czwartek, 3 lipca 2014

PIERWSZE WAKACJE WE TROJE


Wróciliśmy !
Wypoczęci, zregenerowani,  z uśmiechem na ustach i z pełnym workiem energii na kolejne miesiące. 
Wakacje, choć krótkie, to i tak bardzo udane. Jednocześnie aktywne i leniwe. 
Śmiało mogę powiedzieć, iż Bieszczady to naprawdę cudowne miejsce. 

Ta cisza, ten spokój, to powietrze, to odludzie.... 
Nic tylko cieszyć się każdą chwilą, każdym krótkim momentem.
Strasznie pozytywnie wpływa na mnie możliwość obcowania z przyrodą.
Śpiew ptaszków o poranku, szum wiatru, głośno uderzające o dach krople deszczu, możliwość posłuchania huczenia sów, obejrzenie nietoperzy, wiewiórek i świetlików, czy wpatrywanie się w delikatnie falującą wodę.... Wystarczy kilka dni w takim klimacie i od razu człowiekowi jakoś lżej się robi. W dodatku przez cały czas miałam do dyspozycji pomoc męża albo kuzyna czy jego żonki. Tatuś miał możliwość nacieszyć się córeczką, mógł zapomnieć na chwilę o pracy, a i ja mogłam wreszcie poprzytulać się do niego, bo gdy wraca do domu po pracy to zazwyczaj idziemy zmęczeni spać - nie mając zupełnie czasu dla siebie. 
Dobrze nam zrobił ten wyjazd :)

Trafiliśmy na naprawdę fajne miejsce. Domki śliczne, a okolica przepiękna. Fajne było też to, że szczyt wakacyjny dopiero się rozpocznie, więc na ośrodku byliśmy praktycznie sami. 

Basieńka wyjazd zniosła bardzo dobrze. W sumie w jedną stronę mieliśmy do pokonania 220 km. Droga w Bieszczady minęła nam bardzo fajnie, choć temperatura dawała nam się we znaki. Musieliśmy zatrzymywać się kilka razy co by nasza córcia odpoczęła troszkę od fotelika, co by przewietrzyły się jej plecki i wyschły włoski. Po dojechaniu byliśmy zaskoczeni, ponieważ Baśka od razu zaakceptowała nowe miejsce. Śmiała się, podziwiała wszystko. Nie przeszkadzało jej kąpanie się z mamusią pod prysznicem, a wręcz była tym zachwycona. Nie przeszkadzało jej przewijanie i karmienie w przeróżnych miejscach. Nie przeszkadzało ciągłe zmienianie miejsca. Dopiero w poniedziałek coś jej nie spasowało. Zaczęła marudzić i płakać. Stwierdziliśmy, że jest po prostu zmęczona więc postanowiliśmy zabrać ją do mieszkanka, żeby odpoczęła od zwiedzania i wycieczek. Lecz niestety humorek naszej córci nie poprawiał się. Stwierdziłam, że może posmaruje jej dziąsełka, ponieważ to one mogły być przyczyną niezadowolenia naszej Basieńki. Wzięłam zatem maść, nałożyłam na palec, przejeżdżam po dziąsłach i  nie wierzę ! 

BASIA MA PIERWSZEGO ZĄBKA ! ( 30 czerwiec 2014 )
Ostrego jak igiełka, ledwo póki co widocznego, ale ewidentnie wyczuwalnego. Przebił się i nieźle daje maluśkiej naszej popalić. Prawa dolna jedyneczka po praktycznie dwóch miesiącach - wreszcie ujrzała światło dzienne. Sprawiło nam to ogromną radość i duma nas rozpiera. :) 

Wtorek minął nam spokojniej, ale środa znów była marudna. Niestety był to też dzień naszego powrotu do domu, więc trasa powrotna nie była już tak pozytywna. Basieńka płakała nam dość sporo, kręciła się, wierciła, a mamusi brakowało już pomysłów na zajęcie czymś córeczki. Na szczęście ucięła sobie dwie dłuższe drzemki, więc jakoś udało nam się pokonać drogę do domku. 

