niedziela, 23 lutego 2014

Dawno nas nie było...

Okropny tydzień. 
Nieprzyjemny czas. 
Płacz i marudzenie. 
Nieprzespana ani minutka w ciągu dnia, ale za to pięknie przespane noce. 


Ale wychodzimy na prostą :) 
Basia powoli odzyskuje siły. Katarek przechodzi, pozostało tylko kichanie. Coraz częściej uśmiecha się, a coraz mniej płacze. Dzielna moja dziewczynka...
Bardzo potrzebuje bliskości. Lekarstwem na całe zło są ręce mamy i taty. 

W piątek byłam pierwszy raz od listopada na studiach. Byłam przerażona tym, że muszę zostawić Baśkę na kilka dobrych godzin. Mała została pod opieką dziadków ( moich rodziców ), a Tomek pojechał ze mną. Sama bałam się wsiąść za kółko, ponieważ dawno nie prowadziłam. Do tego jeszcze to zmęczenie i nie wyobrażam sobie jakbym miała wracać się po zmroku tyle kilometrów. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że uczelnia znajduje się 70 km od mojego miejsca zamieszkania... 
Ale wiecie co ? Strasznie brakowało mi tego... Brakowało mi spotkania z ludźmi, umalowania się i ubrania w coś bardziej eleganckiego niż dresy i rozciągnięta bluzka. Możecie powiedzieć- wyrodna matka, a ja Wam powiem, że ta rozłąka bardzo dobrze nam zrobiła, bo zatęskniłyśmy za sobą i po moim powrocie do domu o wiele większą radość sprawiły nam przytulaski i całuski :) 

Wczoraj natomiast nasze dziecko zrobiło nam taką piękną niespodziankę ! Wyobraźcie sobie, że jak to codziennie wieczorkiem - ułożyłam Basię na brzuszku... a Ona.... 







I to nie była chwilka ! Baśka wytrzymała w tej pozycji dobre kilka minut. Szkoda tylko, że jedyne co miałam pod ręką to był telefon wiec zdjęcia kiepskie... Ale ważne, że są. 
Byliśmy tak zaskoczeni, że na początku nie wiedzieliśmy co powiedzieć. Ale co najlepsze - Basia była chyba w równie wielkim szoku co i my :)  Dopiero, kiedy główka wylądowała na wersalce, to zaczęła się śmiać :) 

Basieńko - rodzice są z Ciebie bardzooo dumni :) 


Z telefonowych ciekawostek : Basia uwielbia dwie zabawki 
- Lwa czyli darmową zabawkę (grzechotkę z lusterkiem) od Fisher Price
- Szeleszcząca książeczka 






Nasza córa w czwartek skończyła 7 tygodni. Rośnie nam to dziecię jak na drożdżach :) 

Pozdrawiamy Was gorąco i życzymy przyjemnej niedzieli :)

21 komentarzy:

  1. Gratulacje dla Basi i dla dzielnych rodziców !
    Czasami pewnie lekarstwem może okazać się takie wyjście do ludzi :)

    Pozdrawiam Was i całuję Basię !

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat mi dobrze to wyjście zrobiło - mimo iż byłam na zajęciach ( które bądź co bądź wymęczyły mnie strasznie) to wróciłam do domu z taką nową siłą, z nowym powerem :)

      Usuń
  2. Bo takie rozłąki są zdrowe. Cieszę się, że katarek mija i wychodzicie na prostą. Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. To nasza Zośka jest nad wyraz szybko rozwijającym się dzieckiem, bo główkę trzyma w górze już od dobrych 2 czy 3 tygodni, a ostatnio odkryła jak można się przewracać z brzuszka na plecy :) myślałam, że robiła to przez przypadek ale kilka razy i kilka dni pod rząd to chyba nie przypadek :) tez uwielbia tą książeczkę i takie kontrastowe dla maluszków - kup taką dla Basi zobaczysz jak ślicznie potrafi na nią patrzeć :) a Wasza już gaworzy? bo nasza zaczyna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz Wasza Zośka zaczęła wcześniej główkę dźwigać, a nasza Basiula gaworzy już co najmniej od 2 tyg :)
      A z tą główką to nie jest do końca tak, bo przez ten tydzień Basia mało co leżała na brzuszku, bo katar strasznie jej przeszkadzał i od raz zaczynała płakać. Do tego kaszel więc nie było szans na poleżenie... Ale teraz nadrabiamy zaległości :)

      Usuń
    2. My naszą nawet na brzuszku kładziemy jak jej właśnie nosek zakropimy i żeby gilki same się wykichały czy wypłynęły a nie do gardełka. Czasem też się pozłości ale ogólnie to lubi :) A gaworzyć tzn bardziej sobie gruchac bo takie maluszki to nie gaworzą jeszcze - to Zocha już zaczynała jakieś 3 tygodnie temu ale to były takie mruczenia bardziej a teraz od tygodnia czy półtorej właśnie zaczyna wydawać: "a" "gu" i inne takie :) od kilki dni też łapie rączką za małe przedmioty i zaciska paluszki i przyciąga do buzi :) a wszystko jak czytam to dopiero w 3 miesiącu powinno być :)

      Usuń
    3. Nie chcę wypisywać co nasza córcia już potrafi, bo nie chcę zapeszyć.
      Powiem tylko, że jest najcudowniejsza na świecie :)

      Usuń
    4. Przecież nie zapeszysz a w to, że jest najcudowniejsza to nie wątpię bo mam identycznie :)

      Usuń
  4. Racja, Ty na studia jeździsz! Huh, trochę jednak to ogarnianie się zajmuje czasu. Ja mam termin kilka dni po zjeździe i w najśmielszych marzeniach widzę się 3 tygodnie później na zajęciach (a Tomek pod uczelnią w oczekiwaniu na mleczarnię), ale chyba zaraz pęknę ze śmiechu z powodu swojej naiwności :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mówiłam, jednak troszkę mi dłużej zeszło zanim wróciłam na studia. Jedna dziewczyna u mnie na roku wróciła po 3 tyg ale ona mieszka w tej samej miejscowości, w której znajduje się uczelnia więc mogła sobie na to pozwolić. Mnie od uczelni dzieli ponad 70 km więc nie jest to takie proste, aby to wszystko sprawnie zorganizować...

      Usuń
  5. Ale super się rozwija :) Fajnie, że znów na studiach byłaś :) A dasz rade po tak długim czasie nadrobić wszystko ?
    Czekam na częstsze wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze jest to, że w zasadzie ominął mnie tylko jeden egzamin, który wyobraź sobie był dziś. Ale napisałam maila do pani doktor, że nie mogę się na nim stawić, bo moja córeczka jest przeziębiona i nie chce jej zostawiać samej, bo jest bardzo markotna i płaczliwa...
      A ona wykazała sie ogromną wyrozumiałością i odpisała, że jak córcia wyzdrowieje, a ja będę na siłach stawić się na egzaminie, to żebym się z nią skontaktowała :)

      Usuń
  6. Podziwiam, strasznie szybko wracasz, na uczelnie myślałam ,że weźmiesz na 1 rok dziecka dziekanke..czy przeszlaś na zaoczne? czy zawsze na zaocznych byłaś? Trzymam kciuki, i życze dużo zdrowia, siły do nauki i codzienności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem na drugim roku studiów zaocznych :) Opiekun roku zapewnił mi ochronę więc spokojnie mogłam zniknąć na te kilka miesięcy i jestem traktowana ulgowo ;)

      Usuń
  7. Trzymam kciuki za uczelnie !. I podziwiam. Choć ja (mimo, że dalej w dwupaku) liczę, że w maju uda mi się do pracy wrócić, bo brakuje mi jazdy za kółkiem a od października zacząć studia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od dobrej organizacji :) Jeśli tylko będziesz miała z kim zostawiać dzidziusia to wszystko może się udać :)

      Usuń
  8. A tam! Żadna wyrodna matka! Powiedziałabym - normalna mama:)
    Rośnie Wam Malutka słodko:)

    OdpowiedzUsuń
  9. A jak zaocznie to spokojnie, przyda Ci sie odskocznia na pare godzinek :) Dużo zdrówka dla Panny Basi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzielna dziewczynka :) Jesteś wspaniałą mamą, a nie żadną wyrodną... no i tego się trzymaj :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń