czwartek, 10 października 2013

Szkoła rodzenia II oraz rewolucja w domu :)

Dzisiejszy post rozpocznę od tytułowej rewolucji :)
Bałagan, kurz, wszędzie pył.... Tak jest- zdecydowaliśmy się na wymianę okien i wczoraj była ekipa od montażu. Okna są wstawione i opiankowane, natomiast dopiero jutro zjawi się druga ekipa od "szpalet" czyli od wykończenia :) Wcześniej mieliśmy drewniane okna i na dodatek podwójne - coś koszmarnego do umycia.... W samym salonie miałam wtedy.... uwaga.... 14 okien ! Teraz mam tylko 5 ! :) Oj cieszy mnie ta perspektywa. :)
Efekty pokaże po zakończonych pracach :)


29 tydzień ciąży !

We wtorek byliśmy na kolejnym USG. Córunia czuje się świetnie. Szaleje, kopie, kręci się - jednym słowem jest pełna sił i energii :)
Ewidentnie pokazała nam, że jednak jest dziewczynką i że nie ma nic miedzy nóżkami. Mówię o tym, ponieważ na poprzednich badaniach- ja jakoś nie mogłam tego dostrzec, tylko pani doktor informowała o płci. Tym razem jestem już tego pewna :)

Waga córeczki : 1100 g.
Waga mamy: +6 kg.

Jeśli chodzi o szkołę rodzenia - wczoraj odbyło się kolejne spotkanie. Niestety musiałam w nim uczestniczyć sama, ponieważ Tomek musiał zostać dłużej w pracy (takim sposobem był w domu dopiero po 22:00 - nie lubię, kiedy te sprzęty się tak psują mój mechaniku). Ale częściowo wczoraj przy kolacji, a częściowo dzisiaj przy śniadanku opowiedziałam mu wszystko - więc jest na bieżąco :)
Wczoraj rozmawialiśmy o pierwszym etapie porodu.

"Po 9 miesiącach błogości i beztroski, gdzie było ciepło, ciemno, cicho, miękko i bezpiecznie, zaczyna dziać się coś niepokojącego. Jakaś niepojęta siła pcha dziecko w ciasnotę, niewygodę, a przede wszystkim sprawia ból. Po dramatycznej walce o przetrwanie dziecko wchodzi w zupełnie inny świat- jasne światło, głośne dźwięki, brak bezpiecznego dotyku całego ciała, rozpierające płuca uczucie wnikającego, palącego powietrza. Paniczny lęk i krzyk ! Rozpacz ! Czy Twoje dziecko jest zadowolone ? " 

Fragment ten zainspirował mnie wczoraj do poważnych rozmyślań w trakcie powrotu do domu. Perspektywa bólu budzi we mnie poważny lęk, obawę, strach. Boję się. Boje się bólu, nacięcia, pęknięcia. Boje się o córeczkę, o jej zdrowie.
Doszłam jednak do poważnych wniosków. Owszem mnie boli - i nie czarujmy się boleć będzie na pewno. Ale co ma powiedzieć to moje maleństwo, które musi przecisnąć się przez wąski kanał rodny i wykonać przy tym strasznie ciężką pracę, po czym znajduje się w zupełnie obcym świecie, gdzie wszystko jest obce i nieznane ?
Oswajam się z myślą, że boleć będzie na pewno - ale muszę pamiętać dla kogo to wszystko ! :)

"Radzenie sobie z bólem jest bowiem traktowane jako wzięcie odpowiedzialności za bezpieczeństwo swoje i swojego dziecka."


Mam jeszcze do Was pytanie. Wczoraj poruszyliśmy jeszcze jedną kwestię - znieczulenia wewnątrz-oponowego.  
Jakie jest wasze zdanie na jego temat ? 
Czy podczas porodu zdecydowałyście/ zdecydujecie się na znieczulenie ? 
Czy nie wyobrażacie sobie porodu bez znieczulenia ?


Pozdrawiamy Was gorąco :)

.

8 komentarzy:

  1. Myślę, że jest to zbędny zabieg. Ból jest. U mnie ból był straszny. Pod koniec błagałam o znieczulenie i cesarkę. Powiedzieli mi, że mi podają znieczulenie- a okazało się później, że dostałam 5 dawek oksytocyny ;D Da się to przeżyć ;)
    Same bóle trwały u mnie 3,5 godziny. Samo parcie nie boli, czujesz ulgę, bo nie musisz się powstrzymywać przy skurczach i w końcu mozesz przeć- a to wieeeeelka ulga jest ;)

    Jednak każda kobieta jest inna, więc decyzja w Twoich rączkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdybym miała taką możliwość to brałabym znieczulenie w ciemno i to wiedziałam już będąc w ciąży, teraz po próbie porodu naturalnego i ostatecznym cc, wiem, że znieczulenie jest boskie i przy ogromnym bólu z pewnością mile widziane. Miałam poród wywoływane, a ponoć on boli bardziej niż ten toczący się naturalnie, także może tez dlatego mam inne odczucia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie chcę znieczulenia,tzn wiem i juz uprzedziłam narzeczonego,że pewnie będe go błagać i innych o znieczulenie ale mają mi go nie podawać chyba,że już sam personel stwierdzi,że trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie mam ci gdybac w sprawie znieczulenie zew-op. W tym szpitalu, w ktorym planuje rodzic jest tylko gaz ;) I zamierzam z niego skorzystac, a czy cos da? To sie okaze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja planuję bez znieczulenia, zresztą w tym szpitalu raczej go chętnie nie dają:) A co do usg to aż się czasami dziwię jak lekarka widzi takie szczegóły, ale skoro tak mówi:)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie też w szpitalu, w którym będę rodzić nie podają znieczulenia, więc będę się drzeć wniebogłosy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie ze szkołą rodzenia, sama wybrałabym takie zajęcia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana ja nie miałam do czynienie z tym znieczuleniem, ale dziewczyna, z którą leżałam na sali owszem. Stwierdziła, że nie ma nic lepszego niż znieczulenie zewnątrz-oponowe. Dodam, iż na tym znieczuleniu urodziła trzecie dziecko, a pierwsze dwa bez, więc miała porównanie. jednak tak jak już wyżej się pojawiało każda z nas jest inna...
    Całuję!

    OdpowiedzUsuń