poniedziałek, 29 lipca 2013

Wynik, wycieczka, wypoczynek....

Od czego by tutaj zacząć.... Hm...

Ostatni tydzień minął bardzo szybciutko. W czwartek byliśmy na kolejnym USG. Czekałam na nie, ponieważ mieliśmy poznać płeć naszego maluszka. Gdy położyłam się w gabinecie i podciągałam bluzkę do góry - myśli kłębiły się w mojej głowie... Czy to faktycznie dziś dowiemy się co za człowieczek mieszka we mnie ? Czy znów będzie tak wstydliwe jak poprzednim razem ? Czy w ogóle z naszym maleństwem jest wszystko dobrze ? Czy prawidłowo się rozwija ? Czy spełni się moje marzenie o posiadaniu synka ?

Z każdą sekundą stres narastał a ja zaciskałam kciuki, żeby wszystko było dobrze. Więc tak... maleństwo rośnie bardzo ładnie. Było strasznie ruchliwe, więc nie mogliśmy strzelić mu wyraźnej fotki. Łożysko jest prawidłowe, a pępowina dokładnie obejrzana z każdej strony. Maluszek macha rączkami na wszystkie możliwe strony, wierci się strasznie i połyka sobie wody płodowe. A co z płcią ? hm... oczywiście tak jak poprzednim razem dzieciaczek był bardzo wstydliwy, więc pani doktor postanowiła spróbować podejrzeć je za pomocą usg dopochwowego. I wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli.... córeczkę.

Pierwsze wrażenie ? Zrobiło mi się przykro...

Ale po chwili dotarło do mnie, że to nie płeć jest najważniejsza. Najważniejsze to to, że będziemy mieli nasze wymarzone i wyczekiwane dzieciątko... Będzie najwspanialszym skarbem, jakie mogliśmy otrzymać od Boga. Uśmiechnęłam się...

Pani doktor powiedziała, żeby jeszcze wstrzymać się z kupowaniem sukieneczek i innych bardziej dziewczęcych ubranek, ponieważ przez to, że dziecko strasznie się wierciło nie jest do końca pewna, że będzie to córeczka, choć wszystko na to wskazuje. Poczekamy do następnego USG, żeby potwierdzić płeć i móc zacząć szaleństwo zakupowe.

A propo zakupów- przed wizytą poszłam sobie do sklepu z artykułami dziecięcymi i oczywiście nie obyło się bez zakupienia pierwszego ubranka dla dzidziusia.


Jestem zauroczona tymi wszystkimi maleńkimi ubrankami. Ale mam pewne pytanie. Mianowicie zupełnie nie wiem jaki rozmiar kupić na początek dla naszego dzidziusia ? Zastanawiam się czy te nie będą malutkie ponieważ jest to rozmiar 50- a pisze na nim new born więc w sumie zgadzałoby się...  Więc proszę w tej sprawie o rady :)

Wczoraj zdarzyło się coś co bardzo skrępowało mnie i lekko zestresowało. Mianowicie mąż odkrył, że z moich piersi wydobywają się pierwsze kropelki mleka. Wyczytałam,  że piersi przygotowują się po prostu do karmienia. Z jednej strony ucieszyłam się,  że mleko produkuje się, ale z drugiej skrępowała mnie ta sytuacja, ponieważ nie wiedziałam, że jest to możliwe w 5 miesiącu ciąży, myślałam, że spotka mnie to dopiero przed samym porodem.... 

A jeśli chodzi o tytułowy wypoczynek i wycieczkę to wybraliśmy się wraz z mężem i znajomymi do Wrocławia. Trafiliśmy w największe upały - 39 stopni więc i tak jestem w szoku, że aż tyle udało nam się zwiedzić- szczególnie w moim stanie, kiedy męczę się niesamowicie i stopy puchną mi po dłuższym spacerze. Ale i tak było super. :)





A na koniec pokażę Wam jak dba o mnie mój kochany teść :)



piątek, 19 lipca 2013

Coś o mnie.... :)

    Obudziłam się dziś rano i stwierdziłam, że jestem bardzo anonimowa na tym moim początkującym blogu. Więc postanowiłam, że może opowiem Wam coś o sobie. Zatem do dzieła :) 



Jestem dwudziestoletnią kobietą, która w zeszłym roku wyszła za mąż i próbuje odnaleźć siebie w roli żony i pani domu. Wiadomo - z różnym skutkiem, ale staram się z całych sił. Uwielbiam gotować i eksperymentować w kuchni. Rajem dla moich oczu jest uśmiech na twarzy męża, który wraca z pracy, zmęczony po całym dniu i zajada się smakołykami przyrządzonymi przeze mnie. Przyznam się szczerze - z porządkami idzie mi znacznie gorzej. Nie lubię sprzątać, nie potrafię tego robić, jestem nieuporządkowana, a i tak się w tym bałaganie odnajduję. Mąż tylko tego niestety nie akceptuje- on musi mieć porządeczek i wszystko na swoim miejscu. I właśnie z tego powodu czasami zdarzają nam się kłótnie. Ale jak już mówiłam - jestem początkującą panią domu zatem cóż wpadki mogą się jeszcze zdarzać :) 

Jestem w pewnej części góralką - w sumie nie wiem jak to nazwać... Moja mama jest góralką więc jestem nią półkrwi. Ale doszło do tego to, że mój mąż też nim jest. Zatem śmiejemy się, że jestem w 3/4 części góralką ;) Kocham góry, kocham jezioro, które widzę z okna mojego salonu, kocham tutejsze zachody słońca i tutejsze burze. Kocham tą ciszę i ten spokój. 

Kocham mojego męża- jest człowiekiem niesamowicie spokojnym i opanowanym. Typ inteligenta - musi wiedzieć wszystko, co go tylko zainteresuje. Podziwiam go za wiedzę i to z każdej dziedziny życia. Z zawodu mechanik, z zamiłowania majsterkowicz. Z racji tego, że góral - to posiada trudny charakterek, ale do okiełznania. Miewa trudne dni - jak to zodiakowy lew. Ale pomimo to jest człowiekiem uśmiechniętym i raczej pozytywnie nastawionym do życia. Nie powiem - troszkę musiałam nauczyć go tego optymizmu , ale jestem z siebie dumna, bo całkiem całkiem mi się to udało. Czuły, troskliwy i opiekuńczy. Dokuczny żartowniś. Wspaniały.... <3

Ja natomiast jestem totalną optymistką. Czasami patrzę na świat przez różowe okulary, choć zdarza mi się też bardziej realistyczne podejście. Staram się zarażać ludzi swoim optymizmem- raczej z pozytywnym skutkiem. Lubię być liderem w grupie - jak to zodiakowy byczek. Jestem dobrą organizatorką, mam w głowie mnóstwo pomysłów i lubię je realizować. Mam mnóstwo marzeń, które staram się powoli spełniać. Studiuję pedagogikę w październiku zaczynam drugi rok i mam nadzieję, że ukończę go z powodzeniem. 

Mam wspaniałych rodziców. Bez nich na pewno moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Zgodzili się, aby ich jedyna córka wyfrunęła z rodzinnego gniazda w tak młodym wieku. Choć nigdy im tego nie powiedziałam - to bardzo ich kocham. 

Od kiedy jestem w ciąży - czuję, że moje życie nabiera nowego sensu. Z dnia na dzień widzę, jak moje podejście do macierzyństwa się zmienia. Jestem bardziej dojrzalsza, bardziej odpowiedzialna.  Najbardziej jestem zadowolona z mojego męża, który dba o mnie i troszczy się o każdy szczegół. Dopiero kiedy zobaczył nasze maleństwo na ekraniku podczas USG uświadomił sobie, że w moim brzuszku mieszka dziecko- nasze dziecko. Staraliśmy się o nie dość długo, więc tym bardziej doceniamy to, że udało nam się. 

Jestem po prostu szczęśliwa. 




Ps: Mam nadzieję, że was nie zanudziłam... :))

środa, 17 lipca 2013

Instynkt macierzyński ?

Uwaga, uwaga - wczoraj zaczął się nam siedemnasty tydzień ciąży :) 



SAMOPOCZUCIE - można powiedzieć, że coraz lepsze. Już nie mam potrzeby spać godzinami lub odpoczywać w pozycji leżącej od świtu do zmierzchu. Mam ochotę spacerować, eksperymentować w kuchni, buszować po necie w poszukiwaniu inspiracji do aranżacji wnętrza dla naszego maleństwa oraz poszukiwać coraz to nowych stronek dotyczących niemowląt. Uwielbiam patrzeć na te wszystkie maleńkie ubranka, kocyki i przytulanki. Już nie mogę się po prostu doczekać, kiedy będę mogła wybrać się na pierwsze zakupy :) 

Jeśli chodzi o aranżację pokoiku, to mam mały mętlik w głowie. Wiem na pewno, że będzie zrobiony w stylu uniwersalnym - czyli kolorystyka pominie róż i niebieski. Beże, zielenie i brązy to na pewno moje ukochane kolory więc zostaną użyte w 100 %. W internecie można znaleźć mnóstwo "perełek" urządzenia pokoiku, ale czy aby na pewno są one praktyczne i użyteczne ? 
Mam w głowie pewien pomysł... Kocham zwierzęta, więc na pewno chciałabym wykorzystać ten motyw. Ale więcej szczegółów zostawię Wam na później - jak już wizja będzie się powoli realizować :) 

Już za tydzień wybieramy się na kolejne USG. Będzie to 18 tydzień, zatem mam nadzieję, że nasz maluszek pokaże nam co ukrywa między nóżkami :) Bardzo chcę poznać płeć naszego dziecka, ponieważ chciałabym, aby stało się mniej anonimowe. W tym momencie jest: dzidziusiem, maluszkiem, serduszkiem i maleństwem, a ja chciałabym mówić do niego po imieniu ;) Może wydawać się to dziwne - wiem, ale taka już jestem. Nie chodzi mi o kupowanie ubranek - ponieważ wiem, że kolory będą uniwersalne. Nie lubię, gdy dziewczynki ubierane są w same róże, a chłopcy tylko w niebieski. Dzieciństwo kojarzy mi się z najbardziej radosnym okresem w życiu człowieka, zatem grzechem byłoby ograniczać się do jednego koloru. Życie maleństwa według mnie powinno być przepełnione kolorami, uśmiechem i radością.

Wczoraj rozmawiałam ze znajomą na temat sesji zdjęciowej mojego powiększającego się brzuszka. Zgodziła się, choć przyznała, że akurat w takiej tematyce nie ma zbyt dużego doświadczenia, ale chętnie spróbuje. Ucieszyłam się, bo wiem, że dziewczyna robi naprawdę ciekawe zdjęcia i potrafi ciekawie uchwycić szczegóły. Zdecydowałyśmy, że zgłoszę się do niej, jak mój brzuszek osiągnie nieco większe rozmiary :) Szczerze ? Już nie mogę się tego doczekać. Kocham fotografię, jest dla mnie takim wspaniałym wynalazkiem do zachowywania wspomnień. Wyobrażam sobie jak za kilka lat nasze dziecko będzie chętnie oglądało zdjęcia mamusinego brzuszka, a ja będę mu tłumaczyć, że kiedyś właśnie tam był jego domek. A potem zrobiło mu się zbyt ciasno, więc postanowił zamieszkać z nami ;) Wydaje mi się, że pytanie "skąd ja się wziąłem na tym świecie" jest najtrudniejszym pytaniem jakie może zadać dziecko. Już od dłuższego czasu zastanawiam się jak odpowiedziałabym na takie zagadnienie i to co opisałam to jedyne co przychodzi mi do głowy :) Jak Wy poradziłyście sobie z tym pytaniem ? :) 

