czwartek, 19 grudnia 2013

Coś się dzieje ?

Wczorajsze KTG nie wykazało zupełnie nic. Zero skurczy, ruchów bardzo dużo, tętno córuni unormowało się. Lekarz stwierdził : "Może pani spokojnie jechać do domu" :) 

Wróciliśmy do domu, Tomek poszedł do garażu popracować troszkę (bo chce zaległości nadrobić przed porodem), a później pojechał na Wigilię firmową. Czułam się tak strasznie samotnie.... Nie wiem co się stało, ale w pewnym momencie łzy poleciały mi z oczu... Tak zupełnie bez powodu... 
 Chyba ostatnio bardzo brakuje mi męża. Pracuje od rana do wieczora ( ponieważ mają sezon w firmie i zapierdziel straszny), ja spędzam całe dnie sama.... I czekam.... Pocieszam się myślą, że wkrótce będzie ze mną córeczka :) 

Godzina 21:18 
Skurcz. Zaskoczył mnie niesamowicie. Zwinęłam się w kłębek i czekałam aż minie. 
 Szok. O cholera - silne to było.... :) Ale bez paniki. Położyłam się na łóżeczku i dalej oglądałam film. 

Godzina 21:28 
O cholera. Drugi skurcz. Minęło 10 minut. Póki co - regularny odstęp czasowy. Szok. Znów bolesny. 

Godzina 21:38
Ej, ej - znów skurcz. Ciut delikatniejszy, ale i tak mocno odczuwalny. Uśmiech pojawił się na mojej gębusi - czyżby to już ? :)
Wzięłam ciepłą kąpiel. 

Godzina 21:50 
Skurcz. Słaby, delikatny i już nie co 10 minut. Mina mi zrzedła, ale pomyślałam, że jeszcze jest szansa....

Ale kolejnego skurczu nie było.... Niestety. A dzisiaj.... 

Godzina 9:43 
Skurcz. Silny, mocny, bolesny. Poszło w krzyże i w uda. 

Godzina 9:53 
Kolejny skurcz. Znów mocny i znów poszedł w krzyże. Rany co za ból ! 

Godzina 10:03 
Skurcz, lżejszy niż poprzednie. Ale regularny. Poleciałam wziąć kąpiel. 

Godzina 10:13 
Kolejny skurcz mocniejszy niż poprzedni. Kolejny już regularny. Pojawia się nadzieja....

Godzina 10:25 
Delikatny, bezbolesny skurcz. Rozregulowany.... 

Kolejnego nie było. 

Baśka - córeczko ! Czemu robisz mamusi takie nadzieje ? :) Oszaleję przez Ciebie :)  

Zdjęcie z wesela kuzyna ( wrzesień 2013r. ) 
Dostałam je wczoraj i strasznie mi się spodobało :) 
Szczególnie ta ręka z prawej strony :) 
 

29 komentarzy:

  1. O, ktoś Wam dał "lajka" na zdjęciu ;)
    Basia pewnie ćwiczy przed godziną zero ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładne zdjęcie, no faktycznie Twoja Basiu ćwiczy Twoją cierpliwość :-) jeszcze troszeczkę i będziesz miała to cudeńko w swoich ramionach :-) pozdrawiam mocno

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech tatuś porozmawia sobie poważnie z Basieńką. Stanowczo powinien zażądać od niej "Baśka wychodz!!"
    Kochana obawiam się jedynie,że możecie spędzić święta w szpitalu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli urodzę dziś bądź jutro to jest szansa, że na Wigilię nas wypuszczą (bo trzymają 3 doby). Oczywiście jeśli nie będzie cesarki i o ile wszystko z nami będzie dobrze :)

      Usuń
  4. Basiu nie rób mamie psikusów! ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Malutka powolutku się przygotowuje na przyjście do rodziców :-)
    Zdjęcie mi również się bardzoooooo podoba! Pasujecie do siebie :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Czuję, że to lada moment i Basia będzie z Wami :D
    Zdjęcie genialne :))

    OdpowiedzUsuń
  7. oj już nie długo! Powodzenia! Bądź silna! I oddychaj- ja robiłam ten błąd, że do połowy porodu, przy skurczu, krzyczałam z bólu i nie oddychałam. Dopiero ost. 1,5 godziny zaczęłam oddychać i wtedy dało radę to jakoś przeżyć ;) Przy drugi porodzie będę oddychać od początku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oddycham, oddycham, bo łagodzi to jednak ból. :) A staram się podchodzić do tego na spokojnie choć wiadomo - emocje są :)

      Usuń
  8. Basia sprawdza, czy jesteś gotowa :)) pewnie już niedlugo, na razie niech siedzi jak jej dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam, niech wychodzi :D mamusia i tatuś są gotowi :D

      Usuń
  9. Lubię to! :) Basia bada Waszą czujność :) Jeszcze dzień, może dwa.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, nie ! :D Jeszcze godzinka, może dwie :D

      Usuń
  10. Ale niezdecydowana mała ;-)) Ale moim zdaniem zaskoczy Was, gdy stwierdzicie, że "dziś pewnie znowu nie"... ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówimy tak codziennie od kilku dni :D Więc chyba musimy sobie powiedzieć : "No dobra to dziś jedziemy rodzić" :D

      Usuń
  11. a ja myślałam, że TO już! :) taka niepewność jest chyba trochę denerwująca..człowiek siedzi jak na bombie i nie wie czy to już czy jeszcze nie :) ale jeżeli takie skurcze się pojawiają, to chyba TO już tuż tuż nastąpi ! :) życzę powodzenia! myślę że święta spędzicie już z Basieńką :) my mamy jeszcze kilka miesięcy czekania.. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi to czekanie jest okropne - wykańcza człowieka :D Ale nie możemy nic zrobić - trzeba spokojnie czekać ; )

      Usuń
  12. Piękne zdjęcie. O tak to to oczekiwanie jest najgorsze. Ja pare godzin myślałam że chyba ustana ale skonczylo sie na porodzie :) wcześniej żaadnych skurczy.
    pisane-szczesciem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę... Mnie co po chwila skurcze w balona robią... :D

      Usuń
  13. Jakoś tak inaczej zrobiło się na blogu ;)
    Na plus oczywiście! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jaka Ty jesteś śliczna :-) do trzech razy sztuka to może już się zaczęło i jesteście na porodówce, mam nadzieje:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej - zawstydziłam się..... :D
      No niestety- dalej w domciu :))

      Usuń
  15. świetne zdjęcia w opisie bloga!;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z jednej strony szybkiego rozwiązania, z drugiej ...święta w szpitalu? Co wolisz?Wybieraj a tego z całego serca będę Wam życzyła :)

    OdpowiedzUsuń