wtorek, 17 grudnia 2013

Najczęstsze zwiastuny zblizającego się porodu....

Wyszukałam w necie mnóstwo czynników, które mogą świadczyć o tym, że poród tuż tuż.
Postanowiłam je wymienić i zastanowić się, które z nich dotyczą mnie, a które jeszcze nie. 
Zrobię to z czystym sumieniem. To musi być szczere i zgodne ze stanem faktycznym. Nie mogę sobie wynajdywać oznak, bo to nie o to chodzi. 
Zdaję sobie też sprawę z tego, że tak na prawdę poród to indywidualna sprawa każdej kobiety i może przebiegać w bardzo zróżnicowany sposób. 
Więc po co to wymienianie ? Dla zaspokojenia własnej ciekawości :) 


  1. Obniżenie dna macicy - Stanowczo mogę stwierdzić, że ten objaw był jednym z pierwszych. Brzuszek obniżył mi się już jakieś 2 tyg temu. Pewnego pięknego dnia mąż wrócił z pracy i stwierdził: "Kurcze, chyba Ci brzuszek spadł" :) I miał rację. W naszym przypadku stało się to z dnia na dzień. Oczywiście dzięki temu moja sprawność oddechowa polepszyła się jednak nacisk na pęcherz stał się o wiele większy (dzięki czemu wizyty w toalecie stały się jeszcze częstsze niż do tej pory).
  2. Syndrom wicia gniazda- Od kiedy wróciłam ze szpitala nic innego nie robię tylko sprzątam. Nie wiem dlaczego.... Chyba tłumaczę to sobie tym, że chcę sobie zająć czas, aby dzień szybciej mijał. Tomek pracuje teraz od 7 - 20 i nie ma go w domu całymi dniami. Czuję się samotnie więc wynajduję sobie kolejne zajęcia. Drugi aspekt to taki, że zbliżają się święta, więc nie chcę zostawić sobie wszystkiego na ostatnią chwilę. A trzecia sprawa, to mam w świadomości to, że w każdej chwili mogę wylądować po raz kolejny w szpitalu i wolałabym zostawić mieszkanko w jak najlepszym porządku. A czy sprzątam dlatego, że czekam na dzidziusia ? Na pewno też :)
  3. Skurcze przepowiadające - Uważam, że nie są zbyt silne, a co za tym idzie zbyt odczuwalne. Brzuszek twardnieje - to fakt, ale to już od dawna więc nie przywiązuję do tego większej wagi. Natomiast wczoraj po południu miałam 3 skurcze w odstępie czasowym 15 i 40 minut. Wzięłam ciepłą kąpiel, stwierdziłam, że są nieregularne więc nie przywiązałam do nich większej wagi. Jednak były one inne niż do tej pory - bardziej wyczuwalne, może lekko bolesne. Miałam wrażenie jakby okalały mój brzuszek - wychodziły z jajników wędrowały aż do pleców. No... dziwne uczucie, ale dobrze, że pojawia się, bo się człowiek może powoli oswajać :)
  4. Zwiększenie ilości wydzieliny z pochwy- Ten aspekt dotyczy mnie....i bardzo przy okazji denerwuje.... "Na kilka tygodni przed porodem może się zmienić wydzielina z pochwy. Śluz zazwyczaj staje się gęstszy, bardziej obfity i galaretowaty. Przed porodem mogą się pojawić różowe upławy. To normalne i nic złego się nie dzieje."
  5. Objawy ze strony układu pokarmowego - "napady wilczego głodu to znak, że twoje ciało magazynuje zapasy energii przed czekającym je trudnym zadaniem". Mojego głodu wilczym bym nie nazwała, ale pojawiły mi się zachcianki - prawie takie same jak na początku ciąży.... Mandarynki - jem kilogramami, a na mięsko raczej patrzeć nie mogę... 
  6. Dziwne samopoczucie - niepewność, obawa, rozdrażnienie, nagle dopadające zmęczenie lub przypływ niesamowitego powera - to aspekty, które dotyczą mnie. Nie są jednak bardzo skrajne dzięki czemu nie odczuwam tego jako czegoś frustrującego.
  7. Ból w okolicy krzyżowej - plecy jakoś bardzo mi nie dokuczają, gorzej jednak z pachwinami i kolanami. Niesamowity ból sprawia mi stanie w miejscu ( przy myciu naczyń bądź w kościele...). Krzyże bolą owszem, ale nie inaczej niż przez całą ciążę :)
  8. Odejście czopu śluzowego - Nie wystąpiło.
  9. Biegunka - "Pojawienie się rozwolnienia, to naturalne dążenie kobiecego organizmu do oczyszczenia się przed porodem. Pozbywa się niepotrzebnego balastu po to, by dziecko mogło bez przeszkód opuszczać się w dół i przygotowywać się do przyjścia na świat." Powiem Wam, że zupełnie zaskoczyło mnie, że i biegunka jest uznawana za symptom porodu. Szczerze powiedziawszy męczy mnie od tygodnia, a ja szukałam przyczyny w jedzeniu... Już wiem skąd się wzięła... Na szczęście nie jest uporczywa :)
    Pojawienie się rozwolnienia to naturalne dążenie kobiecego organizmu, by oczyścić się przed porodem. Pozbywa się niepotrzebnego "balastu" po to, by dziecko mogło bez przeszkód opuszczać się w dół i szykować do przyjścia na świat

