środa, 27 listopada 2013

Torba dla Basi do szpitala :)

Dzisiaj zaczynamy 36 tydzień ciąży !
Dokłądnie miesiąc dzieli nas od terminu porodu. 
Dokładnie tydzień dzieli nas od terminu odstawienia leków ! 


Post będzie krótki, ponieważ jak się okazuje - lista rzeczy dla dzidziusia jest wyjątkowo krótka :)

W szpitalu, w którym będziemy rodzić nie ma potrzeby przynoszenia swoich ubranek. Owszem - jest taka możliwość, ale wtedy trzeba się o nie mocno troszczyć, by przypadkiem nie zaginęły gdzieś w procesie przebierania czy kąpania dzidziusia. Dlatego też postanowiłam, że będę korzystać z ubranek szpitalnych.
Nie musimy również zabierać ze sobą rożka dla małej - to też zapewnia szpital.

Zatem co zapakowałam do torby dla Basi :


  • Paczka Pampersów 1 - 43 sztuki.
  • Paczka podkładów do przewijania- 5 sztuk.
  •  Chusteczki nawilżone NIVEA


  • Oliwka do pielęgnacji
  • Sudocrem - do pielęgnacji pupy przy zmianie pieluszki
  • Octenisept - do pępuszka
  • Skarpetki 
  • Łapki niedrapki
  • Jeden smoczek
  • Czapeczka bawełniana ( niewidoczna na zdjęciu)
  • Pieluszki tetrowe białe - 3 sztuki.
  • Pieluszka tetrowa kolorowa - 1 sztuka
 


I to w zasadzie wszystko co potrzebujemy dla małej do szpitala. 
W domu przygotowałam Tomkowi ubranko na wyjście ze szpitala :
  • Body zapinane kopertowo
  • Pajacyk ciepły welurowy
  • Skarpetki 
  • Łapki
  • Kombinezon
  • Czapka
  • Szaliczek 
  • Kocyk 


Mam do Was kilka pytań :
  • Czy paczka Pampersów wystarczy mi na standardowy pobyt w szpitalu  ( 3 doby ) 
  • Ile zużyłyście w ogóle paczek Pampersów 1 ?
  • Lub w którym tygodniu/ miesiącu życia dziecka przerzuciłyście się na rozmiar 2 ? 
  • Czy coś jeszcze polecacie zabrać dla dziecka do szpitala ?
  • Czy ubranko na wyjście ze szpitala będzie odpowiednie na zimową porę ? 

Liczę jak zwykle na Wasze odpowiedzi :)
Pozdrawiam :) 

niedziela, 24 listopada 2013

Straszna noc..

Oh tytuł mówi sam za siebie.... Ale cóż - wyrzucić z siebie to wszystko muszę. 

Zaczęło się od uporczywego kopania malutkiej siłaczki Basi. No cóż - do tego przyzwyczajona jestem więc było to dla mnie do zniesienia. Ale po pewnym czasie leżenie stało się dla mnie najgorszą pozycją jaką mogłam teraz mieć. Zatem zamieniłam je na siedzenie, spacerowanie, siedzenie, spacerowanie. 
Udało się ! Mała uspokoiła się. 
Ale radość nie trwała długo. Zaraz po tym jak przybrałam pozycję leżącą - przyszła kolej na czkawkę. Oh i to jaką czkawkę ! Trwała ona dobre 30 minut i była uporczywa nie tylko dla córeczki, ale i dla mnie. Brzusio podskakiwał i falował. Czułam, że i Baśka wkurzona jest już całą sytuacją. 
Ale to również minęło....

Tomek zapytał :
- Pączuś, a Ty zaśniesz dziś czy będziesz się całą noc snuła po domu jak widmo ?
- Tak kochanie, już się kładę. 

Zasnęłam. 

Ale jeśli ktoś myślał, że to koniec to się grubo myli.... U nas dopiero się rozkręcało. 
Godzina 3:30 - obudziło mnie dziwne drętwienie dłoni. Co jest ? Wstałam, poszłam do łazienki i oczom nie wierzę. Ręce jak u Fiony. Wcale by mnie to mocno nie wzruszyło, gdyby nie fakt, że na lewej ręce tkwił pierścionek zaręczynowy, a na prawej obrączka. No to pięknie - pomyślałam - trzeba je jakoś zdjąć. 
Z pierścionkiem - jakoś poszło. Horror zaczął się dopiero przy obrączce. Nie pomogła ślina, ani mydło, ani masło.... 
 Podreptałam do sypialni :
- Tomek, mam problem. - Zaspany mąż otworzył delikatnie oczy. - Jak ja mam to zdjąć ? 

