poniedziałek, 30 września 2013

Nowości :)

No i po kolejnej dłuższej przerwie powróciłam do Was, aby opowiedzieć co nowego u nas :)

27 tydzień ciąży !
Jestem właśnie na tym etapie ciąży, kiedy to włączył mi się syndrom wicia gniazda. Wydaje mi się, że stało się to w moim przypadku wyjątkowo szybko... Mam ochotę sprzątać i przemeblowywać. Jesteśmy na etapie poszukiwania łóżeczka, wanienki i przewijaka dla córeczki. Kupuję coraz to nowe ubranka i akcesoria takie jak smoczki, butelki czy pieluszki tetrowe. Nasza wyprawka powoli nabiera kształtów. :)

Samopoczucie ?
Bardzo fajne. Poza bólem plecków i skurczami łydek jest wszystko dobrze. Przestało mi nawet przeszkadzać nocne wstawanie do toalety.

Co u córeczki ?
Kolejne USG dopiero 8 października - nie mogę się już doczekać, bo bardzo stęskniłam się za widokiem tej małej buźki :) Mała na nowo zaczęła kopać i kręcić się. Już wiem jak wygląda jej czkawka - odczuwam to jako rytmiczne podskakiwanie brzuszka. Jeśli położę się na plecach mogę wyczuć główkę dziecka - zazwyczaj po przeciwnej stronie czuję kopniaki :)

Co u nas ?
Wybieramy się do szkoły rodzenia. Zajęcia zaczynamy 7-go października. Odbędzie się 8 spotkań po 2 godzinki. Relacja oczywiście będzie w trakcie trwania kursu i po jego zakończeniu :) Jestem tym bardzo podekscytowana i szczerze powiedziawszy chciałabym być już po pierwszych zajęciach....

Co nowego dla córeczki ?
Podczas ostatniego weekendu pobuszowałyśmy z mamuśką po sklepach i udało mi się skreślić kilka rzeczy z naszej listy wyprawkowej.

- Butelka LOVI 150 ml 


- Komplet do czesania niemowląt NUK

- Zestaw do mycia butelek i smoczków CANPOL BABIES 


- Smoczek dynamiczny LOVI z serii Hot & Cold, wybraliśmy wersję białą z foczką i różową z (chyba ) małpką :) 


- Buciki  MAYORAL - mam nadzieję, że będą dobre na wiosnę lub lato, rozmiar 17



- Zestaw ubranek H&M 

Sarenka (body, spodenki i czapeczka )
 
Skarpetki do kompletu ( 2 pary )

Mum + Dad = Me (body, spodenki i czapeczka )

 Sweterek



- Ubranka SMYK 
Welurowy pajacyk
 Bawełniany pajacyk w komplecie ze śliniaczkiem

Łapki niedrapki 


Czapeczki bawełniane 

Półśpiochy 


- Ubranka inne 


3 bawełniane czapeczki 


2 pary spodenek 

Pajacyk welurowy 


 
- 5 pieluch tetrowych białych 

- 3 pieluchy tetrowe kolorowe 



Cieszę się, że szuflady przeznaczone dla naszej córci powoli zapełniają się, a lista wyprawkowa powoli się skraca. Wiem, że brakuje nam jeszcze sporo rzeczy, ale mamy jeszcze troszkę czasu więc mam nadzieję, że ze wszystkim zdążymy :) 




wtorek, 24 września 2013

Zaniepokojona mama


O czym mówi tytuł dzisiejszego posta ? 
O tym, że każda mama odczuwa niepokój, kiedy jej maleństwo przestaje dawać o sobie znać. Taka sytuacja przydarzyła się i mnie. Od wczorajszego popołudnia maleńka nie poruszyła się ani razu. Mimo maminych starań, głaskania brzuszka, delikatnego pukania, mówienia, tańczenia.... Pomyślałam - no dobrze, chcesz mieć córeczko święty spokój... więc zaprzestałam męczenia. 

Kładąc się spać przez myśl po raz kolejny przemknęła mi myśl o braku odczuwalnych ruchów malca. Zwłaszcza, że codziennie około godziny 23.00 maleńka kopie mnie, domagając się kołysającego spaceru po pokoju... A tutaj nic. Cisza. Spokój. 
Zasnęłam.

Rano dalej nic. "No dobra córeczko, jest to troszkę dziwne..." - pomyślałam.

Kilka minut temu zaniepokojona mama postanowiła działać. Zjadłam pół tabliczki czekolady, batonika, głaskałam brzuszek, założyłam stetoskop i przykładałam do brzuszka. 

PUK.  

Hurra- uśmiech pojawił się na mojej twarzy. 

PUK, PUK. 


Mama jest szczęśliwa ! 
Teraz córeczko możesz dalej odpoczywać, mama już daje Ci spokój. Tylko proszę, nie rób tego zbyt często, bo bardzo się o Ciebie martwię :)


środa, 18 września 2013

Niepokojące wyniki....

Wczorajszy dzień okazał się bardziej stresujący niż się spodziewałam.
Pojechałam na wizytę do ginekologa, wcześniej odbierając wyniki ostatnich badań z laboratorium. Przeglądając je, nieco się zaniepokoiłam. Wyniki morfologii wykazały, że co drugi wskaźnik jest odchylony od normy jak nie w jedną stronę, to w drugą. Nawet badanie moczu nie jest zbyt rewelacyjne. Nie wspominając o wynikach tarczycowych. Jedynie glukoza jest w normie.

