czwartek, 17 kwietnia 2014

Świąteczny czas....

Siedzę sobie w kącie, 
Przy mnie leżysz Ty. 
Śmiejesz się radośnie, 
A mnie lecą łzy...

Dobrze, że mam Ciebie,
Mam dla kogo żyć.
Jesteś mym Aniołkiem, 
Nie liczy się nic...

[............]


Dobrze, że mam Ciebie.... 









23 komentarze:

  1. Jakbym czytała o sobie.. U nas już od pewnego czasu coś się dzieje i z dnia na dzień jest coraz gorzej..

    bede trzymac kciuki za was :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Macie śliczną córeczkę i to jest najważniejsze:) Trudne dni napewno miną:)

    http://nataliamumtobe.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  3. Kopnąć w dupę i niech się ogarnie!!! A z kuchni to on nie korzysta? Bozia rączki dała, niech się weźmie do pomocy. Przy dziecku, sorry sorry ale można sobie pozwolić na mały burdelik! Wiesz co... prawda jest też taka, że my baby to takie durne jesteśmy że wszystko musimy przekalkulować, analizować po nocy i rozkładać na czynniki pierwsze. ONI zaś leją na to ... wiesz czym. Co robię ja? uuu wulkan! TSUNAMI! Do póki nie obgadam tematu nie odpuszczam. Radzę to samo. Posadź Dziada przed sobą i przegadajcie wszystko. Rozmowa jest najlepsza na wszystko. NA WSZYSTKO! Raz mało? Codziennie! AŻ DO SKUTKU. Na poprawę humoru: https://www.youtube.com/watch?v=ImDMgrpzWnk, a i coś o naszych mózgach polecam: https://www.youtube.com/watch?v=aZBhyPiyeOs&feature=share CAŁUSKI MAŁA!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana ja wierzę, że pewnego pięknego dnia to się skonczy i przerwiecie te słowne przepychanki. Wiem, że czekają Was jeszcze cudowne wspólne chwilę. Widzisz, życie i rodzicielstwo wystawia Wasz związek na ciężka próbę, jak nie jedną tu z nas zapewne. Zobaczysz, że przyjdzie taka chwila, że przerwiecie te kłótnie. Tego Wam mocno życzę z calego serca. I sił. Trzymam kciuki cały czas!

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj, dobrze że się z tym nie kryjesz. Taki kryzys po narodzinach dziecka spotyka większość związków. Pamietaj, to nie koniec to sprawdzian dla Waszego małżeństwa. Usiądźcie i rozmawiajcie, rozmawiajcie i rozmawiajcie. Mieliście "tylko" siebie a teraz macie Basie. Walcz, to ten sam mąż, pewnie czuje się już niepotrzebny. Wiem z autopsji :( pozdrawiam! Odwiedzam Cię codziennie :) M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdy związek, małżeństwo przechodzi wzloty i upadki i to całkiem normalne, a że u Was sytuacja się zmieniła o 360 stopni i może nie każde z Was jeszcze się w niej odnalazło, ale z pewnością musicie wspólnie te drogę odnaleźć, najlepsze na to wszystko nie są kolejne słowne przepychanki one do niczego nie prowadzą choć wiem, że czasem może być ciężko, ale lepiej ugryźć się w język, schować dumę do kieszeni i najzwyczajniej w świecie porozmawiać, rozmowa może zdziałać dużo. Trzymam mocno kciuki za to by słoneczko u Was zaświeciło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja myślę, że to tylko chwilowy kryzys, jakich pełno i niestety każdy z nas ma takowe przed sobą czy miał, bo nie da się tak po prostu żyć we dwoje w ciągłej harmonii, skoro są to dwie różne osoby. Poza tym na początku pewnie przygniata Was ta nowa rzeczywistość z Basią. Rób wszystko byście się bardziej nie oddalili. Wierzę, że nadejdą lepsze dni, bo tak to już w małżeństwach bywa. Ściskam i wesołych Świąt życzę mimo wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  8. Niewiele osób się przyznaje a z pewnością ma takie same kryzysy. Kryzysowo w ostatnich dniach było również u nas. Damy radę, głowa do góry :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wasze życie się zmieniło po przyjściu na świat dziecka, macie mniej czasu dla samych siebie, jesteście mniej wrażliwi na wzajmne potrzeby. Może zamiast gonienia za świętami (zakupy, porządki itd) zróbcie sobie dzień w piżamach przy dobrej komedii i czipsach? :)) rozładowanie stresów powinno pomóc :)
    W każdym bądź razie nawet najlepsze pary miewają gorsze chwile, więc nie poddawaj się ! :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Napewno kochasz i napewno masz uczucie te które było zawsze tylko....potrzeba czasu i chwili dla siebie. My przy 4 dzieci nie przespaliśmy nocy od jakiś 3 lat. Teraz najmłodsze ma prawie 10 miesięcy, jest nieco lżej ale z kryzysu wychodzimy dopiero teraz, powoli, bardzo powoli. Gdzieś zgubiliśmy zaufanie do samych siebie, czułość!, codzienne rozmowy o seksie nie mówię nawet :) zmęczenie brało górę, brak porozumienia w codzienności, stresy pracy, finanse itd. Problemy się mnożą ciągle ale to oznaka że żyjemy ;) Myślałam o odejściu, dzięki Bogu jakoś moja depresja zelżała bo delikatnych uspokajających. brudne naczynia, bałagan, to wszystko preteksty do czegoś głębszego.Życie po narodzinach dziecka się zmienia, bardzo. Ale popatrz na nią i pomyśl-przecież powstała z tej miłości która nie zniknęła z dnia na dzień tylko schowała się gdzieś w kąciku i czeka. A może samotne wyjście do kina, kolację-jeśli macie z kim zostawić malutką. Pomyśl czy nie szkoda byłoby tylu lat razem, szczęśliwych, które zaowocowały córeczką. A najważniejsze to dać swojemu związkowi czas.. bałagan w kuchni???to jak męża razi niech sprząta ;) prawda jest też taka że ty z małym dzieckiem nie masz jak sobie pozwolić na samotny wypad na zakupy, na czas tylko dla siebie. Ja się śmieję że matki to takie sadomasochistki bo jak się uda wyrwać z domku to i tak dzwonią, martwią się, wracają jak najszybciej się da :) u mnie to sprawa też tego że nie mam znajomych tu gdzie mieszkam, nie ma z kim pogadać, wypić kawy, po prosu odsapnąć od tego ciągłego siedzenia w domu i prowadzenia firmy. Porozmawiajcie tak szczerze od serca i nie martw się, kryzysy ma każdy tylko nie każdy się ma odwagę do nich przyznać. Co nas nie zabije to nas wzmocni. Trzymam za Was kciuki choć Was nie znam :) ale uwielbiam patrzeć na zdjęcia Basieńki. Jest cudowna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana postaraj się z nim szczerze i na spokojnie porozmawiać. Facet też inaczej się czuje jak pojawia się maluszek, bo może odczuwać, że jest na drugim miejscu, że bardziej skupiasz się na malutkiej! Życzę Wam spokojnych i radosnych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie bylo to samo i to pewnie przez te stresy i spiecia stracilam pokarm i od poczatku jestesmy na mm :( Maz nie rozumial jakie to bylo dla mnie wazne kp. Niektorzy musza dorosnac do bycia tata. Czuje sie jakbym w domu miala dwojke dzieci ...

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana to przejściowy kryzys on minie.Też tak podobnie miałam więcej czasu pochłaniało dziecko niż chwile we dwoje z poślubionym.Bo przyjście dziecka na świat przewróciło świat do góry nogami o 360 stopni. To minie zobaczysz,My razem dzielimy równie obowiązki po wspólnej rozmowie powoli wszystko wróciło do normy.Zobaczysz,że pewnego dnia to się skończy i będziecie znowu kochającą się rodziną! Bo Basia ma kochających rodziców, Nie pozostaje mi nic innego więc Życzę Wam Wesołych spokojnych i radosnych Świąt spędzonych w miłej i ciepłej atmosferze :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakie ładne stópki tu widać :>
    Trzymam kciuki za Was :*
    Wesołych Świąt :) :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Oby wszystko udało się Wam wyjaśnić. Choć jesteśmy narzeczeństwem u nas też zdarzają się spięcia, kłótnie itd... jednak po kilku cichych dni zazwyczaj to ja pierwsza odzywam się do niego, rozmawiamy, mówimy co myślimy na ten temat i jakoś później znów się godzimy i jest super. Dlatego dobrze byłoby, abyście gdzieś dali Basieńkę np. to teściowej i Ty wraz z Tomkiem zrobiła sobie wieczór tylko we dwoje, porozmawiała itd... Myślę, że rozmowa pomoże.
    Trzymam za Was kciuki, bo super Was się czyta i ogląda na zdjęciach.
    Wesołych i spokojnych świąt Wam życzę!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj ja juz tez mialam gorsze dni po porodzie ale u mnei na szczescie maz wtedy staje na wysokosci zadania. Pracuje na tygodniu to w weekendy postaraja sie by miec dwie godzinki dla siebie i neich maz przejmie obowiazki. Bo oprocz tego ze jestes matka, jestes tez kobieta i potrebujesz chwili dla siebie

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozumie Cię Kochana bardziej niż może Ci się wydawać:* tylko ze ja mam do kompletu teściowa..

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie na taką notkę liczyłam... Kochana trzymajcie się!! Życzę Wam pięknych, rodzinnych, spokojnych świąt wielkanocnych. Oby to był szczęśliwy czas dla Waszej Trójeczki :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Mysle ze wiele osob przezywa to samo przy pierwszym dziecku tylko nie kazdy ma odwage sie do tego przyznac. Za to Cie bardzo cenie, za Twoja szczerosc. Moze porozmawiaj szczerze z mezem. Powiedz na spokojnie co Cie martwi, co Ci sie nie podoba i jak sie z tym czujesz. Wyrzuc wszystko z siebie. Jestes zuch dziewczyna, dacie rade :) Pamietam post o waszej milosci i cudowne wspolne zdjecia. To tylko chwilowy kryzys. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Podziwiam Cie. Sama, daleko od rodzicow, z tesciami na glowie a ze wszystkim dajesz sobie rade :) Jestes wielka :) Coreczka slodziutka po mamusi. :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Pięknie napisane aczkolwiek zarazem smutno..
    Kochana dasz radę ze wszystkim a Córeczka do Twój dar i najpiękniejszy skarb jaki posiadasz, dla niej można zwalczyć wiele :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Góralska mamo, posłuchaj tej piosenki mam nadzieje, że da Ci siłe https://www.youtube.com/watch?v=GyNPqud3Mhc

    OdpowiedzUsuń