wtorek, 29 października 2013

Wyprawkowy szał :)

Dzisiaj postanowiłam co nie co opowiedzieć o wyprawce dla naszej małej damy : )

Wiadomo, że brakuje nam jeszcze kilku drobniejszych lub poważniejszych rzeczy, ale najważniejsze, że choć po części jesteśmy przygotowani na przyjście na świat naszej Basi. A braki będziemy na bieżąco uzupełniać, aby ze wszystkim wyrobić się na czas.


1. Zacznę od tego, że kilka dni temu kurier zapukał do naszych drzwi z dość dużym kartonem, w środku którego znajdowała się zamówiona pościel do łóżeczka. Powiem Wam szczerze, że znalezienie odpowiedniej pościeli graniczyło niemal z cudem. Bardzo zależało mi na jakości, wyglądzie i na uniknięciu wydania ogromnej sumy pieniędzy. Po części się to udało i tak nasza Basia będzie odpoczywała w takiej oto pięknej pościeli :



Oba te zestawy są 3-elementowe. W skład wchodzi : poszewka na kołderkę, poszewka na podusię i ochraniacz na szczebelki. Jakoś i wykonanie spełniają moje oczekiwania i są warte swojej ceny.

Mała ciekawostka :
Łóżeczka nie mamy, materacyka nie mamy, ale mamy pościel - czyli jakiś sukces jest :)

 Czeka nas jeszcze zakup wkładu czyli kołderki i podusi oraz prześcieradełek.

Pytanie : Czy dwa komplety pościeli w zupełności wystarczą ?



2. Również kilka dni temu dotarła do nas przesyłka z kocykiem

" Kocyk Samiboo jest dwustronny: z jednej strony wysokiej jakości, kolorowa, o ciekawych wzorach bawełna , z drugiej strony niewiarygodnie miły w dotyku plusz – minky. Z boku kocyka wszyto dwie kolorowe wstążeczki, które stanowią dodatkowy, edukacyjny atut dla ciekawych świata maluchów.  Kocyk Samiboo posiada cieplutkie, antyalergiczne wypełnienie, dzięki czemu może służyć również jako ciepła kołderka, otulacz lub mata do zabawy."

Osobiście jestem zakochana w materiale minky i aż mam ochotę sama sobie sprawić taki kocyk tylko o nieco większych gabarytach :) 


3. Dodatkowo do kocyka dobrałam pierwszą przytulankę dla naszej córeczki czyli tzw. metkowiec :)



4. Okazało się, że jestem troszkę monotematyczna i pozostając w temacie apetycznych babeczek do zamówienia dorzuciłam jeszcze babeczkową zawieszkę do smoczka :


Już wiem, że strona samiboo zostanie po raz kolejny wkrótce przeze mnie odwiedzona :) 

5. Do naszej wyprawki dołączył także biały, welurowy kombinezon.  Jest bardzo cieplutki i estetycznie wykonany. Posiada dwa zamki, które na pewno ułatwią ubieranie dzieciaczka. Pomimo iż jest dość gruby i posiada ciepły kapturek, to zastanawiam się czy naszej córeczce nie będzie w nim za zimno.... Termin mamy jednak bądź co bądź na 27 grudnia, mieszkamy w górach, gdzie zima trwa zdecydowanie dłużej niż w innych miejscach w Polsce i jest zdecydowanie bardziej mroźna... 
Zastanawiam się zatem nad kupnem jeszcze jednego kombinezonu. Być może takiego w formie śpiworka - bez nogawek ? 

Pytanie :
Jakie jest wasze doświadczenie na ten temat ? 

Ps: Kombinezon na żywo prezentuje się o wiele lepiej, ale wybaczcie - nie chciało mi się ładować mojego aparatu i skorzystałam ze zdjęć z internetu :) 



6. Zakupiliśmy w ostatnim czasie również dwa okrycia kąpielowe.  Oba posiadają kapturek.

  •  Firma BabyOno - kremowe z uszkami z dodatkową myjką
 
  • Firma Mayoral  - biało beżowe  - niestety nie znalazłam zdjęcia na necie, ale jest śliczne :) 

Pytanie :
Czy dwa okrycia wystarczą ? Jakie jest wasze doświadczenie w tej kwestii ?  