Nie obeszło się też bez zabawnych przygód. Gdy jechaliśmy w Bieszczady, to musieliśmy zatrzymać się w galerii handlowej w Nowym Sączu, ponieważ potrzebowałam kurtki jakiejś przeciwdeszczowej, bo wysłuchaliśmy, że pogodę mamy mieć kiepską ( co okazało się zupełnym nieporozumieniem, bo pogoda była cudowna, a padało tylko dwa razy w noc i raz - we wtorek do południa ). Zajechaliśmy więc do sklepu, kupiłam sobie buty, kupiłam sobie kurtkę, po czym szybko polecieliśmy do auta, bo Basia musiała już zjeść obiadek. Po zjedzeniu pojechaliśmy zadowoleni w dalszą trasę. Po drodze zachciało się mamusi do toalety więc zajechaliśmy na stację benzynową i stwierdziłam, że wezmę ze sobą portfel, bo może kupię coś do przegryzienia. I zaczęło się wielkie poszukiwanie torebki. I szukałam i szukałam, aż w końcu olśniło mnie, że torebka została w sklepie, w którym przymierzałam kurtki. Szybko znalazłam paragon z numerem telefonu do sklepu i zadzwoniłam, żeby zapytać, czy przypadkiem ekspedientki owej torebki nie znalazły. Trzęsłam się jak galaretka, bo mimo iż dużej kwoty w torebce nie miałam, to jednak był w niej cały portfel z wszystkimi dokumentami, kartami i ważnymi wizytówkami. Dzwonię.... Odbiera ekspedientka i mówi, że torebka jest schowana i czeka na mnie pod ladą :) Okazało się, że ochrona szukała mnie po sklepie, a i w głośnikach ogłaszane było, że pani Martyna B. zostawiła torebkę w sklepie takim i takim i proszona jest o zgłoszenie się w celu jej odebrania. No ale co z tego skoro my pędziliśmy szubko do wyjścia, bo nasza córa była już głodna, więc pewnie nie usłyszeliśmy nawet tego ogłoszenia. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, torebkę odebrałam wczoraj, nie musiałam wyrabiać dokumentów na nowo, a i nie wydałam na wczasach ani grosza ( uszczuplił się jednak nieco portfel męża ) :) 

Wczoraj nasza Myszka obchodziła swoje święto - skończyła bowiem 6 miesięcy :) Wkrótce pojawi się podsumowanie minionego miesiąca, nie mniej jednak muszę ogarnąć jakoś ten temat. 
Dziś zostawiam Was z mnóstwem zdjęć :) 

Pozdrawiam i bardzo polecam odpoczynek w Bieszczadach :) 



Pierwsze chwile w Bieszczadach :)


Z ciocią Madzią 

Pierwszy raz na huśtawce - Basia była zachwycona :)





Z tatusiem :)

 Rodzinka w komplecie :*



A gdy na dworze robi się zimno - najlepiej jest zapalić w kominku :) 
Stwierdziliśmy z mężem, że jeśli kiedyś będziemy mieli swój własny dom, to musi w nim znaleźć się kominek, bo to cudowna sprawa jest.

Zabawy z ciocią i wujkiem :) 



Mleczko w terenie. 



 Moje dwa serduszka ukochane


Solińska tama

Zdejmuję cioci oki :) 

Nie ma to jak kubek herbaty o świcie na tarasie :) 


Hejka mamuśka - ja też już wstałam :) 

Spacerek po tamie :) 





Mamuśka i córuśka ;) 

Nie ma jak u taty...

Spotkanie z młodszym o tydzień Maciusiem.

Mamo mamo ! 
Patrz jak ja ładnie siedzę :) 



Dzień bez huśtawki - dniem straconym :) 



W życiu nie spodziewałam się, że moja córa po kilku minutach huśtania, odpłynie w błogi sen :) 
















Poranny spacerek do lasu :) 







Neonkowe dziewczyny i szary tatuś :) 







Ostatnie zdjęcie przed wyjazdem. Niestety Basiulka nieco smutna - to wszystko wina ząbka. 
A może jednak smutna jest, bo kończą się wczasy ?? :) 


35 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia, ale jedno szczególnie zwróciło moją uwagę... nie powinnaś sadzać małej samej dopóki sama nie siedzi samodzielnie, to bardzo niezdrowe dla kręgosłupa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Wiesz - powinnam, nie powinnam... hehe wiedziałam, że to zdjecie może się komuś nie spodobać :)
      Nie mniej jednak wydaje mi się, że minuta w takiej pozycji jej nie zaszkodzi.
      Ale dziękuję za radę.

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia! :) Dobrze, że już jesteście. Gratulacje dla Basi.

