wtorek, 31 grudnia 2013

Podsumowanie 2013 roku :)

Nadszedł najwyższy czas, aby zrobić mały bilans kończącego się roku. Był to na pewno czas wielkich radości, ale i zmartwień. Obfitował w dobre wieści, ale zdarzały się również mniej przyjemne informacje. Rok ten zleciał niesamowicie szybko... Zastanawiam się tylko - dlaczego ?

Styczeń, luty i marzec  to miesiące, które nie były dla nas czasem łatwym... To czas, w którym bardzo mocno staraliśmy się o dzidziusia (oczywiście nie licząc miesięcy z poprzedniego roku). Zrobiliśmy dziesiątki testów ciążowych, bardzo przeżywaliśmy każdy negatywny wynik i z ogromną niecierpliwością czekaliśmy na dwie kreseczki.
W między czasie zaliczałam na studiach kolejne egzaminy - z pozytywnymi wynikami.

Kwiecień - miesiąc samych cudownych wiadomości.
22 kwiecień - zdałam egzamin na prawo jazdy. Zupełnie nie wiem jak mi się to udało... W przypływie euforii wyściskałam tylko pana egzaminatora :)
27 kwiecień - po długich staraniach na teście ciążowym zobaczyliśmy dwie piękne kreseczki.
29 kwiecień - ciąża została potwierdzona przez panią ginekolog :)

Nasza mała kropeczka :)


Maj okazał się miesiącem, w którym strach o naszą kropeczkę niesamowicie wzrósł. Ciąża była zagrożona, pojawiło się plamienie, ale nasza dzielna istotka walczyła z całych sił. Jej serduszko przetrwało te trudne chwile. Pod koniec miesiąca spędziliśmy kilka dni na patologii. Było trudno, ale pokonaliśmy wszelkie przeciwności. 

W czerwcu wkroczyliśmy w drugi trymestr ciąży. Pierwszy trymestr niestety nie wpłynął na mnie korzystnie... Straciłam na wadze, każdego dnia musiałam oglądać moją toaletę z bliska i dowiedziałam się o niedoczynności tarczycy, którą muszę do tej pory leczyć. Nie mogłam jeść, mięso omijałam szerokim łukiem, a zapach lodówki przyprawiał mnie o zawroty głowy. Coś strasznego. Na szczęście z końcem pierwszego trymestru wszystkie te dolegliwości ustąpiły. Brzuszek zaczął się powoli pokazywać, a ja po każdej wizycie u ginekologa nie mogłam wyjść  z podziwu jak to nasze maleństwo pięknie się rozwija. W czerwcu założyłam też tego bloga i powiem szczerze, że jestem z tego niesamowicie dumna - to takie moje miejsce, gdzie mogę zostawić ślad wszystkiego co leży mi na serduszku... :) 

W lipcu dowiedzieliśmy się, że nasza mała kropeczka to dziewczynka. Pierwsze myśli - ale jak to ? Przecież czułam, że to chłopiec... Tak pragnęłam synka... A teraz ? Nie wyobrażam sobie, żeby moja kruszyneczka mogła by mieć siusiaka :) W tym miesiącu zrobiliśmy sobie mała wycieczkę do Wrocławia - przepięknego i malowniczego zakątka Polski - serdecznie wszystkim polecam :)

1go sierpnia - pierwszy raz poczułam ruchy naszego dzidziusia. Oj jakie to było niesamowite. Wszystko wydało się takie realne, takie niesamowite....

Wrzesień to miesiąc refleksji i wielkiej radości. W tym właśnie miesiącu mieliśmy z Tomaszkiem pierwszą rocznicę ślubu. Dlaczego refleksje ? Ponieważ nie mogliśmy wyjść z podziwu jakim cudem rok tak szybko nam zleciał. Niczym hiszpański express :) W tym też miesiącu zaobrączkował się mój kuzyn... Jeden z nielicznych, który budzi we mnie niesamowitą sympatię i chyba właśnie dlatego tak bardzo zależało mi na jego szczęściu :) Zabawa była przednia - wytańczyłam się za wszystkie czasy - mimo już dość widocznego brzuszka. Ten miesiąc był chyba najlepszym czasem podczas mojej ciąży :) Czułam się tak pięknie, kwitnąco, kobieco :) 

W październiku rozpoczął się trzeci trymestr naszej ciąży. Rozpoczęliśmy też zajęcia w szkole rodzenia i co najważniejsze - udało nam się dojść do porozumienia w sprawie imienia dla naszego dzieciątka. Od 9go października nasza bezimienna istotka stała się Basią :) Było też w tym miesiącu kilka zmartwień, ponieważ po raz drugi pojawiło się plamienie. Diagnoza - przedwczesne skurcze macicy. Fenoterol i łóżko. 