Zaniepokojona od razu zadzwoniłam do męża, bo musiałam się wygadać. I popędziłam na USG. W kolejce spędziłam jakieś półtorej godziny, aczkolwiek zleciało mi to wyjątkowo szybko. Wchodząc do gabinetu zestresowałam się jeszcze bardziej.... dlaczego ? nie wiem...
Zamykając za sobą drzwi wzięłam dwa głębokie oddechy i od razy pokazałam pani doktor wyniki badań. Przeglądała je milcząc i tylko kiwając głową, a ja wpatrywałam się w nią kombinując czy to oznacza coś złego czy nie jest wcale aż tak źle jak mi się wydaje...
Po chwili doktorka wytłumaczyła mi, że w ciąży krew rozrzedza się i dlatego wyniki badań są takie, a nie inne. Większość z nich mieści się jeszcze w normie, aczkolwiek jeśli kolejne wyniki będą gorsze, to będę musiała brać jakieś tabletki, na wzmożenie produkcji krwi w organizmie. Ok - troszkę się uspokoiłam. Jeśli chodzi o badanie moczu - dostałam tabletki, aby poprawić wyniki. A najbardziej martwiące mnie wyniki TSH, FT3 i FT4 będziemy konsultować z endokrynologiem w najbliższą sobotę....

Na USG wszystko dobrze. Mała rośnie sobie pięknie.... Była niestety chyba obrażona na mamusie, bo nie chciała pokazać twarzyczki. Zobaczyłam pupcię, plecki, nóżki i uszko, ale buzi niestety nie. Dlatego też, po raz pierwszy nie dostaliśmy zdjęcia do naszej galerii... No cóż - mam nadzieję, że następnym razem córeczka będzie bardziej ruchliwa. :)
Obiecuję - następnym razem nie będę się tak bardzo stresować wynikami - tylko się na mnie nie gniewaj :)

Niestety tym razem Tomek nie mógł być ze mną na badaniu- mam nadzieję, że następnym razem już zobaczymy córeczkę we dwoje.

Kilka danych :

Tydzień ciąży : 26
Waga : +2 kg
Obwód brzuszka : 106 cm (szok)

Samopoczucie : Całkiem w porządku. Cieszę się każdym kopniakiem, powoli kompletuję wyprawkę  i staram się w pełni korzystać z każdej wolnej chwili.

Dolegliwości : Bardzo częste nocne siusianie. Niestety pojawiają się też nocne skurcze rąk i łydek. Ostatnio zaczynam też odczuwać ból pleców na wysokości łopatek.

Przyjmowane leki :
- Euthyrox - na tarczycę
- Furaginum - na mocz
- Aspargin - uzupełnienie magnezu i potasu
- witamina C

Za tydzień odstawiam Furaginum i Aspargin i zaczynam zażywać Magnez i kompleks witamin dla ciężarnych. Troszkę tych leków dużo, ale co ja poradzę.... Jak mus to mus.

Ulubione przysmaki ostatnich tygodni :
- śliwki - mogę jeść kilogramami
- smażone jabłka
- soczki bobo fruty
- ogórki kiszone
- śledziki
- herbata z miodkiem i cytryną w zimne wieczory


Na koniec dorzucę jeszcze kilka zdjęć wysępionych od kuzynostwa z sobotniego wesela :)








poniedziałek, 16 września 2013

Mała nieobecność.



Muszę przeprosić za nieobecność... ale cały czas działo się coś, co uniemożliwiało mi pisanie postów. Więc pora nadrobić zaległości :) 

Zacznę może od tego, że 8 września obchodziliśmy z mężusiem pierwszą rocznicę ślubu....

Była kolacja, świece, muzyka, pachnące prezenty i romantyczne nastroje. Wróciły piękne wspomnienia z tego wyjątkowego dnia.... Muszę przyznać, że rok zleciał nam na prawdę szybko... 


 
Nasze małe wspomnienia...
 


Kilka dni temu zaliczyłam kolejne badania. Standardowy mocz, morfologia, TSH  i inne badania tarczycowe i nieszczęsna glukoza.... Strasznie bałam się tego badania, ponieważ naczytałam się jakie to jest niedobre i trudne do wypicia. Wyszło jednak nieco inaczej, bo wcale nie było to takie złe, na jakie się nastawiłam. Owszem słodkie niemiłosiernie i ciężko przechodziło przez gardło, ale nie miałam z tym jakiś większych problemów. Teraz tylko pozostało czekać na wyniki :) 

W sobotę byliśmy na weselu mojego kuzyna. Było super, wybawiliśmy się, wytańczyliśmy.... Nawet ja i mój bardzo szybko w ostatnim czasie powiększający się brzuch - dawaliśmy sobie całkiem nieźle rady. Mała została wygłaskana przez cioteczki i kuzyneczki, mamuśka została pochwalona za ciążowy wygląd, więc było mi bardzo miło. 
Bałam się tego wesela strasznie, bo znalezienie ciążowej sukienki spędzało mi sen z powiek. Udało mi się ją kupić na kilka dni przed weselem, a i tak wcale nie byłam z niej zadowolona. Na szczęście dodatki sprawiły, że zwyczajna sukienka prezentowała się całkiem nieźle. Najgorsze jest to, że ostatnio bardzo szybko zmieniła się moja sylwetka i mam pewien problem z akceptacją siebie...  Mam wrażenie, że ostatnio stałam się zupełnie anty seksowna i pozbawiona kobiecych atutów. Ale, ale żeby bardzo nie narzekać, muszę przyznać, że wczoraj mąż ( który zazwyczaj nie prawi mi komplementów) powiedział : "Kochanie wczoraj wyglądałaś na prawdę szałowo - taka seksowna i kobieca mamuśka" :) Oj poprawił mi tym humor niesamowicie ;) 

Mała relacja z wesela : 


Zdjęć będzie pewnie więcej, ale muszę wysępić je od kuzynostwa :) 



Jutro kolejna wizyta USG. Trzymajcie kciuki za nas :)