 
  • Smoczka do butelki z zatyczką

Wybraliśmy wersję z prezentem dla mamy w skład którego wchodzą :
  • 2 wkładki laktacyjne na dzień AVENT
  • 2 wkładki laktacyjne na noc AVENT
  • Krem Nawilżający Brodawki Sutkowe AVENT 30 ml.
  • 2 żelowe wkładki termiczne na piersi wraz z pokrowcami
  • Wstążka z klipsem do biustonosza. - zupełnie nie wiedziałam do czego służy, ale wujek Google podpowiedział, że po prostu do zaznaczenia, którą piersią ostatnio karmiłyśmy naszego smyka. 
  • Ładna fioletowa kosmetyczka

Póki co jestem zadowolona z zakupu - zobaczymy jak się będzie sprawdzał w praktyce i czy w ogóle będzie nam potrzebny, bo przecież może się okazać, że nasza córa będzie sobie świetnie radzić sama :)





21 komentarzy:

  1. Fajna, konkretna notka :) Ps. Na kiedy macie termin? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te zajęcia to super sprawa. Pamiętam jak my z P. biegaliśmy na zajęcia i on też potrafił przeziewać niektóre zajęcia, ale to ze zmęczenia. Zajęcia odbywały się zawsze od razu po jego pracy. Uważam, że i tak był dzielny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomek też pędzi prosto z pracy, bez obiadku, bez chwili odpoczynku i doskonale rozumiem jego ziewanie. Ale niesamowicie cieszy mnie to, że jest tak zainteresowany tymi zajęciami, że chętnie zadaje pytania i jest z siebie taki dumny jak coś wie :)

      Usuń
  3. mnie ciekawi ta herbatka dla mam karmiacych.
    co ma w skladzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anyż, koper włoski, kminek, werbena cytrynowa, melisa i to wszystko z rolnictwa ekologicznego i dlatego jest BIO.

      Usuń
  4. Fajne są takie zajęcia, sama myślę że będe w takich uczestniczyć kiedy będę w ciąży.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie korzystałam ze szkoły rodzenia, kto wie może powinnam? ;P wszystko jednak wychodzi w praniu no i przecież posiadamy sławetną kobiecą intuicję:)) dasz radę mamuśka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja stwierdziłam, że bez tego się nie obejdzie :) Zależało mi głównie na tym, że podczas zajęć zobaczymy sale porodową i w ogóle cały oddział ( nie będziemy czuć się tak niezorientowani, gdy wybije godzina zero ). Poza tym fana sprawa, bo położne pracują właśnie w tym szpitalu, w którym będę rodzić i dokładnie wiedzą jak to wszystko wygląda. Poza tym można popytać, porozwiewać wątpliwości, albo dowiedzieć się czegoś zupełnie nowego :)

      Usuń
  6. Fajne prezenty,ile placicie za zajecia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 300 zł. Czy to dużo ? Nie wiem....
      Wydaje mi się, że będą to dobrze zagospodarowane pieniądze.
      i materiały dostajemy z każdych zajęć i prezenciki. I będzie spotkanie z kobietką, która powie o chustonoszeniu ;) Zobaczymy. Po zakończonym kursie powiem czy było warto :)

      Usuń
  7. Mój Mąż też na niektórych zajęciach ziewał i się kręcił na materacu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście Tomek robi to wyłącznie ze zmęczenia, dlatego mu wybaczam ;)
      Cieszy mnie jednak to, że jest bardzo zaangażowany w zajęcia i chętnie zadaje pytania :)

      Usuń
  8. Fajny pomysł z tą wstążką. Nieraz mam właśnie problem, którą piersią karmiłam;) Góralska - to ile Ty masz lat? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie mialam jakos okazji wybrac sie do szkoly rodzenia, szkoda :) ale fajniee ze zajecia ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że i bez tego dasz sobie doskonale rade, kobiecy instynkt ci w tym pomoże :)

      Usuń
  10. Moja koleżanka kupiła ten laktator z dokładnie tą samą myślą, ze najwyżej dokupi później elektryczny :) i ten jej w zupełności wystarczył. Tym bardziej że jednak ręczny jest bardziej dyskretny. Brała go na rożne wyjazdy czy inne okazje i nie było problemu żeby odciągnąć szybko w łazience. Ja jeszcze troszkę i będę kupować taki sam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super mi to czytać, że komuś właśnie ten laktator się sprawdził :)

      Usuń