    Czytaj więcej na http://mamdziecko.interia.pl/porod/news-sygnaly-porodu,nId,623688?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    Pojawienie się rozwolnienia to naturalne dążenie kobiecego organizmu, by oczyścić się przed porodem. Pozbywa się niepotrzebnego "balastu" po to, by dziecko mogło bez przeszkód opuszczać się w dół i szykować do przyjścia na świat.

    Czytaj więcej na http://mamdziecko.interia.pl/porod/news-sygnaly-porodu,nId,623688?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    Pojawienie się rozwolnienia to naturalne dążenie kobiecego organizmu, by oczyścić się przed porodem. Pozbywa się niepotrzebnego "balastu" po to, by dziecko mogło bez przeszkód opuszczać się w dół i szykować do przyjścia na świat.

    Czytaj więcej na http://mamdziecko.interia.pl/porod/news-sygnaly-porodu,nId,623688?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
  10. Odejście wód płodowych - Nie wystąpiło.


Powiem Wam, że jestem zaskoczona tym, że aż tak wiele symptomów zbliżającego się porodu dotyczy także mojej osoby... Dopadło mnie lekkie zaniepokojenie, ale przecież z tego należy się cieszyć - niedługo spotkamy naszą córeczkę ! :) 

Napiszcie mi drogie mamy, które z wymienionych zwiastunów wystąpiło także u Was ?
Czy były jeszcze jakieś inne, o których nie wspomniałam ? 



Dzisiaj jedziemy na KTG.  Jestem niesamowicie ciekawa czy narysuje się nam jakiś skurcz :) 

Zostało 9 dni do terminu ! :)


 

14 komentarzy:

  1. u mnie zwiastunem zbliżającego się porodu był "wilczy apetyt". O godzinie 22:00 zjadłam dwie parówki (jednej nie mogę nigdy zjeść), a do tego ze dwie kanapki i było mi mało...Mąż się strasznie zdziwił.

    A ja musiałam je zjeść...:)