Na dzisiaj to tyle nowości. 
Dodam tylko, że :
  • Łóżeczko i komodę z przewijakiem mamy już wybraną - wystarczy zamówić.
  • Ostatnio oglądaliśmy wózki jednak nic konkretnego jeszcze nie mamy upatrzonego. 
  • Musimy zakupić wanienkę ze stelażem.
  • Musimy zakupić materac do łóżeczka, wkłady do pościeli i prześcieradła.
  • W ostatnich dniach czujemy się lepiej. Skurcze ustały, Basia ślicznie kopie, a mama powoli przyzwyczaja się do skutków ubocznych zażywanego leku (drżenie rąk, łomotanie serca, dużo wyższy puls)
  • Odpoczywamy, dużo leżymy, dużo śpimy w ciągu dnia. 
  • W nocy mam problem ze spaniem - mała mocno kopie, a ja jestem cała obolała od tego ciągłego leżenia na boku. 
  • Mimo wszystko - trzymamy się dzielnie :) 
  • Jutro zaczynamy 32 tydzień ciąży !  

piątek, 25 października 2013

Dom.


Zastanawiałyście się kiedyś jakie znaczenie ma dla Was dom ?
Co znaczy dla Was słowo "dom" ?
Z czym Wam sie ono kojarzy ?

Od kiedy jestem żoną dom nabrał dla mnie zupełnie nowego znaczenia.
Dom to miejsce, w którym toczy się moja codzienność.
Dom to dla mnie trud, praca, ale i wypoczynek po ciężkim dniu.
Dom to dla mnie miejsce spotkań z Tobą.
Dom to moje miejsce na ziemi.

Dom to też miejsce, z którego pochodzę.
Dom to miejsce, do którego chętnie wracam.
Dom to moi rodzice brat i pies.

Dom to moja rodzina.
Dom to ja i Ty.
Dom to wkrótce i nasza córka.
Dom to My.


Zainspirowała mnie do napisania tej notki odrobina wolnego czasu. Dzisiejszy dzień spędziłam na leżeniu i sprzątaniu twardego dysku. Trafiłam na zrobione przeze mnie kilka dni temu zdjęcia. Sami zobaczcie jaki piękny widok można dostrzec z okien naszego domu. Wiem, że mieszkam w najpiękniejszym miejscu na ziemi. Wiem, że to nasze miejsce na ziemi....






Myślimy pozytywnie...



Dziękuje mamuśki za wsparcie - to na początek...

Tak jak obiecałam napiszę o wizycie u lekarza. Jak wiecie plamienie pojawiło się  w środę. Od razu zadzwoniłam do pani ginekolog, która kazała mi się natychmiastowo położyć i obserwować plamienie, ruchy dziecka i brzuszek. 
Przez całą noc śluzu pojawiło się dokładnie tyle samo co wieczorem.  A rano była już tylko kropelka. Ta sprawa ucieszyła mnie bardzo, ale zaczęła martwić mnie inna rzecz- w ogóle nie czułam ruchów małej Basi...
Ostatni raz czułam ją w środę około godziny 18 - na szkole rodzenia. 
Całą noc cisza.... Rano cisza.... Do godziny 15 cisza....

O 15.00 wizyta u lekarza. Dokładny wywiad i  dokładne badanie ( inne niż zwykle - bardziej bolesne, dłuższe, dokładniejsze).  Potem przyszła pora na USG. Trwało ono bardzo długo. Pani doktor wpatrywała się w ekran z takim skupieniem jak nigdy dotąd.... Ja tym razem nie widziałam nic. Ale w pewnym momencie włączyła mi na głośniczki bicie serca naszego malucha - ulżyło mi. 
Bardzo długo słuchała tego maleńkiego serduszka i oglądała ( brak fachowej nazwy) wykresy, które pokazują uderzenia serca. Milczała przy tym, ale nie denerwowało mnie to, ponieważ słyszałam moje małe serduszko. 
Wtedy to właśnie pojawił się kopniak. - Uśmiechnęłyśmy się z doktorką do siebie bez jednego słowa. 

Diagnoza.
Hm... diagnoza.... 
Powiem szczerze, że  przez chwilę poczułam się winna, aczkolwiek szybko dotarło do mnie, że przecież nie jestem wszechwiedząca i nie mogłam wiedzieć wszystkiego.... 

Okazało się, że pojawiły się skurcze macicy. Ja ich nie czułam, ale brzuszek robił się twardy. Wydawało mi się, że to jest normalne.... Niewiedza i brak doświadczenia wzięły sprawy w swoje ręce.... 

