czwartek, 29 maja 2014

NIE JEST LUKIERKOWO.


Wiem, że cenicie sobie mojego bloga za to, że piszę go w sposób naturalny i prawdziwy. Nie ma w nim miejsca na przesadne cukrowanie i wychwalanie macierzyństwa ponad niebiosa.
Dzisiejszy post po raz kolejny to potwierdzi.

Dziewczyny - nie mam już sił.
Jestem wykończona, zasypiam na stojąco, a tyle wciąż mam na głowie....

Jak wiecie Basi od jakiegoś czasu wychodzą zęby. Ha ! Wychodzą ? To za dużo powiedziane. Póki co ( od jakiegoś miesiąca ) ma tylko zapuchnięte dziąsła.
Do tej pory to tylko dół dawał się we znaki, ale od jakiegoś tygodnia i góra jest zapuchnięta.
Baśka marudna. Krzyczy, płacze, piszczy. Rączki nie, łóżeczko nie, kocyk nie, spać nie, bawić się nie, gryzaczki nie, w domku nie, na spacerek nie.
Oczywiście nie wygląda to tak przez całą dobę, nie mniej jednak ewidentnie widać, że to całe ząbkowanie w ostatnim czasie jej zupełnie nie leży.

Ostatnie kilka dni były szczególnie trudne przez to, że nasza córa budziła się z krzykiem w środku nocy. Wtedy na prawdę ciężko ją uspokoić. Staram się jej nie brać na ręce, żeby się całkowicie nie rozbudzała, tylko daje jej smoczek, ciiiiicham i głaskam. A gdy tylko się uspokoi ( co trwa wcale nie krótko), to smaruje jej dziąsełka żelem na ząbkowanie, a mała pomalutku zasypia.

I tak oto matka wykończona po całym dniu, wstaje w nocy do dziecka niczym zombie, ale dzielnie walczy ze sobą, bo wie, że musi.
Mąż pracuje od rana często do późnego wieczora po to, aby zarobić na naszą rodzinę. Pomaga mi- to oczywiste, ale ja nie mam serca budzić go w środku nocy po to, aby zajął się Basią. Zaciskam zęby i walczę....

Dziś poranek nieco lepszy, choć i tak z krzykiem. Potem szczepienie, które moja córa zniosła bardzo dzielnie  i jestem z niej potwornie dumna. A teraz śpi sobie smacznie w swoim łóżeczku, a ja mam chwilkę, żeby zebrać siły na dalszą część dnia. Muszę być pomysłowa i pełna sił, ponieważ jeśli moje dziecko jest czymś zajęte, to nie myśli o ząbkach. Gorzej jest, gdy muszę ogarnąć mieszkanie, zrobić obiad czy choćby iść do toalety i zostawić ją na chwilkę samej sobie. Do tej pory nie miałyśmy z tym problemu, no ale niestety. Jakoś musimy to przetrwać.
Najbardziej jednak przeraża mnie to, że między tym wszystkim muszę znaleźć czas na naukę do sobotniego egzaminu. Na napisanie prac zaliczeniowych. Na napisanie scenariusza.
Zupełnie nie wiem jak ja to zdam.... Aczkolwiek mam pewną prze kochaną duszyczkę na studiach, która mi ze wszystkim pomaga... I nie wiem jak się jej odwdzięczę.


Mam cudowną córkę wiecie ?
Nawet jak diabełek w nią wstępuje. Nawet jak nie mam już do niej sił. Nawet jak mam dość.
Kocham ją nad życie. 

18 komentarzy:

  1. I chyba właśnie o to chodzi, że choć się już wydaje że więcej się nie da to okazuje się, że jednak da. Czy to zdanie ma sens? Mi też zdarza się ryczeć nad łóżeczkiem Młodego ze zmęczenia. On ryczy, ja ryczę, a mój P. śpi :P Też pracuje strasznie dużo i długo i też nie chcę go budzić, ale czasami...och czasami to bym go pacnęła w ten łeb żeby chociaż spytał czy nie pomóc, czy coś...

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pocieszenie napiszę ci, że moje dziecko ma tak od urodzenia :/ Niestety ale typ niepokorny nam się trafił. Na początku była nadprzyrodzona moc ale z nocy na noc jest coraz ciężej. 3maj się i przetrwaj ten czas. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdy ma czasem gorsze momenty, nie załamuj się:). Po wszystkim należą Wam się porządne wakacje i chwila wytchnienia :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Siły życzę! :* Oby Basieńce szybko wyszły te zębolce. I powodzenia na studiach!