    OdpowiedzUsuń
  3. My jeździmy odpoczywać do Twojego Zakopanego, a ty się urlopujesz w naszych Bieszczadach :-) to prawda są piękne, a po tamie też spacerowaliśmy końcem czerwca :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Zakopane nie jest moje :)
      Moje są Szczawnica, Krościenko, Nowy Targ czy Niedzica lub Czorsztyn. Jakoś do Zakopanego miłością nie pałam - zrobiło się za bardzo pod turystów, za tłoczno tam, zbyt przereklamowane.

      A spacerek po tamie to świetna sprawa :)

      Usuń
    2. A widzisz, to nic Szczawnicę też uwielbiam i też ostatnio tam byłam, dokładnie 20 czerwca :-) bardzo lubię góralski styl

      Usuń
  4. Fajna relacja :) ja swojej jakoś jeszcze nie dokonczylam :|
    Poza tym... podobają mi się Twoje trampki :P Widoki super - byłam parę lat temu w Solinie :)
    Widzę, że wózek braliście, jak się spisał?
    Udało się wszystko zabrać, co planowałaś? ;)

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wózek mamy świetny i będę to powtarzać zawsze i będę go polecać każdemu :)
      I zabraliśmy oczywiście wszystko, a nawet jeszcze więcej. I wózek i łóżeczko turystyczne i ubrania i coś co jedzenia ( bo śniadania i kolacje robiliśmy sobie sami, tylko na obiady wyruszaliśmy w teren). Wychodzę z założenia, że lepiej mieć więcej niż za mało i takim oto sposobem zapomniałam z domu tylko moich butów i tak oto musiałam sobie po drodze kupić te różowe trampki :)

      Usuń
  5. Jejku ślicznie. Bieszczady odwiedziłam z rodzicami jako dziecko Polańczyk coś nie coś pamiętam, ale obowiązkowo musimy tam jechać i je odwiedzić z moją rodzinką czyli plany na weekend listopadowy i miejsce są. Jeśli możesz podaj namiary na ośrodek, w którym byliście. Oby takich wspólnych, radosnych wyjazdów czy to długich czy krótkich jak najwięcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://edwardowka-bieszczady.pl/ <-- my byliśmy w tym ośrodku i serdecznie polecam. Póki co gość ma 6 domków, ale w przyszłym roku chce wybudować jeszcze kilka oraz jakiś basen i saunę. My jesteśmy bardzo zadowoleni - świetne domki, przystępna cena, kominek, duża łazienka, fajne wyposażenie, świetny plac zabaw. Cisza spokój. Mam wrażenie, że tam kończy się świat :)

      Usuń
  6. Ach jak pięknie, takie wakacje muszą być super:) Śliczne zdjęcia i widać, że bardzo szczęśliwa rodzinka:)

    Pozdrowionka

    http://nataliamumtobe.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak - wakacje we troje to świetna sprawa o wiele lepsze niż we dwoje :)

      Usuń
  7. Ojoj jakie przygody! Widzę, że Wy uciekacie dalej a my chyba w Wasze strony o ile się nie mylę (Czorsztyn)?
    Powiedz mi jak było z komarami, nie zjadły Basi?:)
    Przepiękne zdjęcia i chyba pomysł z zabraniem drugiej pary też dobry?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak Czorsztyn to sąsiednia miejscowość :))
      Komara nie było ani jednego, ale my oczywiście zaopatrzyliśmy się w Offa :)
      A to, że byli z nami kuzyni, to super sprawa. Można było pogadać, pośmiać się, czy choćby pograć w karty :) A i małą zajęli się jeśli tego potrzebowaliśmy :)

      Usuń
  8. przepiękne zdjęcia uwieczniające fantastyczny czas... :) szczesliwa rodzina !!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale fajne zdjęcia, ten jej uśmiech jest ujmujący :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć jakoś na zdjęciach go niewiele, to uwierz mi było go bardzooo dużo. Jednak nowe otoczenie sprawia, że córcia jest bardzoo zainteresowana wszystkim i brakuje jej czasu na pozowanie do zdjęć :)

      Usuń
  10. Widać, że tworzycie piękną rodzinę! ;)
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękne zdjęcia ze wspólnego wyjazdu :) A powiedz mi w jakiej miejscowości byliście bo kocham Bieszczady i jeszcze jedno jakiego negatywu używasz bo zdjęcia są Extra :) Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byliśmy w Bereżnicy Wyżnej.
      A jeśli chodzi o negatyw to o co Ci chodzi dokładniej ? O aparat czy o obiektyw ? Bo nie bardzo wiem :)

      Usuń
    2. Oj ale ze mnie Gapa!! Chodzi mi o obiektyw :)

      Usuń
    3. Używam obiektywu Nikon 18-105 mm.

