poniedziałek, 16 grudnia 2013

Mały powrót :)

Czas na poważne wyjaśnienia naszej nieobecności : 

niestety jesteśmy dalej w dwupaku.... ! :)  

A co było powodem naszej nieobecności ? 

Szpital.

W czwartek postanowiłam wybrać się do mojej pani doktor, ponieważ przez dwa poprzednie dni bardzo bolało mnie podbrzusze, a ruchy Basieńki były bardzo znikome. Gdzieś w podświadomości czułam, że ta wizyta najprawdopodobniej zakończy się w szpitalu... No, ale cóż. Doktorka stwierdziła, że mam pojechać sobie do domku, spakować rzeczy i jechać na izbę przyjęć. Chciała, żeby w szpitalu porobili mi seryjne KTG, żeby sprawdzić ruchy i czynność skurczową macicy. 

Jak poradziła, tak też zrobiłam. W szpitalu byłam około 20:00. Ku mojemu strasznemu przerażeniu - zostałam przyjęta na PORODÓWKĘ ! Ale, że co ? Jaka porodówka ? Przerażona tym faktem o mało nie zeszłam na zawał. Położna położyła mnie na zbiorowej sali porodowej, gdzie jedna babeczka rodziła, a druga miała zapis licznych skurczy. Tylko ja taka biedulinka, zastanawiałam się co ja tam robię. 

Doktor zbadał mnie i zalecił KTG. Zapis trwał dość długo. Początkowo ruchów córeczki brak. Skurcze pojawiały się liczne, ale delikatne. Tętno dziecka - strasznie zawirowane. Położna odesłała mnie na zwykłą salę i powiedziała "proszę liczyć skurcze". "Ale jakie skurcze"-  pomyślałam, skoro ja ich nie czuję ? Przecież ja czuję silny ból, a nie skurcze. Miałam wrażenie, że nikt nie rozumie o co mi chodzi.....

Po jakimś czasie kolejne KTG i kolejne.... Tej nocy nie spałam ani chwilki. W między czasie urodziły się trzy dziewczynki, kobiety dość głośno krzyczały, dzieciaczki płakały. No ogólnie nie było możliwości, żeby zasnąć. Rano doktor znów zabrał mnie na badanie i na mierzenie przepływów w główce córci i w pępowinie. I wtedy przenieśli mnie na patologię ciąży. Wtedy powiem Wam, że jakoś mi ulżyło.

Zostałam położona w tej samej sali, w której leżałam w 9 tygodniu ciąży. A co więcej - leżałam nawet na tym samym łóżku.... Wszystko wydało mi się takie znane, więc uspokoiłam się i odstresowałam. Przez te kilka dni codzienne KTG pokazywały coraz większą liczbę ruchów mojej córeczki, a coraz mniejszą liczbę skurczy. Tętno unormowało się, więc wczoraj zostałam wypisana do domku. 

Dostałam przykaz codziennego liczenia ruchów dziecka ( trzy razy na dobę), a w środę do południa mam zgłosić się na KTG. Mam dbać o siebie, dużo odpoczywać. Póki co nie zapowiada się, aby Basia mogła pojawić się na świecie na dniach. Ordynator stwierdził, że na jego oko, to córka urodzi się po świętach - czyli raczej w wyznaczonym terminie. Skurcze ustały, bóle ustały, a rozwarcie ciągle pozostaje bez zmian. 


Aktualne dane :

tydzień ciąży : 38 
waga córeczki : około 3500 g
rozwarcie : 1,5 cm.
termin porodu: 27 grudzień 


Ps:
Dziękujemy za wasze zainteresowanie. Bardzo miło mieć w świadomości to, że ktoś zupełnie obcy czeka na informacje o nas :) 





12 komentarzy:

  1. Tak to jest z tymi porodówkami! Spać się nie da, myśli tysiąc, strach przeplatający się z radością i niecierpliwością. Kupa emocji! A może Basieńka jednak zrobi Wam prezent :) Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezent zrobi z pewnością ogromy, a kiedy - to już nie jest takie ważne :)
      Porodówka = milion emocji...

      Usuń
  2. niech rodzą się dziewczynki! zdziwiłaś mnie informacją, że były 3 porody i urodziły się 3 dziewczynki, bo kiedy ja urodziłam, było nas ok 14 na oddziale położniczym z czego aż 13 urodziło chłopców!
    Do Świąt już mało zostało, także cierpliwości, oby tylko Basia zdążyła jeszcze w 2013! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj teraz wydaje mi się, że w mojej okolicy rodzą się same dziewczynki :D Na porodówce same dziewczynki, na patologi 2/3 dziewczynek, a w mojej rodzinie na 6 ciąż - pojawił się jeden chłopczyk :)
      A w sumie nie pogniewałabym się jakby mała urodziła się 1 stycznia :) Byłaby najstarsza, a nie najmłodsza z klasy.
      Kiedy postanowi się pojawić - to się pojawi :)

      Usuń
  3. Dobrze, że już jesteście. :) Wiesz, tak myślę, że święta w dwupaku to też nie najgorsza opcja. Nie będziesz musiała sobie odmawiać żadnych potraw. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Barszcz z uszkami i pierogi z kapustą i grzybami... - tak chyba wolę urodzić po świętach :D

      Usuń
  4. Czekałam na wieści od Was :* U nas również ostatnio wśród znajomych i rodziny przewaga dziewczynek :) Ta końcówka jest niesamowicie emocjonująca. Ja raz już chcę rodzić, a raz czuję przerażenie gdyby tak miało zacząć się zaraz. Lada dzień i Zosia będzie donoszona. Uff :) To co, życzyć, by Basiulek urodził się po świętach? ;) Zastanawiam się, która z nas będzie pierwsza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy, które dzieciątko pierwsze postanowi pokazać się rodzicom :)

      ps: Tak, takie życzenia jak najbardziej mi się podobają :)

      Usuń
  5. Dobrze, że już jest w porządku! Malutkiej dobrze w brzuszku to sobie siedzi ;-)
    A jeśli urodzi się po świętach to i lepiej, bo jeszcze sobie smakołyków pojesz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bardzo chętnie smakołyków sobie pojem :D

      Usuń
  6. Ale emocje!! :) :) Aż mnie dreszcz przeszedł, kiedy czytałam notkę. Czekam z niecierpliwością na rozwój wydarzeń. Buziaki!!! :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co nic się nie rozwija, a nawet przeciwnie. Skurcze ustąpiły i nic się nie dzieje :) A w sumie może to i dobrze :)

      Usuń