Na dziś to tyle, muszę zabrać się za sprzątanie kuchni, ponieważ wczoraj zamarzyła się nam pizza więc kuchnia wygląda jak po małym halnym :) 


poniedziałek, 8 lipca 2013

Pierwsze USG przez brzuszek :)


Pędzę zdać Wam relacje z ostatniej wizyty na USG. Odbyła się ona w miniony czwartek. 
Pierwszy raz zabrałam ze sobą męża i pierwszy raz badanie odbyło się przez brzuszek. Chwilę przed badaniem odebrałam wyniki badań z laboratorium i niestety interpretacja lekarska wykazała nadczynność tarczycy i muszę wybrać się do endokrynologa. Pani doktor kazała się nie martwić - więc się nie martwię. Po prostu będę musiała zażywać leki. Swoją drogą dobrze, że już teraz to schorzenie zostało wykryte... 
Ale wróćmy do badania. Byłam strasznie podekscytowana tym, że pierwszy raz odbędzie się badanie przez brzuszek. Mąż był chyba jeszcze bardziej przejęty, bo do tej pory nie dowierzał, że noszę w brzuszku nasze dzieciątko. Gdy zobaczyłam jego minę, aż łezka poleciała mi ze wzruszenia. Był w strasznym szoku, że nasze dzieciątko jest już takich rozmiarów. Po chwili wpatrywania się w ekranik dodał : " o rany ale się strasznie rusza " :) 
Pani doktor stwierdziła, że dziecię jest ruchliwe najprawdopodobniej po mamusi :) Patrzyliśmy na naszego szkraba dość długo. W pewnym momencie mąż zapytał: "a dlaczego go tak szarpie coś?". Okazało się , że dziecko ma po prostu czkawkę, która szybko minęła.  Widzieliśmy jak macha rączkami i połyka wody płodowe. Mierzyliśmy długość od główki do pupci i długość kości udowej. 
Badanie USG pokazuje, że najprawdopodobniej ciąża jest o tydzień młodsza, ale zbadamy to jeszcze za trzy tygodnie na kolejnym badaniu. 
 Najbardziej czekałam chyba na to, czy poznamy płeć naszego maleństwa, ale niestety dzieciak jest bardzo wstydliwy i nie chciał pokazać co ma miedzy nóżkami.. No cóż może następnym razem pokaże :)

A więc dane naszej pociechy to :

Tydzień ciąży :  15
Długość : 7 cm
Termin porodu : 27 grudzień
Termin porodu według USG:  3 styczeń


 Ps: Niestety maluszek był ruchliwy więc ciężko mu było strzelić bardziej wyraźną fotkę :)

środa, 3 lipca 2013

Truskawkowe szaleństwo.



Dokładnie tak ! truskawkowe szaleństwo dopadło i mnie. Nasze zapasy wzbogaciły się o :

150 pierogów z truskawkami
8 słoików kompotu truskawkowego


Męczyłam się wczoraj większość dnia - ale warto było. Pierogi są pyszne, a kompoty wyglądają bardzo apetycznie. Fajnie będzie wyciągnąć je wtedy, kiedy sezon na truskawki się zakończy. Potraktujemy je wtedy jako takie pyszne wspomnienie lata... 

Wczoraj z rana wybraliśmy się z mężem na badania. Pobieranie krwi, morfologia, glukoza, mocz. Jutro odbieram wyniki i pędzę na badanie USG. Będzie to nasze pierwsze badanie przez jamę brzuszną, a już nie dopochwowe.
Wydaje mi się, że mąż nie może się już doczekać, kiedy w końcu zobaczy nasze maleństwo na żywo :) On zazwyczaj emocji nie pokazuje, ale po ostatniej mojej wizycie u pani doktor, kiedy widziałam jak maleństwo skacze, macha rączkami i kopie nóżkami - czuję, że on też chciałby to zobaczyć.

Dzisiaj zaczynamy 15 tydzień. 
Jak myślicie czy jest szansa, że jutro poznamy płeć naszego maluszka ? 
Kiedy wy dowiedziałyście się, czy będziecie mieli synka czy córeczkę ?