W listopadzie też wiele się działo. Udało się nam spakować torby do szpitala, kupić wózek i zrobić cudowną sesję ciążową :) W tym miesiącu dotarło do nas, że już tak niewiele dzieli nas od spotkania z naszym aniołkiem....

Początek grudnia był dla nas wielkim znakiem zapytania. Byliśmy przygotowani, że w każdej chwili możemy wylądować na porodówce, ponieważ z początkiem 37 tygodnia odstawiłam leki przeciwskurczowe. Nasza córeczka okazała się być jednak bardzo upartą osóbką, bo do dziś dnia nie chce pokazać się swoim rodzicom. Mimo iż jesteśmy już po terminie, to dalej nie ma oznak zbliżającego się rozwiązania. Czekamy na ten moment z ogromnym utęsknieniem....


Dziś ostatni dzień starego roku. 
Życzę Wam moje drogie czytelniczki, abyście dalej tak chętnie i licznie odwiedzały mojego bloga. Aby ten nowy rok obfitował dla Was w same cudowne chwile. Ciężarne - abyście miały lekkie i szybkie porody, a mamuśki-  abyście czerpały z nowego roku wszystko co najlepsze. Życzę Wam wszystkim spełnienia najskrytszych marzeń i samych pięknych chwil z waszymi pociechami :) 
A czego życzę sobie ? 
Rozwiązania.... Choćby zaraz :) 

20 komentarzy:

  1. Wszystkiego dobrego w nowym roku i szczęśliwego rozwiązania! I dużo sił ,cierpliwości i miłości na 2014;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nam ten rok też zleciał strasznie szybciutko :) To chyba przez te Maluchy czas tak przyspieszył! :D W takim razie życzę szybkiego rozwiązania i trzymam kciuki żeby wszystko poszło bezproblemowo! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. :* :* :* To będzie piękny rok!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. A wiec i ja życzę jak najszybszego rozwiązania, ale cos czuje, że nasze córeczki pokażą się nam już w 2014 roku ;) Wasza jak pokazuje czas jest bardzo dzielna i uparta :) Trzymam mocno za Was kciuki!! :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się wydaje, ze może jeszcze dziś ( ewentualnie jutro) wyląduję na porodówce.... Przychodzą jakieś skurcze, co prawda mało regularne - ale najważniejsze, że są ;) Mam nadzieję, że coś z tego będzie ;)
      A ja trzymam kciuki za Was !! :)

      Usuń
  5. Konczacy sie rok nas nie oszczedzal. Lzy smutku przeplataly sie ze lzami radosci!! Widze, ze i u Was radosc mieszala sie z troska. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku...szybkiego spotkania z Waszym malym cudem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby w tym roku było więcej radości niż trosk ! :)

      Usuń
  6. Oby kolejne lata były dla Was tak samo pozytywne! :***

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam i od razu życzę szybkiego rozwiązania! ;)
    Zawitałam tu tak jakoś przez przypadek, ale coś mnie wciągnęło ;) Zaczęłam czytać i jeśli nie masz nic przeciw, zostaję :)
    Zapraszam również do siebie. Od paru lat bloguję, ale dopiero od połowy roku na blogspocie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku.
    Szybkiego i bezproblemowego porodu.

    OdpowiedzUsuń
  9. NAjlepsze w takim razie przed Wami, bo Malutką przytulisz już w Nowym Roku.. no.. chyba, że jakiś cudem ,dasz rade przed północą:D
    Wszystkiego dobrego i szczęśliwego rozwiązania:)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja myślałam, że już po wszystkim ;D i Basieńka na świecie :D
    Spełnienia marzeń i lekkiego porodu :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Rok pełen wrażeń. :)
    Szczęśliwego nowego roku!! ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja właśnie dziś (koniec 37 TC) odstawiłam leki przeciwkurczowe i wg mojego lekarza mogę urodzić w każdej chwili. Stresuję się bardzo, bo to przecież przed terminem itd. Jednak widzę po Twoim poście, że mimo odstawienia leków dotrwałaś aż do czasu po wyznaczonym terminie! Ciekawe jak będzie u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby maleństwo jak najdlużej posiedziało w brzuszku :)

      Usuń