poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Projekt PIERWSZA ŁYŻECZKA :)

Mam tyle postowych zaległości, projekt 52 coś nam kuleje, no ale cóż - dziś musi być coś z aktualności. 

UWAGA UWAGA 
Basieńka dzisiaj zjadła pierwszą łyżeczkę marcheweczki ! 

Oh mama jest taka dumna :) 
Początkowo plan był taki, że Basia dostanie pierwszy stały posiłek w dniu skończenia 4go miesiąca życia, ale stwierdziłam, że spróbujemy kilka dni wcześniej. Wszystko dlatego, że lubię rozpoczynać  dane czynności w poniedziałek, a nie w środku tygodnia - łatwiej wtedy o dokładne rachunki i obserwacje :) 

Długo zastanawiałam się od czego zacząć - jabłko czy marchewka ? JABŁKO CZY MARCHEWKA ? To jabłko czy może jednak ta marchewka ? Im dłużej myślałam, tym więcej miałam wątpliwości. Poszłam jednak za głosem własnej intuicji i postanowiłam podać Basiuli marchewę. A dlaczego ? Pomyślałam, że łatwiej będzie nam podawać słodkie owocki w późniejszym czasie - kiedy to Bunia przyzwyczai się do wytrawnego smaku warzyw. 

Tak więc zdobyłam piękne marcheweczki, ugotowałam na parze, zmiksowałam za pomocą blendera, dodała odrobinkę wody, by potrawka zrobiła się bardziej papkowata i do dzieła : ) 


Przygotowania : 
- śliniaczek jest
- fotelik jest
- tetrówka jest 
- ubranko, którego w razie wypadku nie szkoda jest
- Baśka jest 


- miseczka jest 
- łyżeczka jest 
- marchewa jest 



 Kurcze... a co to takiego ?

Daj mamo... Daj spróbować.....

Jakieś takie... dziwne... 
Jakieś takie.... mało mleczne...

 Ale w sumie.... całkiem niezłe. 
Mamo daj jeszcze troszkę....


I takim oto sposobem Basiula zjadła w sumie może 3 pełne łyżeczki. Myślę, że chętnie wsunęłaby jeszcze troszeczkę, ale stwierdziłam, że na początek wystarczy :) 
Byłam przygotowana na wszystko : na plucie, płacz, wypychanie łyżeczki, na ogólny bałagan....
O jakże zdziwione była matczyne spojrzenie, gdy to wszystko okazało się takie zupełnie inne. 

A i reakcja mojej córy na nowe smaki była całkiem fajna. Niby bez jakiejś przesadnej radości, ale dla mnie ważniejsze, że wszystko odbyło się bez płaczu. Jedyny problem polegał na tym, iż Basia nie wiedziała, jak sprawić, by buźka szerzej się otwierała. Co prawda miała wcześniej doczynienia z łyżeczką, ale zazwyczaj podawałam za jej pomocą kropelki na brzuszek - więc bądź co bądź - same wlewały się do buzi. A tymczasem trzeba było jakoś tą marchewę ściągnąć z łyżeczki. 
Lekkie zdziwienie i zaciekawienie pomarańczową papką sprawiło, iż mamę rozpiera duma :)

Przez kolejne 2 dni zamierzam podawać samą marchewkę, jeśli Basi organizm dobrze sobie z nią poradzi - przejdziemy do ziemniaczka :) 


HEJ ! :*

20 komentarzy:

  1. Genialna fotorelacja!! :D Uśmiałam się :) I... powiem Ci... kruca, dorastają nam te córy...
    Basieńko brawo! Wcale się nie dziwię, że Twoją mamę rozpiera duma! :*
    Ale szczerze, czekałam na pomarańczowego buziaka; ciocia ciut się rozczarowała ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorastają Asieńko, dorastają, a mnie to przeraża. Ten czas leci niesamowicie szybko, dzień za dniem i za kilka dni Baśka kończy 4 miesiąc.
      Niestety pomarańczowego buziaka nie było - moje dziecko lubi się ślinić, ale paprać nie bardzo :D

      Usuń
  2. uuu ale smaczności :)
    my też startujemy lada dzień :)
    ooo widzę że Baśka już korzysta z najbardziej wyprostowanej pozycji leżaczka- bujaczka, nam ostatnio nasza fizjo. pozwoliła na środkową pozycję radości co nie miara :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekam na relację z pierwszej łyżeczki :)
      a z tej pozycji Basia korzysta już dość długo aczkolwiek ja wolałam tą środkową. Teraz jak najbardziej - jak już trzyma pięknie i stabilnie główkę - mogę bez obaw dawać ją na najwyższą pozycję.