Pokazałam ukochanemu fionową rękę - a ten natychmiast zerwał się do pozycji siedzącej ( okey nie dziwię się, po moich samodzielnych próbach zdjęcia obrączki dłoń wyglądała paskudnie, a palec był fioletowy jak śliwka. 
Troskliwy mąż przystąpił do działania. Wypróbował moje metody, a gdy zobaczył, że nie przyniosą one skutku - włączył laptopa i przegrzebywał fora internetowe w poszukiwaniu dobrych, skutecznych i sprawdzonych metod. Zaczęło się od obwinięcia palca folią spożywczą i polaniu płynem do naczyń. Uwierzcie mi ból był niesamowity.... Krzyczałam, przeklinałam, piszczałam. Łzy leciały mi strumieniami.... Mamy sukces - obrączka ruszyła z pół centymetra.... Szału nie ma... 
Tomek znów przy komputerze, ja uspokajam sie troszeczkę (w głowie kręci się cały czas zdanie - myśl o Basi, myśl o Basi ). 

- Oliwka dla dzieci - krzyknął zza ekranu komputera małżonek. Poleciał do sypialni, z koszyczka przy przewijaku wyjął oliwkę ( rany jestem w szoku ! zapamiętał gdzie jest ! jestem z niego dumna).
Nasmarował palec i zaczął ciągnąć. Ja ryczałam jak bóbr, ale dzielnie starałam się trzymać palec rozluźniony. STOP - krzyknęłam. DOŚĆ, PRZESTAŃ, NIE DAM RADY ! Zaczęła się rozmowa o przecięciu obrączki.... Uwierzcie mi - byłam tak zrozpaczona, że aż dopuściłam tą myśl do siebie. Palec był coraz bardziej siny, zrobił się twardy jak balon. Krótka chwila oddechu - próbujemy raz jeszcze. Udzieliłam Tomkowi kilka porad - o tym, żeby nie ciągnął tylko kręcił i o tym, żeby kręcił tylko w jednym kierunku. 
Ból, krzyk, płacz, jęk - przy każdym milimetrze nasilały się coraz bardziej.  Myślałam, że ukochany urwie mi palec. 
Bądź dzielna, myśl o Basi - myśli były coraz bardziej wyraźne. Zacisnęłam zęby i udało się. Obrączka została ściągnięta. 
Palec cały choć mocno nadwyrężony, siny, twardy, naskórek lekko zdarty. Popłynęły łzy szczęścia. Tomek przytulił mnie mocno, wytarł umorusaną obrączkę i powiedział, że nie zobaczę jej co najmniej do dnia porodu. Pokiwałam głową na znak zrozumienia, a mąż schował ją razem z pierścionkiem do pudełeczka.

Zrobiliśmy jeszcze okłady z lodu. Godzina 5:30 - położyliśmy się z powrotem do łóżka. Basia podczas całej akcji nie poruszyła się ani razu. Dopiero w łóżku kopnęła dwa razy. 
- Mała jest z Ciebie dumna - powiedział tatuś - i ja też jestem - dodał po chwili.
Przytuliłam się do niego mocno i podziękowałam za pomoc. Tomek pocałował mnie w czoło i powiedział :
- Dziękuję, że masz do mnie takie zaufanie :)

Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Teraz palec wygląda dużo lepiej - przybrał w miarę normalne kolory. Piecze tylko troszkę tam, gdzie naskórek jest naruszony, ale to oczywiście jest do zniesienia. 

Z ciekawostek dodam jeszcze, że mąż zaspał do pracy, a widok za oknem poruszył moją wenę twórczą i chwilkę temu takiego oto smska napisałam do mojej mamy :

"Ale jajka, ale jajka! 
Przecież chyba to jest bajka!
Wstałam rano i oczom nie wierzę - 
Ktoś wysypał na świat pierze ! " 

Dołączyłam zdjęcie zaśnieżonego ogrodu, a mama uśmiała się z samego rana :) 
Wrócę jeszcze teraz na chwilkę do łóżka - muszę nadrobić choć kilka godzin :) 

PS: 
Post został napisany ku przestrodze.  Pamiętajcie, że nawet jeśli nie macie skłonności do puchnięcia - to w 30 tygodniu warto zrezygnować z obrączki i pierścionków - dla własnego bezpieczeństwa. Być może wtedy unikniecie takiej sytuacji jaka spotkała mnie tej nocy. 
Pozdrawiam gorąco :) 

PS 2 :
Aż szczerze powiedziawszy dziwię się, że teściowie nie przylecieli zobaczyć, czy przypadkiem nie rodzę :D 


czwartek, 21 listopada 2013

Pierwsze wyzwanie i kilka pytań :)



Jak dobrze wstać skoro świt
czyli,
DOSTRZEGAMY UROKI CODZIENNOŚCI
< 30 dni >

Zainspirowana postem Oli (http://tupot-malych-stopek.blogspot.com/ ) postanowiłam sama przystąpić do takiego projektu. Wyzwanie to nie należy do najprostszych, ponieważ jak wiadomo Polacy mają skłonności do myślenia bardziej pesymistycznego. Naszą ogromną umiejętnością jest narzekanie i marudzenie, a przecież w każdym dniu można znaleźć choć maleńki powód do radości. Jestem niepoprawną optymistką więc myślę, że ze znalezieniem pozytywnych aspektów życia codziennego – nie będę miała większego problemu.  Wyzwanie trwa 30 dni… Wydaje mi się, że wybrałam odpowiedni czas na jego podjęcie – właśnie teraz kiedy jestem w 35 tygodniu ciąży, kiedy dolegliwości nasilają się, kiedy pojawia się coraz więcej wątpliwości i trudności i wreszcie, kiedy to w każdej chwili na świecie może pojawić się nasza kruszynka. Trzymajcie za mnie kciuki i życzcie mi wytrwałości :) 


A co u nas ? Przygotowań ciąg dalszy. 
  • Zamówiłam prześcieradełka do łóżeczka.
  • Wybrałam 4 typy rożków - mąż jak wróci z pracy to zdecyduje, który wybrać.
  • Poszukiwań fotelika do samochodu ciąg dalszy ( z bazą czy bez bazy ? nowy czy używany ? hmm... ) 
  • Próbuję wybrać podgrzewacz do butelek - AVENT, LOVI ? Co polecacie drogie mamy ? czy w ogóle używałyście/ używacie takiego wynalazku ? 
  • Czy możecie polecić jakąś nianię elektroniczną ?  Czym kierować się przy jej wyborze ? 

Moja córeczka codziennie od kilku dni ma czkawkę.... Czy to jest normalne ? Nie ma dnia bez rytmicznego podskakiwania brzuszka. Czasami potrafi męczyć ją to dość długo ( a przy okazji w pewnym momencie zaczyna i mi doskwierać.... ) Czy też tak miałyście ? 

Dzisiaj przede mną sporo pracy :
  • Poukładanie rzeczy Basieńki w komodzie.
  • Prasowanie pozostałych ubranek i okryć kąpielowych. 
  • Zakończenie prezentacji na niedzielne zaliczenie na studiach....  

Życzę Wam miłego dnia ! :)) 


 

wtorek, 19 listopada 2013

Wyprawka do szpitala dla MAMY + informacje z Basiowego USG :)


Wkroczyliśmy dzisiaj w 35 tydzień ciąży ! 
Ale ten czas szybko pędzi... Ale jesteśmy szczęśliwi, bo coraz bliżej do spotkania z naszym okruszkiem, który na dobrą sprawę okruszkiem już nie jest.... 

Wczorajsza wizyta u ginekologa :

  • Mała waży 2,5 kg, czyli że waga prawidłowa i pięknie nam dzidziuś rośnie :) 
  • Szyjka powoli się skraca.
  • Fenoterol musi nam wystarczyć na dokładnie 2 tygodnie - potem odstawiamy wszystkie leki... i niech się dzieje wola nieba.... 
  • Pani doktor pobrała próbkę do badania GBS. 
  • Musimy zrobić badania : mocz, morfologia, TSH, FT3, FT4 
  • Kolejna wizyta za dwa tygodnie - dzień przed odstawieniem leków
Wczoraj dotarło do mnie, że za dwa tygodnie możemy zostać rodzicami.... Doktorka mówi, że rzadko zdarza się, żeby zaraz po odstawieniu leków kobieta urodziła, ale zdarza się. Mogę urodzić po dwóch dniach, po tygodniu, a nawet dopiero po 40 tygodniu ciąży. Wszystko zależy od czynności skurczowej macicy. 