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety macierzyństwo jak życie raz jest kolorowo i cukierkowo by innym razem było szaro-buro i ponuro. Pociesz się faktem, że zęby kiedyś w końcu wyjdą. A może masz możliwość sprzedać Basiulkę do dziadków na jakieś parę godzinek byś mogła się w spokoju pouczyć, a sprzątanie mieszkania sobie odpuść nikt od brudu nie umarł, zamiast tego poucz się albo idź spać. Głowa do góry zęby w końcu wyjdą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w takich momentach oprócz maści na ząbkowanie ( bo wydaje mi się że mało pomaga mimo wszystko, wystarczy sobie posmarować dziąsło i sprawdzić czy na prawdę tak znieczula ;) ) stosowałam nurofen albo paracetamol, bo podchodzę do tego tak jak do siebie, kiedy mnie coś boli nie czekam aż przejdzie i nie chcę się męczyć a wolę sobie ulżyć środkiem przeciwbólowym, jak widzę że córkę ewidentnie coś boli nie czekam tylko podaję środek i od razu ulga :)
    Szczególnie kiedy ząbkowała intensywnie podawałam jej go na noc plus już wcześniej chyba wspominany Viburcol ( środek homeopatyczny na bazie rumianku, do stosowania w stanach szczególnego niepokoju i ząbkowania u dzieci na bazie rumianku na receptę ) i mała była szczęśliwa bo dziąsełka były mniej bolesne i bardziej zrelaksowana dzięki czemu wszyscy trzej mieliśmy przespaną noc i spokojniejszy dzień :) na prawdę polecam, nie ma sensu żebyście się obie męczyły.
    Ściskam i dużo sił życzę ! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Bycie mamą to nie jest łatwa praca. Myślę, że każda z nas ma takie dni, kiedy jest naprawdę ciężko. Dodatkowo łączenie macierzyństwa z życiem domowym i studiowaniem - to już nie lada sztuka. Dlatego bądź z siebie dumna! Będzie lepiej! Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  8. Współczuje i przesyłam dwa kilo cierpliwości :* Jesteśmy z Adasiem na tym samym etapie. Od 1,5 miesiąca zęby dają siewe znaki :( Z tym jedny u Nas OK że przesypia noce (od 19.30 do około 06.00). Niestety odmawia jedzenia :( No i ja nie mam komu (ani chęci, ani możliwości) podrzucić synka. Jesteśmy praktycznie sami przez 5 dni w tygodniu (Tata dużo pracuje, takie życie). Jak pisze "szczypta o Mnie" odpuścić. Teraz Basia najwaznijsza. Nie odkurzone? No i co z tego? Zupa na dwa dni? Super. Najważniejsze bym była blisko mego dziecka gdy najbardziej mnie potrzebuje. A cierpiące niemowle niczego tak nie potrzebuje jak wyrozumialych ramion Mamy.

    Pozdrawiamy z Adasiem :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ot, tak wygląda macierzyństwo. Masz prawo, wszystkie mamy prawo być zmęczone! Dużo sił :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jesteście super kobietki, dacie sobie rade. Twarde babki z was:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze studia... wspołczuje, ja bym nie dala rady.

    OdpowiedzUsuń
  12. I tak podziwiam, że to wszystko ogarniasz:) dzielna jestes mama i dacie radę:) a viburcol próbowałaś dawać małej? U nas sie jakoś super nie sprawdził ale młody nie przechodzi do tej pory jakoś ciezko ząbkowania, ale u wielu moich znajomych ma cudowne działanie i jakby ręka odjął wszelkie bóle przechodzą :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nam lekarz mówił, że jeśli maść nie pomaga należy poratować dziecko czopkiem przeciwbólowym. Dla takiego Okruszka ból to coś nowego i wiadomo nieprzyjemnego. Nie odważyłabym się szczepić dziecka podczas ząbkowania, ale ja jestem "nawiedzona" wcale nie szczepie już. Może spróbuj smarować smoczka żelem?

    OdpowiedzUsuń
  14. Niestety czasami bywa ciężko, ale mam nadzieję, że z ząbkami wkrótce się wszystko uspokoi.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj skąd ja to znam :) Połechtana bezproblemowym macierzyństwem po urodzeniu syna, który jadł i spał, nawet w nocy, po miesiącu bytownia z córką miałam ochotę skoczyć z okna kiedy się budziła, albo nakryć poduszką.... wstawała co godzinę wypijała 20 ml mleka i po pół godzinie zasypiala... Czułam się jak na amfie ( tak myślę, bo nie dane mi jeszcze było próbować) Teraz wspominam te chwile z rozrzewnieniem :) ma dwa lata :) śpi obok, a ja jestem z siebie dumna, że dałam radę. Tobie też się uda. Zęby szybko wyjdą i zanim się obejrzysz będzie płakać po wyrwaniu stałych :) Pozdrawiam Anka

    OdpowiedzUsuń
  16. Aha, a jak nie pomagają żele to, może czopek przeciwbólowy, zęby muszą wyjść, po co się ma męczyć biedulka.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jesteś super dzielna i na prawdę Cie podziwiam! Jestem od Ciebie starsza o 9 lat ( ale tego jakoś nie odczuwam :) ale niedawno właśnie pomyślałam, że dajesz sobie radę dużo lepiej od mnie. Na sprzątanie nie mam czasu, o gotowaniu już dawno zapomniałam, odżywiamy się gotowymi daniami ( na szczęście w Niemczech można kupić dobre domowe dania), zakupy często robi mąż bo z naszym płaczkiem jest to baardzo trudne, czasami nie mam czasu nawet się umyć i brakuje mi często cierpliwości do naszego małego marudy... ale po przeczytaniu twojego postu, postanowiłam być bardziej cierpliwa do synka :) świetnie sobie dajesz radę! Chociaż jesteś taka młodziutka, ale naprawdę wspaniała z Ciebie Mama! Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dasz rade...bo jak nie Ty to kto? My Cię podziwiamy i trzymamy kciuki...MiA :)

    OdpowiedzUsuń