Dostałyśmy leki rozkurczowe specjalne dla kobiet zagrożonych przedwczesnym porodem. 
Mam bezwzględny zakaz robienia czegokolwiek. 
Mam przykaz odpoczywania - najlepiej w pozycji leżącej. 
Absolutnie nie mogę leżeć na plecach - tylko i wyłącznie na bokach. 
Dużo oddychać przeponą - aby dotleniać malutką.


Następna wizyta 5go października. Jeśli sytuacja się nie unormuje będziemy zmuszone położyć się w szpitalu i najprawdopodobniej zostaniemy tam do samego porodu. Dziewczyny - ja jestem przerażona tą wizją ale póki co staram się o niej nie myśleć. Skupiam się na tym co jest tu i teraz. Na odpoczynku, na oddychaniu, na ruchach małej.

Wiem, że musimy wytrzymać co najmniej 5 tygodni. 

Tomek jest przerażony równie mocno co ja. Jest jednak niesamowitym twardzielem i wszystkie swoje obawy chowa głęboko w sobie. Dzwoni co chwilkę, żeby zapytać czy wszystko dobrze. Nie wymaga ode mnie niczego. Mimo iż kuchnia jest zawalona garnkami, mimo że sterta prania czeka na prasowanie, mimo że mieszkanie po remoncie nadaje się po raz kolejny do sprzątania,mimo że nie ma śniadania ani obiadu, mimo wszystko. Wiemy, że teraz najważniejsza jest nasza córka. I musimy być silni. Choć jest trudno....

środa, 23 października 2013

31 tydzień ciąży.

Miał być piękny post o 30 tygodniu ciąży.
Miał być opis remontu.
Miała być relacja ze szkoły rodzenia.

Będzie tylko kilka gorzkich słów.

Po nocnym bólu brzuszka, porannym osłabieniu i  spaniu do południa -przyszła poprawa - czułam się lepiej.
Niestety  zauważyłam plamienie. Zaniepokojona zadzwoniłam do doktorki.
Wskazanie :
Leżeć, przez noc się obserwować.... Obserwować plamienie,obserwować bóle, obserwować ruchy dziecka.
Jutro wizyta w gabinecie.


Proszę trzymajcie kciuki.
My leżymy i obserwujemy....
Staram się nie martwić i nie stresować - ale jak tu nie martwić się o własne dziecko ?


Tak właśnie dziś przywitaliśmy 31 tydzień ciąży....

wtorek, 15 października 2013

Nie jest fajnie.

Dziękuje Wam kochane, za miłe słowa pod ostatnim postem. Wybrane przez nas imię miało się przede wszystkim podobać nam, ale mimo to bardzo cieszy mnie to, że i waszą aprobatę zyskało. Czytając wasze komentarze uśmiech z twarzy mi nie znikał :)


Ale dziś nie jest już tak fajnie.
Mam dość tego remontu.
Mam dość "fachowców".
Mam dość pyłu i brudu.
Mam dość ciągłego sprzątania.


Całą frustrację potęguje złe samopoczucie fizyczne.
Od niedzieli mam zapuchnięte stopy i dłonie. Wyglądam jak Shrekowa Fiona i bardzo się źle z tym czuję. Mam wrażenie, ze całe moje ciało jest zapuchnięte - od czubka głowy aż po same pięty.

Córeczka zrobiła mamusi jeszcze bardziej za złość. Postanowiła bowiem ustawić się nóżkami na dół i bez przerwy sprawdza wytrzymałość moich jajników i pęcherza. Przy mocniejszych kopniakach zwijam się z bólu. Wiem natomiast, że nie robisz tego specjalnie więc wybaczam Ci to....

Dziś obudziłam się rano z potwornym bólem głowy, z obolałymi rękami i stopami. Wydaje mi się, że miałam gorączkę, jednak nie sprawdzałam tego. Wolałam zostać w nieświadomości. 

Jakby tego wszystkiego było mało, to pojawiło się jeszcze coś co już zupełnie wybiło mnie z równowagi. Od początku ciąży stosowałam kremy, aby się przed nimi zabezpieczyć. Jednak niestety nie udało się. Pojawiły się na brzuchu przeklęte rozstępy.... Początkowo były blade - ledwo widoczne. Ale wczoraj patrząc w lustro zobaczyłam istne monstrum. Fioletowo- czerwone blizny. Nie wiem ile jest ich dokładnie. Nie mogę na nie patrzeć.

Siedzę pod kocem ubrana w dres. Od wczoraj nie pokazałam się Tomkowi w innej stylizacji. Nie chcę, żeby zobaczył jak wygląda moje ciało. Wstydzę się tego i póki co nie potrafię sobie z tym poradzić. Wydaje mi się, że minie jeszcze dużo czasu kiedy się z tym uporam....



Dostałam od przyjaciółki pewien link. Niesamowity projekt, niesamowite kobiety. Mam nadzieję, że i ja kiedyś zaakceptuje swoje ciało. Tak jak one.




Ps. Na wszelkie anonimy nie odpowiadam. Rozmawiam tylko z ludźmi, którzy mają choć troszkę odwagi, by oficjalnie wyrażać swoje zdanie. A poza tym, to jest mój prywatny blog - miejsce, gdzie mogę zapisać wszystkie swoje myśli i żale. Zupełnie nikomu nic do tego. Mogę narzekać na co tylko mam ochotę i cieszyć się z czego tylko chcę.
Pozdrawiam. 

sobota, 12 października 2013

Wybór padł na.... :)


Wasze komentarze pod ostatnim postem pokazały, jakie imiona posiadają wasze ciocie :) Niemniej jednak gratuluję MANDARYNCE - której udało się zgadnąć jakie imię wybraliśmy dla naszej córeczki.... Wybór nie był prosty i oczywisty. Ale udało się !

Twoje imię córeczko to...... 

Basia 

Barbara...
Basieńka...
Basia...
Baśka...

Nareszcie nie jesteś bezimiennym dzidziusiem...
Jesteś naszą Basią :) 



 

czwartek, 10 października 2013

Ważna data - 09.10.2013

Dlaczego ważna ?
W tym dniu moje drogie nastąpił przełom w bardzo ważnej kwestii.
Mianowicie chodzi o wybór imienia dla naszej córy :)
Pomysłów było milion sto pięćdziesiąt. A konkretów żadnych.
Jak mi się jakieś podobało, to Tomkowi nie podobało się ani troszeczkę.
Jak natomiast jemu się jakieś spodobało, to ja miałam wątpliwości...
I takim sposobem nasze dziecko było po prostu dzidzią, dzidziusiem, córcią.... taka bezimienna istotka.

Ale udało się, wybraliśmy imię, którego w ogóle nie braliśmy pod uwagę.

Pomyślałam sobie, że nie będę Wam tego od razu zdradzać - może pobawimy się w zgadywankę ?

Podpowiem tylko, że imię nie należy do tych... hm... jakby to nazwać.... współczesnych.
Chodzi mi o to, że dawno nie spotkałam dziecka o takim imieniu.
Natomiast jest pokolenie ( kojarzy mi się z moimi ciociami ), w którym to imię występuje bardzo często. :)




Szkoła rodzenia II oraz rewolucja w domu :)

Dzisiejszy post rozpocznę od tytułowej rewolucji :)
Bałagan, kurz, wszędzie pył.... Tak jest- zdecydowaliśmy się na wymianę okien i wczoraj była ekipa od montażu. Okna są wstawione i opiankowane, natomiast dopiero jutro zjawi się druga ekipa od "szpalet" czyli od wykończenia :) Wcześniej mieliśmy drewniane okna i na dodatek podwójne - coś koszmarnego do umycia.... W samym salonie miałam wtedy.... uwaga.... 14 okien ! Teraz mam tylko 5 ! :) Oj cieszy mnie ta perspektywa. :)
Efekty pokaże po zakończonych pracach :)


29 tydzień ciąży !

We wtorek byliśmy na kolejnym USG. Córunia czuje się świetnie. Szaleje, kopie, kręci się - jednym słowem jest pełna sił i energii :)
Ewidentnie pokazała nam, że jednak jest dziewczynką i że nie ma nic miedzy nóżkami. Mówię o tym, ponieważ na poprzednich badaniach- ja jakoś nie mogłam tego dostrzec, tylko pani doktor informowała o płci. Tym razem jestem już tego pewna :)

Waga córeczki : 1100 g.
Waga mamy: +6 kg.

Jeśli chodzi o szkołę rodzenia - wczoraj odbyło się kolejne spotkanie. Niestety musiałam w nim uczestniczyć sama, ponieważ Tomek musiał zostać dłużej w pracy (takim sposobem był w domu dopiero po 22:00 - nie lubię, kiedy te sprzęty się tak psują mój mechaniku). Ale częściowo wczoraj przy kolacji, a częściowo dzisiaj przy śniadanku opowiedziałam mu wszystko - więc jest na bieżąco :)
Wczoraj rozmawialiśmy o pierwszym etapie porodu.

"Po 9 miesiącach błogości i beztroski, gdzie było ciepło, ciemno, cicho, miękko i bezpiecznie, zaczyna dziać się coś niepokojącego. Jakaś niepojęta siła pcha dziecko w ciasnotę, niewygodę, a przede wszystkim sprawia ból. Po dramatycznej walce o przetrwanie dziecko wchodzi w zupełnie inny świat- jasne światło, głośne dźwięki, brak bezpiecznego dotyku całego ciała, rozpierające płuca uczucie wnikającego, palącego powietrza. Paniczny lęk i krzyk ! Rozpacz ! Czy Twoje dziecko jest zadowolone ? " 

Fragment ten zainspirował mnie wczoraj do poważnych rozmyślań w trakcie powrotu do domu. Perspektywa bólu budzi we mnie poważny lęk, obawę, strach. Boję się. Boje się bólu, nacięcia, pęknięcia. Boje się o córeczkę, o jej zdrowie.
Doszłam jednak do poważnych wniosków. Owszem mnie boli - i nie czarujmy się boleć będzie na pewno. Ale co ma powiedzieć to moje maleństwo, które musi przecisnąć się przez wąski kanał rodny i wykonać przy tym strasznie ciężką pracę, po czym znajduje się w zupełnie obcym świecie, gdzie wszystko jest obce i nieznane ?
Oswajam się z myślą, że boleć będzie na pewno - ale muszę pamiętać dla kogo to wszystko ! :)

"Radzenie sobie z bólem jest bowiem traktowane jako wzięcie odpowiedzialności za bezpieczeństwo swoje i swojego dziecka."


Mam jeszcze do Was pytanie. Wczoraj poruszyliśmy jeszcze jedną kwestię - znieczulenia wewnątrz-oponowego.  
Jakie jest wasze zdanie na jego temat ? 
Czy podczas porodu zdecydowałyście/ zdecydujecie się na znieczulenie ? 
Czy nie wyobrażacie sobie porodu bez znieczulenia ?


Pozdrawiamy Was gorąco :)

.

poniedziałek, 7 października 2013

Szkoła rodzenia i nowy nabytek.


W dniu wczorajszym uczestniczyliśmy z mężem w pierwszych zajęciach w szkole rodzenia w Nowym Targu.Szkoła jest prowadzona przez dwie bardzo rzeczowe kobietki - położne - pracujące w Podhalańskim Szpitalu Specjalistycznym. Jest to na pewno na plus, ponieważ kontakt z nimi nie ogranicza się do Szkoły Rodzenia, ale pozostaje również na sali porodowej lub na porodówce. Zajęcia będą składać się z cyklu ośmiu spotkań po dwie godzinki.

  
 Sala,  w której odbywają się zajęcia jest całkiem przyjemna, ale wkrótce przydałoby się małe odświeżenie wnętrza :) Plus za pufy do siedzenia dla mamusiek, ponieważ jest to bardzo wygodne. Tatusiowie mają przygotowane krzesła, ale mój długaśny mężulek zakosił wolną pufę i też ułożył się wygodnie ( chyba nawet za bardzo, bo w pewnym momencie położył głowę na moim ramieniu i zaczęło mu się ziewać....) ale spokojnie, to był tylko chwilowy kryzys. Wkrótce wrócił do bacznego śledzenia wątku rozwijanego przez prowadzące.




Wczorajsze zajęcia polegały na:
  •  zapoznaniu się uczestników - nie oszukujmy się, jestem najmłodszą przyszłą mamuśką, ale wcale mi to nie przeszkadza :) 
  • nauce oddychania podczas porodu- oddychanie przeponowe ( teraz już wiem ) polega na tym, żeby to brzuszek się unosił przy wdechu, a nie klatka piersiowa :) 
  • omawianiu poszczególnych objawów porodu - kiedy trzeba się śpieszyć do szpitala, a kiedy zostało nam jeszcze troszkę czasu. Pamiętamy - zielone, brązowe czy inne zanieczyszczone wody płodowe oznaczają bardzo szybki przyjazd do szpitala. Taka sama sytuacja jest w przypadku krwawienia, bądź regularnych skurczów nie przechodzących przy zmianie pozycji lub podczas brania kąpieli. 
  • omawianiu procedury przyjęcia do szpitala - zostałyśmy uprzedzone przed dziwnymi, często zupełnie zbędnymi pytaniami, które niestety muszą zostać nam zadane. Podczas mojego poprzedniego pobytu na patologii ciąży przechodziłam przez to i już wiem co mnie czeka. Dla jednych może być to bardzo denerwująca, żmudna i zupełnie niepotrzebna procedura, jednak dla mnie była bardzo odstresowująca. :) 
  • omówienie najbardziej przydatnych rzeczy do szpitala - wyprawka dla mamy, którą pewnie omówię w późniejszym terminie pokazując moją torbę do szpitala. 
Oczywiście nie obyło się bez paczuszek pełnych ulotek i kilku próbek.
  • Próbka proszku JELP, z której jestem bardzo zadowolona, ponieważ stosujemy tylko ten proszek ze względu na męża alergika. 