Z ciekawostek : Tatuś współpracuje teraz ze swoim kolegą z lat szkolnych. Ciekawostka jest taka, że on też właśnie spodziewa się swojego pierwszego dzidziusia - synka. Termin mieli na 17 listopada, ale małemu nie śpieszno zobaczyć rodziców :) Tatusiowie jeżdżą sobie do pracy razem i dyskutują na różne dziecięce tematy. Tomek dowiedział się kilku nowych - nieznanych mu rzeczy, a i swoją wiedzę ze szkoły rodzenia przekazuje drugiemu tatusiowi. (Swoją drogą ciekawe jak te ich rozmowy wyglądają na żywo ) :))  Grześ poprosił Tomka, że gdy wypadnie godzina zero, to on jechał z nim i jego żoną do szpitala, bo on może tego nie wytrzymać - taki to z niego uczuciowy facet :) Na szczęście mój -  to góralski twardziel i nerwy ma ze stali - choć kto wie..... :)


Teraz drugi temat czyli TORBA DLA MAMUSI DO SZPITALA :


Zatem do rzeczy :

  • Klapki pod prysznic
  • Pantofle
  • Szczotka do włosów + gumki, spinki
  • Mała gąbeczka
  • Kosmetyczka

A w kosmetyczce :
  •  Szczoteczka do zębów + mini pasta do zębów
  • Antyperspirant
  • Mini żel pod prysznic x2
  • Mini szampon
  • Chusteczki do higieny intymnej ( sprawdzone, używane już od dłuższego czasu)
  • Małe lustereczko
  • Jednorazowa maszynka do golenia
  • Wstążka do biustonosza
  • Krem 
  • Waciki, patyczki do uszu, pilniczek
 
  •  Podkłady poporodowe Bella Mama x2 
  •  Podkłady na łóżko Tena  - 5 szt. 
  
  •  Jednorazowe majtki poporodowe ( różne firmy, różne rodzaje, różne rozmiary - zobaczymy, które się sprawdzą ) 
  • Tantum Rosa
  • Maść na sutki AVENT - dostałam do laktatora, wiele pozytywnych opinii, zaczęłam stosować kilka dni temu, ponieważ moje brodawki są dość suche i szybko mogą popękać....A jak wiadomo - lepiej zapobiegać niż leczyć :) 
  • Wkładki laktacyjne - 10 sztuk.


  • Koszula do porodu
  • 2 koszule po porodzie
  • Szlafrok
  • Ciemne ręczniki - jeden duży i jeden mały 
  • Skarpetki - 2 pary
  • Zwykłe majteczki - 3 pary
  • Biustonosze do karmienia - 2 sztuki


Brak na zdjęciu :

  • Woda niegazowana z dziubkiem ( 2 szt. ) 
  • Sztućce, kubek 
  • Papier toaletowy,chusteczki higieniczne, ręcznik papierowy
  • Batoniki, biszkopty, herbatniki
  • Ładowarka do telefonu
  • Aparat
  • Karta ciąży + wyniki badań
  • Dowód osobisty
  • Krzyżówki  ( strasznie mnie ostatnio relaksują ) 



To chyba wszystko. Jeśli o czymś zapomniałam, to proszę napiszcie mi o tym. Wydaje mi się, że wszystkie rzeczy są jak najbardziej przydatne - ale wiadomo mogę się mylić. Zatem proszę o opinię i cenne porady :) 

sobota, 16 listopada 2013

Zdjęcia cz. 2


Wybaczcie moi drodzy, ale zasypię Was lawiną zdjęć :) 
Strasznie mi się podobają - są takie zwyczajne, prawdziwe, radosne. 

Moje dwa szczęścia :
-ukochany mężczyzna u mego boku 
- ukochana córeczka w brzuszku 


W
































czwartek, 14 listopada 2013

Zdjęcia :)


Muszę się Wam pochwalić ! :) 
Dziś rano dostałam na pocztę kilka zdjęć z poniedziałkowej sesji - taki mały przedsmak. Śpieszę się z Wami nimi podzielić. Są urocze - takie nasze... nasze emocje, nasze uczucia, nasza miłość, nasza radość :)  
Jestem ogromna, ale co z tego ? Czuję się wspaniale :) 





Dzieje się ! :)



Wczoraj wkroczyliśmy w 34 tydzień ciąży  - córeczko jeszcze tylko kilka tygodni i bezpiecznie będziemy mogli spotkać się po tej stronie brzuszka :)) 

Ostatnio u nas bardzo intensywny czas - ale cieszy mnie to niesamowicie, ponieważ przygotowania do przyjścia na świat naszej córci idą w dobrym kierunku i nabrały tempa. 

Poniedziałek 
  • Udało się nam w końcu zrobić sesję brzuszkową ! - czekamy na efekty :) 
  • Byliśmy na ostatnich zajęciach w szkole rodzenia. Zwiedziliśmy oddział położniczy, porodówkę i oddział noworodkowy. Ćwiczyliśmy na łóżku porodowym i oglądaliśmy sale porodowe. Teorie mam już w głowie, ale wiadomo praktyka będzie zupełnie inna :) Będzie brakować mi tych spotkań w gronie ciężarówek i ich partnerów. Mogliśmy się pośmiać, porozmawiać, nawiązać nowe znajomości, a przede wszystkim dowiedzieć się przydatnych informacji na temat porodu, połogu i opieki nad dzidziusiem. Zajęcia były prowadzone w sposób ciekawy, a położne świetnie potrafiły przekazać swoją wiedzę. Teraz tylko czekamy na spotkanie z dzieciątkami :) 


Wtorek
  • Dzień strasznego lenia :) 
Środa 
  •  Od rana zamieszanie i krzątanina- teściu zarządził w tym dniu bicie świni. Oj się zapachy roznosiły po całej okolicy :) Wynik pracy świetny - kiełbaski, pasztety, kaszanki, szynki, boczki i inne swojskie, domowe smakołyki. 
  • Przyszła nareszcie paczka z mebelkami. Wieczorem zabraliśmy się za skręcanie elementów. Wiecie jak wspaniale jest mieć męża majsterkowicza, który uwielbia rozkminiać montaż i demontaż wszystkich przedmiotów go otaczających ? :) Instrukcja ? A po co nam instrukcja ? :D Łóżeczko z materacykiem stoi, komoda stoi, przewijak zamontowany - sama radość :)  (zdjęcia kącika naszego brzdąca pokażę dopiero wtedy, gdy będzie on wykończony ) 
  • Wczoraj wybraliśmy się też do pani doktor, aby zapytać o opiekę medyczną po powrocie do domu, o szczepienia i o położną środowiskową. Sprawa wygląda następująco : po powrocie ze szpitala - mamy zadzwonić do pani doktor, a ona przyjedzie do nas na pierwszą wizytę do domu. Fajna sprawa - nie będziemy musieli jechać z małą do gabinetu. Szczepienia polecała 5 w 1 - więc pewnie takie wykonamy. A jeśli chodzi o położną - to muszę jeszcze podzwonić i się dowiedzieć szczegółów. Póki co nie mam do niej nawet jeszcze numeru telefonu. 
  • I ostatni wczorajszy sukces - KUPILIŚMY PIERWSZĄ BRYKĘ DLA MAŁEJ BASI ! :) Ta sprawa ucieszyła mnie chyba najbardziej. Czym kierowaliśmy się przy wyborze wózka ? Przede wszystkim wykonaniem - Tomek wybrał wózek najbardziej solidny i najbardziej precyzyjnie wykonany spośród dostępnych w sklepie. Ja - jak to kobieta- kierowałam się wyglądem i estetyką - jednak po dogłębnym zastanowieniu odłożyłam wygląd na drugi plan i objęłam kryteria takie same jak mąż :) Zależało nam na: porządnej konstrukcji, łatwym montażu i demontażu, małym gabarycie po złożeniu. 
Wybór padł na MAXI COSI MURA PLUS kolor Walnut brown. 
 (póki co bez fotelika samochodowego)
W komplecie mamy : 
- stelaż 
-gondolkę
-spacerówkę
-moskitierę
-folię przeciwdeszczową na gondolkę i na spacerówkę
-kocyk polarowy maxi cosi
-śpiworek w kolorze czerwonym




Mam nadzieję, że wózek będzie się dobrze sprawował. Na ten moment z zakupu jestem bardzo zadowolona, a czas pokaże czy był on trafnym zakupem :) 




Pozdrawiam Was gorąco :)