      Usuń
  3. Hej. Może Ci się przyda. Znajoma prowadzi :) http://rodzicewkuchni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już odwiedzałam tą stronkę :)
      Dziękuję :)

      Usuń
  4. A to aż tyle łyżeczek na pierwszy raz można? Ja to jeszcze nei w temacie, bo stwierdziłam, że tak jak polecił mi nasz pediatra zaczniemy w 6 msc skoro Zosia jest na cycu i ślicznie przybiera i ma się dobrze :) nie ma się też do czego az tak śpieszyć a sama nie wiem do kiedy będę karmiła więc póki mogę to się cycujemy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karm piersią ile tylko możesz ! Nam niestety nie było to dane.
      2-3 łyżeczki można na poczatek - jeśli wszystko będzie dobrze, to stopniowo zwiększać porcje.
      u nas Basia zjadła jakieś 3 łyżeczki - tylko było to podzielone na wiele części ;)

      Usuń
  5. Widzę że u was tak jak i u nas:) marcheweczka, ziemniaczek i potem słodkości:)
    A jaka Basia czysta:p u nas Ola odrazu była czerwona:)
    Tak naprawdę to marchewka jest dla mnie zmorą.. nie powiem ile pieluch tetrowych już zniszczylam:p ale lepiej zbrudzic pieluche niż ubranko czy jakiś ładny sliniaczek:)
    No to smacznego Basiu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie byłam przygotowana na sajgon, a tu tak spokojnie to wyglądało - byłam w szoku :D

      Usuń
    2. Najlepsze są sliniaczki silikonowe jakby,łatwo je umyć a jak się zrobią nieestetyczne to wywalasz i kupujesz za.parę zł nowy. Ale nam na długo starczaja.
      www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

      Usuń
  6. Super! Myślę że była spokojna bo Ty też byłaś :) minki boskie! Jak Ci się coś z marchwi nie spierze wystaw na słoneczko :)działa.
    www.swiat -wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Mniam mniam, zobaczysz, jak niedługo będzie obiadki wcinała :D

    OdpowiedzUsuń
  8. a na ziemniaki nie za wczesnie nie lepiej rosolek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na rosołek jeszcze przyjdzie czas. Za jakiś roczek :)

      Anula

      Usuń
    2. oj chyba wczesniej co wy to te dzieci chyba chcecie utuczyc tymi kartoflami

      Usuń
  9. Widać, że jej zasmakowało :) A Mama była świetnie przygotowana :)

    OdpowiedzUsuń
  10. My zaczęlismy od słoiczkow Gerbera i również marcheweczki, ale u nas wyglądalo to zupelnie inaczej. Basia wygląda jak prawdziwa dama - tak ładnie je i grzecznie, nawet pomaga Ci raczkami, a mój smyk łapał mnie albo odpychał, cały był umorusany i podanie mu zaledwie trzech łyżeczek trwało dosyć długo:D
    No cóż poczatki byly ciężkie, ale daliśmy rade i teraz wsuwa aż mu się uszy trzęsą:D najbardziej lubi jednak obiadki z mięsem:)
    Życzę Wam dalszych sukcesów:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Brawo Basienko tylko tak dalej, nie dziwie sie ze mama dumna hi. No i dla mamy brawo jak ty jestes spokojna to i mala pieknie je :) Tak jak napisalas mala nie potrafi jeszcze otworzyc buzki bo nie wie ze tak trzeba moze sprobuj bardzoej plaskiej lyzeczki.Ta co masz moze byc lepsza na pozniej jak juz bedzie wiedziala ze trzeba buzke otworzyc (taka mala podpowiedz nie pisze tego zeby cie pouczac) Pozdrawiam Agnieszka mama Chrisa

    OdpowiedzUsuń