  •  Próbka FLORADIX - żelazo i witaminy. Poprawia kondycję i samopoczucie. 
  • Próbka HIPP MAMA- Herbatka BIO dla kobiet karmiących (2 saszetki)
     
    Oczywiście bardzo lubimy darmowe próbki więc bardzo cieszymy się z kolejnych :)
Następne zajęcia w środę, więc pewnie wtedy pojawi się kolejna notka poświęcona tej tematyce.



Tytułowy nowy nabytek to laktator AVENT. Zdecydowałam się na wersję ręczną. Stwierdziłam, że jeśli będzie potrzeba odciągania i będzie męczyło mnie używanie ręcznego laktatora, to wtedy zakupimy droższą wersję czyli elektryczną. Póki co nie widzę takiej potrzeby. Laktator składa się z :
  • Pompki do odciągania pokarmu z nakładką masującą. 
  • Buteleczki 125 ml 
  • Smoczka do butelki z zatyczką

Wybraliśmy wersję z prezentem dla mamy w skład którego wchodzą :
  • 2 wkładki laktacyjne na dzień AVENT
  • 2 wkładki laktacyjne na noc AVENT
  • Krem Nawilżający Brodawki Sutkowe AVENT 30 ml.
  • 2 żelowe wkładki termiczne na piersi wraz z pokrowcami
  • Wstążka z klipsem do biustonosza. - zupełnie nie wiedziałam do czego służy, ale wujek Google podpowiedział, że po prostu do zaznaczenia, którą piersią ostatnio karmiłyśmy naszego smyka. 
  • Ładna fioletowa kosmetyczka

Póki co jestem zadowolona z zakupu - zobaczymy jak się będzie sprawdzał w praktyce i czy w ogóle będzie nam potrzebny, bo przecież może się okazać, że nasza córa będzie sobie świetnie radzić sama :)





środa, 2 października 2013

Trzeci trymestr :)

28 tydzień ciąży.
3 trymestr. 

Bo w zasadzie nie wiem kiedy zaczyna się trzeci trymestr ? Czy w 27 czy 28 tygodniu ciąży? Nie ważne. Ważne, że już bliżej niż dalej :)

Ból pleców nie odpuszcza.... Nie pomagają masaże męża, nie pomaga leżenie, nie pomaga chodzenie. Nawet moja ukochana podusia nie pomaga. Cóż - muszę sobie z tym poradzić, muszę wytrzymać.
Muszę być dzielna. 

Nocne wstawanie do toalety - coraz częstsze. Na to nic nie poradzimy - trzeba być silnym.
Muszę być dzielna.

Pogoda nie rozpieszcza - kichanie i psikanie. Katarek cieknie z noska. Nic tylko leczyć się domowymi sposobami - herbatka z miodkiem i cytrynką - pijemy litrami. Walczymy z przeziębieniem.
Musimy być dzielne.


Staram się być wspaniałą żoną. Niczym perfekcyjna pani domu i wzorowa matka polka zabrałam się za pieczenie bułeczek. Właśnie siedzą w piekarniku - zobaczymy co to wyjdzie. Jestem taka podekscytowana :)

Od piątku zaczynam drugi rok studiów. Może być ciężko zwłaszcza, że dojeżdżam prawie 80 km, a jestem w 7 miesiącu ciąży. Będę musiała starać się o indywidualny tok nauczania.  Myślę, że będę dojeżdżać tak długo, jak tylko będę czuła się na siłach. Jestem strasznie zestresowana tym, że w tym roku czeka mnie dwa razy więcej egzaminów niż na pierwszym roku....
Muszę być dzielna.

Strasznie cieszę się tym córeczko, że tak pięknie dajesz o sobie znać. 
Uwielbiam te kopniaki, fikołki i czkawki.
Wiem wtedy, że jesteś, że to wszystko dzieje się na prawdę. 
Wiem, że już niedługo się zobaczymy. 
Już nie mogę się doczekać..