    o godzinie 4:50 odeszły mi wody :) więc wiadomo czemu tak mnie wzięło na jedzenie. Gromadziłam zapasy aby mieć siłę podczas porodu. Urodziłam o 19:35.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm...czuję, że brzuszek mi opadł. Z tym syndromem wicia gniazda to jest różnie - raz sprzątam i ogarniam wszystko jak szalona, a raz jestem tak zmęczona, że jedynie mogłabym spać cały dzień (co odpowiadałoby pozycji 6. na Twojej liście). Skurcze są i wczoraj była prawdziwa jazda - ale były nieregularne. To taki przedsmak, dobrze, że są i w jakimś stopniu nas przygotowują. Upławy, wilczy apetyt - to mnie dopadło jak nic, zjem obiad a za godzinę czuję takie ssanie, że muszę coś ponownie zjeść. Pozostałe objawy z listy jeszcze mnie nie dopadły.
    Wielkimi krokami zbliża się ten dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No nam zostalo jeszcze 35 dni ale niektore juz zauwazam , np.2 - najwieksza balaganiara jaka znam (ja) stara sie robic wszystko na bierzaco , dziwne samopoczucie tez - coraz czesciej mam ataki paniki typu ' nie poradze sobie i oszaleje ' , no i nocne bóle pleców .... klecze podparta o pilke i mysle sobie ze wolala bym pasc niz czuc tak nieznosnyh bol.
    Trzymajcie sie cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przed samym urodzeniem Andrzejka nie miałam właściwie żadnych zwiastunów. Brzuch wyglądał jak zawsze, zresztą był malutki i trzymał się wysoko do końca, instynkt wicia gniazda miałam już od połowy ciąży, więc się przyzwyczaiłam (teraz też już pucuję dom i mam większą część wyprawki), zero biegunek, zachcianek i wilczego apetytu, plecy nie bolały mnie wcale, wydzieliny brak odkąd miesiąc przed porodem odszedł mi czop śluzowy. Miesiąc przed porodem - przy okazji odejścia czopa miałam kilka słabszych skurczów, ale się wyciszyły - i to tyle "objawów".
    Właściwy poród zaczął się tydzień po terminie skurczami - od razu regularnymi, co 7 min. ładnie piszącymi się w KTG. Codziennie przez 3 dni słyszałam: "dziś pani urodzi"...czwartego dnia pod wieczór zrobili cięcie - podobno trwało to tyle, bo mały był źle ułożony. Mam nadzieję, że tym razem nie będzie powtórki.

    A Wam życzę niezmiennie - łatwego i szczęśliwego porodu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wrócę tu przed swoim porodem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przed pierwszym porodem miałam wcześniej skurcze przepowiadające, np. następowały jak za szybko szłam - nie boją, ale uczucie jest nie przyjemne, spinają tak trochę. ;)
    Sam poród zaczął się od odejścia wód rano, a urodziłam dopiero o 1:30 w nocy...
    Zobaczymy jak będzie teraz ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie tak naprawde pojawiło się tylko odejście czopu (trwało to 3-4 dni i to po pewnej interwencji ze strony lekarza) no i odejście wód... Żadnych innych symptomów ;-)
    Chociaż... z perspektywy czasu przyznaję rację kobietce, która prowadziła zajęcia w szkole rodzenia i stwierdziła, że nadejście porodu poprzedzone jest bezpośrednio takim uczuciem, że zaczyna Cię "nosić" - nie możesz usiedziec na miejscu, jesli jest to noc to wstajesz co chwilę, cos nie daje CI spac, chodzisz w kółko jakby coś Ci nie dawało spokoju ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Żaden :( mi wody odeszły na 3h przed zaplanowanym cc :/

    OdpowiedzUsuń
  9. I ja wroce do tego postu jak urodze a do porodu będę czytac komentarze przed waszymi porodami ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Skurczy przepowiadajacych nie bylo tzn. nie czulam ich a szkoda bo moze bym nie urodzila przedwczesnie. Brzuszek opadl dopiero na porodowce. Bole w podbrzuszu promieniujace od krzyza - takie miesiaczkowe tylko silniejsze. Sluzu bylo sporo - i tuz przed rozpoczeciem akcji porodowej odszedl czop.

    OdpowiedzUsuń
  11. To czekamy. :) może to już nie długo. Bezbolesnego porodu życzę :)
    pozdrawiam i informuje że masz nową czytelniczkę, chętnie będę tu zaglądać na twój blog :)
    Zapraszam do mnie http://wiolka44.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  12. u mnie 3 i 8 ;D
    ale kazdy juz z samego rana wiedzial ze to ten dzien bo mowili ze tylko ustawialam wszystkich po katach :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tymi mandarynkami to coś jest na rzeczy. Ja w ciąży zjadam dosłownie kilogramami i z tego, co czytam, to nie jestem jedyna. Ciekawe, co w nich jest takiego niezwykłego :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem ale ja przez całą ciąże jadłam tylko i wyłącznie mandarynki

    OdpowiedzUsuń