niedziela, 26 stycznia 2014

Same problemy :(

Oj nie jest u nas dobrze, oj nie jest... 

Wszystko zaczęło się w sobotę. Byłam senna, jakaś zmęczona i miałam straszny ból głowy.... Ile razy wstałam - kręciło mi się w głowie. Wszystko zwaliłam jednak na beznadziejną pogodę i na niskie ciśnienie. Jednak koło południa postanowiłam zmierzyć sobie ciśnienie. Wynik okazał się książkowy. Jedynie puls był dość wysoki. Położyłam się na chwilę, ale co z tego skoro zupełnie zasnąć nie mogłam. Jakoś przemęczyłam się do wieczora, wzięłam prysznic, położyłam się do łóżka i czekałam na męża. W między czasie  udało mi się zasnąć. Gdy przyszedł Tomek - przebudziłam się, a on zapytał mnie dlaczego jestem taka gorąca.... Od razu poleciał po termometr i kazał zmierzyć czy nie mam gorączki. Termometr wylądował pod pachą, a ja... zasnęłam. 
Basia obudziła nas na karmienie ( jakieś 2 godziny później), a mnie olśniło, że dalej mierzę temperaturę. Wtedy na osi pokazało się przeszło 37 stopni, ale stwierdziłam, że wynik jest niewiarygodny, bo mierzył się zbyt długo. Po karmieniu zmierzyłam jeszcze raz i wyobraźcie sobie, że moim oczom pokazało się 39,3*C !
Byłam w szoku - zwłaszcza, że nigdy nie gorączkuję, nawet przy silnej chorobie. Wtedy olśniło mnie - wysoka gorączka i osłabienie - być może zapalenie piersi. Poleciałam szybko do laptopa i szukałam informacji. 
Gorączka, osłabienie- jest. Ból piersi - hmm... no właśnie nie do końca.... Zaczerwienienie piersi - brak. 
Zażyłam lek na zbicie gorączki i położyłam się spać. Rano pojawił się ból prawej piersi i zaczerwienienie. Przez cały wczorajszy dzień temperatura wahała się w przedziale 37,5 - 39,1. W głowie ciągły kołowrotek. Piersi masowałam i mleko ściągałam. Ledwo żyłam. 
Od nocnego karmienia temperatura nie przekracza 38*C. - więc jest lekka poprawa. Pierś mniej boli, ale zaczerwienienie się utrzymuje... 

A dodatkowo jeszcze kilka dni temu zauważyłam biały nalot na języku mojej Basi. Znalazłam informacje, że najprawdopodobniej jest to nalot z mleka. Ścierał się więc stwierdziłam, że faktycznie to wina mleka. Ale obserwowałam podniebienie, dziąsła i policzka czy przypadkiem na nich nie pojawiają się białe plamki, bo wiedziałam, że wtedy będą to pleśniawki. No ale niestety- białe plami pojawiły się na podniebieniu i dziąsłach. Od wczoraj smarujemy AFTINEM i jest już lekka poprawa. I moje brodawki też mają biały nalot więc też je smaruję. 

Drogie mamusie... 
Czy miałyście problem z zapaleniem piersi ? Jak sobie z nim poradziłyście ?
a także :
Czy miałyście problem z pleśniawkami ?  



A to nasz misiaczek tuż po werandowaniu :) 
 

19 komentarzy:

  1. Współczuję!
    Na szczęście ominęły mnie bolączki piersiowe, a pleśniawek też nie było.
    Miałam za to problemy z ciśnieniem.
    Trzymajcie sie dziewczynki dzielnie :) :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Mieliśmy problem z pleśniawkami, pomogła nam nystatyna (jednak chyba obojętnie co się używa najważniejsza jest higiena). Po i przed karmieniem mycie brodawek i osuszanie jednorazowym ręcznikiem, częste wietrzenie, częste zmienianie wkładek laktacyjnych, wyparzanie (sterylizacja) laktatora. U nas problem zniknął po tygodniu. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana na zapalenie piersi najlepsze sa liscie bialej kapusty (troche zmiete). Zmieniaj oklady kilka razy dziennie. Ja przechodzilam takie zapalenie po kilka razy przy kazdej ciazy wiec dokladnie wiem co czujesz.Przed kazdym karmieniem przemywalam brodawki przegotowana,ostudzona woda. Na zbicie goraczki bralam poracetamol.
    Pozdrawiam i zycze szybkiego powrotu do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspolczuje. Na szczescie nie mielismy problemow ani z jednym ani z drugim. W piersi zdarzaly mi sie co prawda bolesne zastoje, ale masowalam, okladalam recznikiem namoczonym w goracej wodzie i odciagalam mleko i na tym sie konczylo (niekiedy wymagalo to cierpliwosci). Powodzenia. trzymajcie sie!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zwlekaj z pójściem do lekarza...przy zapaleniu piersi niezbędny jest antybiotyk oraz jak najczęstsze przystawianie Malutkiej do chorej piersi.Pozdrawiam mama Igi i Tymonka z Bogatyni.

    OdpowiedzUsuń
  6. http://www.hafija.pl/2012/01/pytanie-o-plesniawki.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj współczuję, faktycznie wysoka gorączka Cię nagle zaskoczyła. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia!

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Mojej siostry synek miał pleśniawki i pediatra zalecił coś dziwnego i może dla nie których brzydzacego natomiast kazał pleśniawki przemywać moczem dziecka, moja siostra była w szoku ale posłuchała lekarza i przemywała pleśniawki moczem małego i rezultat był super małemu bardzo szybko znikły pleśniawki i już nigdy więcej się nie pojawiły. Pozdrawiam. A malutka jest śliczna. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapalenia nigdy nie miałam ale wierzę, że szybko opanujesz sytuację :)
    A co do pleśniawek to Bunio miał je przez jakiś czas w pierwszym miesiącu życia. Wtedy lekarka kazała nam 2x dziennie przemywać język fioletem. Nie wiemy, czy właśnie to pomogło ale po dwóch tygodniach nie było śladu po pleśniawkach.
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  10. Z zapaleniem koniecznie do lekarza! liście kapusty można sobie dodatkowo stosować, ale bez antybiotyku się raczej nie obejdzie. Ja stosuję profilaktycznie raz na 3-4 dni Aphtin; kropelkę na brodawkę przed przystawieniem Małej, bo tez zrobił sie biały języczek i póki co na języczku stanęło i oby pleśniawek nie było :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety nie pomogę ani z jednym ani z drugim :( Ale mam nadzieję,że szybciutko wrócisz do zdrowia, a pleśniawki się skończą;)

    OdpowiedzUsuń
  12. o kurde to niefajnie! Trzymajcie się dzielnie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojej, współczuję Ci :( Życzę żeby doświadczone mamy pomogły i żeby było wszystko dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szybkiego powrotu do zdrowia. Trzymaj się ! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie doświadczy lam tego, poród przede mną - szczerze współczuję. Dojdzie dziewczynki do siebie. 3mam kciuki.
    http://femmexlikexme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. życzymy szybkiego powrotu do zdrowia! :) Basia jest rozkoszna. Zapraszamy do siebie na nowy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A sio!! Niech wszystkie problemy idą precz!! Zdrówka dla Was Kochane :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Bidulko, musi byc Wam cięzko... z pleśniawkami i grzybicą zmagała się Oceanna na swoim blogu opisała wszystko jak było, leczenie itp. Mam nadzieję, że mogę wkleić linka do bloga: http://panna0ceanna.blogspot.com/
    Mi ostatnio wyszło zapalenie piersi i zatkany kanalik, ale wyszłam z tego. Zyczę dużo zdrówka i sił! Pozdrawiam ciepło))) kazdy problem mozna rozwiązać, zatem powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  19. U nas dwójka i przy żadnym ani zapalenia piersi ani pleśniawek! najgorsze, że jak raz się załapie, to później ciężko wyleczyć. I niestety trzeba leczyć i dziecko i siebie..
    Jak sytuacja, opanowana? dużo zdrówka dla Pań :)

    OdpowiedzUsuń