poniedziałek, 2 grudnia 2013

Czy to już czas... ?


Czy to już czas, aby Basia pojawiła się wśród nas ?


Jutro wybieram się do ginekologa. Może to być już nasza ostatnia wizyta w pakiecie w tym miejscu... Odstawiamy leki przeciwskurczowe i wszystko może się zdarzyć. 
Wszystko zależy od czynności skurczowej macicy - mogę urodzić w ciągu kilku dni, w ciągu tygodnia, albo nawet dopiero po terminie.

Stresuję się - powiem to szczerze. Dotarło do mnie, że w każdej chwili mogę zostać mamą. 
Mąż mówi, że moją wadą jest to, że boje się nowego, tego co nieznane.... No ale chyba każda z nas odczuwała/odczuwa pewien niepokój czy obawę związaną z pojawieniem się dzidziusia na świecie.

Staram się być spokojna ale myśli o córeczce pochłaniają mnie całkowicie i nie mogę skupić się na innych czynnościach. 


Weekend był bardzo intensywny. 
Piątek - studia. 
Sobota - od rana studia, potem wycieczka do kuzyna i jego małżonki. 
Niedziela - wieczorny powrót do domku.

Oj trzeba mi było spotkać się z bliskimi. Trzeba mi było wyrwać się od codzienności, porozmawiać, pośmiać się. Potrzebowałam ruszyć się z domu, by choć przez chwilkę zapomnieć o stresie związanym z ciążą i porodem. 
Po drodze przeżyliśmy chwile grozy, ponieważ pojawiły się dość intensywne skurcze. Widziało się nawet, że będziemy musieli zawrócić, by nie oddalać się zbytnio od szpitala, w którym planujemy rodzić. Zrobiliśmy sobie jednak dłuższą przerwę, skurcze ustąpiły i mogliśmy kontynuować jazdę. 

Dzisiaj pomimo strasznego zmęczenia, zaraz z rana poleciałam do laboratorium, żeby odebrać wyniki GBS, a także żeby zrobić podstawowe badania, które potrzebuje mieć na jutro. Po powrocie zjadłam śniadanko i zasnęłam. Później napisałam jeszcze recenzję na zaliczenie - żeby mieć z głowy. Teraz gotuję pomidorową i czekam aż Tomek wróci z pracy. 


Post totalnie pozbawiony emocji. Wiem i strasznie za to przepraszam. Przekazanie suchych faktów to chyba jedyne na co mnie teraz stać. Jestem przerażona, choć w głębi serca niesamowicie się cieszę, ze wkrótce zobaczymy naszą maleńką córeczkę. Wydaje mi się, ze wszystko gotowe na przyjęcie małej Basi - ale czy na pewno ?


Mała kręci się i wierci - czym sprawia, że mam chęci do działania. Mimo iż ruchy te są strasznie bolesna to i tak niesamowicie mnie cieszą.....

12 komentarzy:

  1. Każda z nas chyba na tym etapie ma podobne myśli. Nie jesteś sama. Dobrze, że masz wynik GBS, teraz spokojnie możesz rodzić, mi bardzo zależało żeby mieć to badanie zrobione jak najwcześniej (od 34 tc można - bo wiadomo, trzeba założyć, że dzidziusiowi może być śpieszno. Chociaż lepiej, by nasze maluchy posłuchały swoich mam i jeszcze troszkę poczekały. Uważajcie na siebie na ostatniej prostej :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Post pozbawiony emocji?? No co Ty! Ja ekscytuję się każdym słowem, zdaniem.... Zaraz będziesz mamą :) Trzymam kciuki za jutrzejsza wizytę. Koniecznie daj znać jak już będziesz po :) Odpoczywaj Mamusiu i zbieraj siły :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem większość osób boi się nowości, a szczególnie jeśli chodzi o dziecko, to jest oznaka odpowiedzialności. Trzymam kciuki, żebyście już wkrótce byli w komplecie i żeby poród był lekki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekamy zatem na Basię :)

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie stresuj się niepotrzebnie tym, co dopiero ma być. Nie wiadomo, jaka będzie Basieńka. Może będzie rozwrzeszczanym bobasem, którego całymi dniami trzeba będzie nosić, a może najspokojniejszym dzieciątkiem na świecie. Ale teraz się jeszcze nie dowiesz. Życzę Ci spokojnego i jak najmniej bolesnego porodu.
    Pozdrawiam Cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  6. To ja trzymam kciuki na zaś za udane rozwiązanie :)
    A co studiujesz? Mam nadzieję, że ja też dam radę do samego końca chodzić na zajęcia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pewnie, że każda się lęka i boi. Dzisiaj usłyszałam w tv, że strach przed byciem rodzicem świadczy o tym, że zdajesz sobie sprawę z odpowiedzialności jaka Cię czeka. Powiem Ci, że ja dzisiaj ryczałam jak bóbr, kiedy mój P. włączył kołysankę z telefonu, ja lulałam Tośka i w myślach dziękowałam Bogu, że mogę być matką, że mam swoich chłopaków.

    OdpowiedzUsuń
  8. Po porodzie stwierdziłam, że tak na prawdę nie jestem na nic przygotowana co mnie spotyka :)
    totalny spontan :)

    OdpowiedzUsuń
  9. oj czułam to samo co Ty.
    a jak zaczęły się skurcze, to płakałam, bo tak się bałam tego co mnie czeka.

    trzymam za Was kciuki. Bądź silna i dzielna. pamiętaj o oddychaniu, to naprawdę pomaga :-*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatni miesiąc jest najgorszy, i faktycznie da się wyczuć to w tym poście :P Ale nic nie szkodzi, masz do tego prawo!
    Życzę Ci, żeby szybko zleciało :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana ja sobie dziś uświadomiłam, że równo za miesiąc (bo mam nadzieję, że nie wcześniej) zostanę mamuśką...i nie wiem czy bardziej się cieszę czy bardziej jestem przerażona tym faktem...zostało tak niewiele czasu :)

    OdpowiedzUsuń