      Usuń
  12. Ale pięknie :) Kuszące te Bieszczady, powiem Ci, kusisz ;-) A przygodę mialas niezłą z tym portwelem, cale szczescie, że wszystko się dobrze skończyło. Tworzycie fajna rodzinke. Te uśmiechy mówią same za siebie. Gratuluję ząbka raz jeszcze!! I sciskam mocno polroczkowo :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczęście aż od Was "bije" ;) i jeszcze ten bukiecik na jednym ze zdjęć,no cudo po prostu! cieszę się,że urlop się udał,będzie co wspominać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zdjęć mnóstwo więc na pewno nic nie umknie naszej pamięci i wspomnienia z pierwszych wspólnych wakacji zostaną już na zawsze :)

      Usuń
  14. Podróż pełna przygód. :-) A jak chodziliście po górach? Mieliście górskie nosidełko?
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie nie chodziliśmy po górach :) Spacerowaliśmy tylko tam, gdzie mogliśmy dojechać wózkiem - a tych miejsc było na prawdę bardzo dużo. Niby miałam ze sobą chustę, ale powiem szczerze - nie użyłam jej ani razu ;)

      Usuń
  15. Jacy radośni i zadowoleni - super, że wakacje się udały:) No i gratulacje "z okazji" pierwszego ząbka:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękna z Was rodzinka :)) az chce mi sie jechac w Bieszczady :) mam pytanie Góralska Mamo, niedlugo tez czeka mnie daleka podroz z dzieckiem - 350 km...
    na samą myśl już się martwię co to będzie. Moja Lenka jest młodsza od Basi o 2 tygodnie :) zastanawiam się jak udalo Ci się zorganizować ciepłe jedzonko dla Basi w czasie podrozy- mleczko i obiadek- masz jakis specjalny podgrzewacz do butelek czy cos takiego? i jeszcze druga kwestia, pewnie pisalas o spacerowce ale ostatnio szukalam po postach i nie moglam znalezc tej informacji, jakie firmy jest spacerówka? jestem właśnie na zakupie takiego wozka dla Lenki. dziękuję za odpowiedz i pozdrawiam z Krakowa :) aaa i jeszcze jedno pytanie :D jak często dopajasz Basieńkę i w jakiej ilości? ja staram się dopajac małą ale mam wrazenie ze ma to wpływ na ilość wypijanego przez nią mleczka i niestety szybciej przez to jest głodna ... :D ach te dylematy! dziękuję jeszcze z góry za informacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok już staram się na wszystkie pytania odpowiedzieć :)
      Jeśli chodzi o jedzenie - zaplanowałam to tak, że basia tuż przed wyjazdem zjadła sobie w domku kaszkę ryżową, dzięki czemu kolejne karmienie miałam dopiero 3 godzinki później. Wtedy podałam jej mleczko przygotowane na wodzie przewożonej w termoopakowaniu. Na kolejne jedzonko byliśmy już na miejscu i wtedy zjadła sobie obiadek. Podgrzewacz do butelek mam i oczywiście miałam go ze sobą na wyjeździe, ale używałam go tylko w domku, ponieważ nie ma on wejścia do gniazda zapalniczki ( swoją drogą planuję kupić takie coś, bo przydatne jest bardzo moim zdaniem ).
      Spacerówka to kontynuacja naszego Maxi Cosi Mura Plus, z którego jesteśmy niezwykle zadowoleni. Może i zajmuje więcej miejsca niż typowa parasolka, ale dla nas jest wyjątkowa. Basi jest wygodnie, nie poci się w niej, ma duży daszek który chroni ją przed wiatrem, słońcem a nawet deszczem. Jest po prostu świetna.

      Dopajanie to dla nas bardzo trudna sprawa. Basia bardzo mało pije, po prostu tego nie lubi. Próbowaliśmy już wszystkiego jednak najlepiej idzie jej picie prosto z kubka lub szklanki. Pije tylko wodę, nic innego nie chce. Próbowaliśmy soczki, herbatki i inne pierdoły ale nic z tego.

      Mam nadzieję, że odpowiedziałam na wszystkie pytania wyczerpująco.
      W razie czego możesz kontaktować się ze mną poprzez maila.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  17. Jak pięknie, rodzinnie ... :) super wyjazd i dobrze, że torebka nie przepadła ! :)))

    OdpowiedzUsuń