czwartek, 15 maja 2014

O DZIECIĘCYM PRZYTULANIU SŁÓW KILKA


Zaraz po urodzeniu, gdy Basieńka była taka maleńka, to nosiliśmy ją, bujaliśmy, przytulaliśmy... Sprawiało nam to ogromną przyjemność. Dzięki temu, stworzyła się między nami niezwykła więź. Wiedzieliśmy, że nasze dziecko jest w pełni uzależnione od nas, że jesteśmy za nie odpowiedzialni oraz że jej los jest w naszych rękach. 
Dla mnie - jako dla matki - miało to też inny wymiar. Kiedy karmiłam Basię piersią - mogłam mieć ją w swoich ramionach, mogłam ją głaskać, oglądać... Mogłam podziwiać każdy centymetr jej pięknego maleńkiego ciałka. Te pierwsze miesiące, przez które udało mi się karmić moją córkę - zapamiętam na całe życie. Ta bliskość była niezwykła. 

Potem, gdy Basia miała może dwa, może trzy miesiące - dokładnie nie pamiętam, to przyszedł taki czas, że owszem, mała na rękach chciała być noszona, ale jak tylko chcieliśmy ją mocniej przytulić lub pocałować, to ona odpychała się rączkami lub odwracała buźkę... Wydaje nam się, że nie robiła tego specjalnie czy świadomie, nie mniej jednak powiem szczerze - było to dla nas bardzo przykre.... Myśleliśmy, że może zbyt dużo okazywaliśmy jej czułości, gdy była maleńka i teraz ma już przesyt, albo że po prostu nasze dziecko nie lubi się przytulać... Lecz nie poddawaliśmy się, ani nie odrzucaliśmy jej potrzeb - nosiliśmy ją i dzielnie czekaliśmy z ogromną nadzieją, że kiedyś nasze dziecię zacznie się do nas przytulać....

Od pewnego czasu, może od tygodnia, albo od dwóch.... Tak, wydaje mi się, że od dwóch tygodni - nasza córcia zaczęła sama się do nas przytulać. 
Uwierzcie mi - jesteśmy z tego powodu strasznie szczęśliwi....
Gdy bierzemy naszą córcie na ręce, to ona łapie się za bluzkę czy podkoszulek dwoma rączkami i przytula główkę.... Robi to z taką niezwykłą czułością, tak jakby chciała pokazać jak bardzo nas kocha...
Rozbraja nas to strasznie i wywołuje nie małe wzruszenie... Czekaliśmy na to i w końcu doczekaliśmy się... Uwierzcie mi drogie mamusie - to ciepełko jest niesamowite.... 


W stu procentach zgadzam się z kampanią społeczną "Przytulenie ma znaczenie".
Jedno z haseł związanych z tą kampanią, brzmi: "Przytulanie to rozmowa bez słów".
Jest to moje motto już od dawna i to nie tylko w relacjach rodzic- dziecko. Wykorzystuje je także w relacjach z moim mężem. Czasami po jakiejś kłótni czy sprzeczce, podchodzę do niego i po prostu wtulam się w jego ramiona bez zbędnych słów - w momencie znikają wszystkie troski czy smutki. 

Każdej i każdemu z Was gorąco polecam taki sposób okazywania uczuć. 
PRZYTULAJCIE SIĘ !

20 komentarzy:

  1. Kochana jasne, że się przytulamy! Ile się da :) a to co piszesz, że karmienie piersią jest niezwykłe...tak - codziennie i za każdym razem nie mogę uwierzyć jaka to niezwykła więź między mamą a maluszkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko i tak cieszę się, że mogłam choć przez krótki czas tego doświadczyć :)

      Usuń
  2. O,ja tez uwielbiam przytulać mojego synka!: )
    p.s.ale tu się ładnie u Was zrobiło, tak..czysto i przejrzyście: )"stary" blog też mi się podobał ale "nowy" podoba mi się jeszcze bardziej

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak byłam małą dziewczynką to przytulania nauczył mnie Tata ;) A swojego Bruna przytulam od pierwszego dnia narodzin,aż do dziś i to codziennie! Przytulamy Tulimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że miałaś z tatą tak wspaniały kontakt i że miałaś możliwość nauczyć się od niego tej cudownej sztuki przytulania ;)

      Usuń
  4. I my się ciągle przytulamy i całujemy ! :) Mimo że Małgosia czasami ma dość, ale nie ma wyjścia, jesteśmy więksi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją drogą biedne te nasze dzieciaki :D
      Ale wyjdzie im to na dobre ! :)

      Usuń
    2. Fakt ! I trzeba korzystać póki są bezbronne bo za rok już będą same uciekać i mówić "nie!" :D

      Usuń
  5. I u nas przytulaski do podstawa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przytulać,przytulać i przytulać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Taaaaak! Przytulasy!!!! :) Kto tego nie uwielbia? ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiamy się przytulać i tulać :) Korzystamy póki możemy, bo za pare lat to będzie "siara" przytulać się do mamusi :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie chce póki co dopuszczać do siebie takiej myśli, żeby Basiulek nie chciał się do mnie przytulać...
      Liczę na to, że więź zbudowana w dzieciństwie - pozostanie na całe życie... Wierzę w to... :)

      Usuń
  9. Też uwielbiam, jak mój maleńki Bąbelek wtula się we mnie. Wtedy ciepło rozchodzi się po całym ciele i jest mi po prostu dobrze.
    Chciałam Cię zaprosić do nowego kącika w blogosferze, który urządzamy wraz z Małym człowiekiem :) http://codziennosc-malego-czlowieka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń