poniedziałek, 22 września 2014

(NIE) TYPOWY DZIEŃ.


Jakiś czas temu jedna z moich czytelniczek poprosiła mnie o opisanie naszego typowego dnia. 
W ostatnim jednak czasie nasz typowy dzień nie jest do końca typowy, bo mimo iż każdy jest do siebie lekko podobny, to i tak wszystkie są zupełnie inne. Wynika to z tego, że próbujemy przestawić Basię na mniejszą ilość drzemek w ciągu dnia i póki co ciężko nam to idzie. 
Niemniej jednak postanowiłam, że i tak opiszę Wam, jak mniej więcej spędzamy wspólny czas. 


Nasz dzień rozpoczyna się o 6:00.
Wtedy to Basia radosnym krzykiem budzi swoich zaspanych jeszcze rodziców, domagając się przewinięcia i karmienia. Tato więc wstaje do córy, a mama pędzi do kuchni szykować poranne mleczko, które później to mąż podaje Basi. Ja w tym czasie biorę ekspresowy prysznic, żeby obudzić się i minimalnie zrelaksować się przed kolejnym pełnym wrażeń dniem (no chyba, że stanie się tak, że Basia prześpi nieco dłużej i mąż na szybko musi się zbierać do pracy, to wtedy ja ogarniam i przewijanie i karmienie ).
Mąż wychodzi do pracy około 6:30.
A my z Basieńką bawimy się w naszym łóżku jeszcze przez chwilkę, a koło 7:00-7:30 córa ucina sobie jeszcze krótką przedśniadaniową drzemkę. Ja w tym czasie kimam sobie z nią, albo robię herbatkę i włączam telewizorek. 
Godzina 9:00 Basia je II śniadanko - czyli kaszkę.
A po śniadanku zabawa na całego. Mała buszuje po mieszkaniu, rozrzuca zabawki, piszczy, śmieje się i kombinuje. Mama w tym czasie zjada jakieś śniadanko i próbuje nieco ogarnąć te nasze cztery kąty - a to myje naczynia, a to robię pranie, a to prasuje, a to latam ze ściereczką i odkurzaczem. W między czasie przygotowuję coś na obiadek - obieram warzywa, marynuję mięsko itp. 
Jeśli Basia ma zamrożone jedzonko, to wyciągam i rozmrażam, a jeśli zapasy się skończyły, to gotuję jej coś, dzielę na porcje i wrzucam do zamrażarki. 
Gdy za oknem nie pada, to wychodzimy do ogródka na maliny, albo na huśtawkę, albo odwiedzamy dziadka i wpraszamy się na herbatkę :) 
Godzina 12:00 Basia je obiadek. 
Po czym rozpoczyna się jej drzemka, która trwa około 2 godzin. 
Mama ma czas wtedy na gotowanie, wieszanie prania, pisanie bloga, buszowanie po internecie lub po prostu na leniuchowanie. Lecz wkrótce się to zmieni, bo od najbliższego weekendu rozpoczyna mi się rok akademicki, więc Basiową drzemkę już nie będę wykorzystywać  na leniuchowanie, lecz na pisanie pracy licencjackiej, albo na naukę do egzaminów, albo na pisanie jakiś prac zaliczeniowych czy robienie prezentacji. 
Około godziny 14:00 Basia się budzi. 
I znów czas na wspólną zabawę. Na czytanie, na śpiewanie, na huśtanie, na buszowanie, na wspinanie się po meblach, na rozrzucanie zabawek, na oglądanie rybek. 
Jeśli jednak za oknem aura sprzyja, to wybieramy się na spacerek. Dłuższy, lub krótszy - to zależy od nastawienia Basieńki. Czasami zahaczymy po drodze o sklep i robimy małe zakupy. 
O 15:00 Basia je deserek. 
Czasami je go w domku, a czasami na spacerze - to nie ma dla nas znaczenia. 
Po deserku, albo kontynuujemy spacer, albo zabawę. 
Teoretycznie o godzinie 17:00 mąż kończy pracę. 
Ale w ostatnim czasie jest to tylko teoretyczna godzina, bo bardzo rzadko zdarza się, że faktycznie skończy o czasie. No ale załóżmy, że o 17:00 kończy i wraca do domu, więc przychodzi pora na dokończenie obiadu i zaserwowanie go mężowi. 
Walczymy o to, żeby około 17:00-17:30 Basia miała jeszcze jedną krótką drzemkę, ale niestety jakoś nam to nie idzie... I właśnie około 17:30 pojawia się problem, bo Mała jest ju lekko zmęczona, a zasnąć sobie nie może i tak przeciągamy ją już do podwieczorku i do kąpieli. 
Godzina 17:30- 18:00 Basia je podwieczorek.
Po czym albo idziemy sobie na dół do dziadków, albo Basia ma czas na zabawę z tatą ( o ile wróci do domu, przed kąpielą, albo bawimy się we dwie. 
O godzinie 19:00 kąpiemy Basię.
I najpóźniej o godzinie 19:30 Basia jest już w łóżeczku i zasypia, a my gasimy światło i wychodzimy.
Od tej chwili mamy czas dla siebie. Czy to oglądanie seriali, czy jakiegoś filmu czy rozmowa przy gorącej czekoladzie. I kolacja i kąpiel, a potem sen. 
Mała przesypia całą noc od bardzo dawna, więc nasz dzień na nowo rozpoczyna się o 6:00 rano :) 


Jak widać nasz dzień jest wypełniony zajęciami po brzegi. Basia ma dużo aktywności, a w ostatnim czasie jakoś mało snu. Niemniej jednak i tak uwielbiam te nasze wspólne dni. 
Sprawa wygląda  znacznie inaczej, gdy mąż ma dzień wolny od pracy ( czyt. niedzielę). Wtedy to on w większości zajmuje się córą, bo chce nadrobić zaległości z całego tygodnia. 


Mam taki mały bonus - poniżej wstawię zdjęcia z wczorajszych chrzcin małej Julii - siostrzenicy mojego męża :) 




Basia z babcią Weroniką. 


Julia.



Basia ze swoją chrzestną i jej mężem :) 
(Są to rodzice małej Julki)

A i ja się załapałam na pobujanie małej (tutaj ziewającej ) Julki. 

 
 

A tutaj z kuzynką Tomka - Kingą i jej synkiem Kubusiem. 


Pozdrawiamy 
Basia & Góralska mama.

32 komentarze:

  1. Jestem zakochana w tych góralskich strojach. Powiedz czy takie tkaniny to tylko lokalnie można kupić? Na zamówienie czy to normalna produkcja. Ale mam chrapkę sobie uszyć coś z takiego materiału jak Basi spódniczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Materiał można na Podhalu dostać od ręki.

      Usuń
  2. O jeju, ale dziewczyny mają super kompleciki. Małe góraleczki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. CZESC!

    jest jakas szansa na wpis o zywieniu Basiuli? co gotujesz, jak porcjujesz i mrozisz?

    ps. cudne te waszefolkowe klimaty XXX

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne - postaram się, aby wkrótce pojawił się taki post.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Pedagogikę - wczesnoszkolną i przedszkolną.

      Usuń
  5. Świetne stroje ;)

    P.:S nie było Ci dziwnie trzymać takie maleństwo?

    Korzystajcie z przespanych nocek, bo mój syn jak od początku ładnie spał tak po roczku mu się odmieniło i budzi się po kilka razy w nocy..
    Ja bym nie wprowadzała Basi kolejnej drzemki na Waszym miejscu, jej organizm wie co robić, widocznie tylko tyle snu potrzebuje, poza tym jest coraz starsza i już nie musi spać tyle co wcześniej.
    U nas też z drzemkami bywa różnie, ale bywały takie okresy, że spał raz dziennie, albo trzy, teraz śpi dwa razy, albo raz, w każdym razie tyle, ile potrzebuje, nic na siłę. :)

    Pozdrawiamy Was serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bardzo dziwnie !
      Gdy wzięłam ją w ramiona, to powiedziałam, że moja Basia to chyba nigdy nie była taka malusia, ale jak jej mama powiedziała mi, ze aktualnie waży 4,5 kg, to stwierdziłam - kurcze, Basia faktycznie kiedyś taka była...
      I na nowo zachciało mi się takiego maleństwa... :)

      A jeśli chodzi o nocki, to właśnie od tygodnia mamy kiepski czas, kiedy to Mała budzi się z krzykiem... :( Nie wiem czy to koszmary czy co, ale po prostu czegoś się boi. Wystarczy złapać ją za rączkę i zasypia na nowo. Oby to wkrótce minęło...
      Dziś na przykład miała tylko 2 drzemki, ale zasnęła za to bardzo mocno. Trzymam kciuki co by się już dziś nie budziła...

      Usuń
  6. Pięknie wyglądacie, a te stroje są cudne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martynko, skąd smutek??

      Usuń
    2. Tylko i wyłącznie z pomyłki. Miała być uśmiechnieta gębusia :-)

      Usuń
  7. A miałaś kiedyś napisać notke , o teścich, jak Cie przyjeli...Ale Basia rośnie :) Pannica cudna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy to jest temat dla mnie dość ciężki, bo nie była to do końca miła i przyjemna sytuacja i nie wiem czy jestem na tyle bezpośrednia, że mogłabym o tym napisać osobny post...
      Pomyślę, ale jeśli taki post się nie pojawi, to proszę mi wybaczyć. Najwidoczniej nie jestem jeszcze na to gotowa...

      Usuń
  8. Boze, pewnie to zabrzmi smiesznie, ale poplakalam sie jak czytalam wasz rozklad dnia..zazdroszcze Ci takiej pogodnej coreczki. Ja nie mam chwili dla siebie, nie moge wyjsc nawet do innego pokoju, bo natychmiast jest placz i lzy. NIe mam chwili na telewizje, nie mam chwili na sniadanie, obiad jem na kolacje. Jestem zmeczona fizycznie i psyhicznie :( mam takie wrazenie ze wszyscy maja zlote spokojne dzieci, wszyscy oprocz mnie.. ehh..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to jest tylko typowy rozkład przy dobrym humorze naszej córki, przy sprzyjającym nastawieniu... A zdarzają się też takie dni, że Basia zupełnie nie chce współpracować i jedyne na co ma ochotę, to noszenie jej na rękach przez caluśki dzień.
      Nie możesz mówić, że Twoje dziecko jest złe... Ono po prostu bardziej Cię potrzebuje. Wiem, że jest Ci ciężko i że często brakuje Ci sił, ale musisz być twarda. Pomyśl sobie, że czas leci niesłychanie szybko i synuś zaraz oderwie się od Twojej spódnicy i będzie chciał być samodzielny, a Ty jeszcze zatęsknisz za tym, że miałaś go bez przerwy przy sobie. Spróbuj wykorzystać ten dany Wam teraz czas. Poszukaj w nim zalet, a nie narzekaj na brak czasu. Jeszcze będziesz miała okazję odpocząć jak Mały troszkę podrośnie.
      Trzymam za Ciebie kciuki :*

      Usuń
    2. Każde dziecko jest inne i nie można myśleć tymi kategoriami. Jedne maluchy potrzebują więcej czułości, bliskości czy obecności rodzica, nawet na każdym kroku. One nie robią tym nikomu na złość - takie jest prawo dziecka. Na pewno nie jest to łatwa sytuacja i mogę to zrozumieć, ale jeżeli to zaakceptujemy, że takie po prostu jest, to nam będzie łatwiej. Nie można porównywać ludzi do siebie, czy to są osoby dorosłe, czy tym bardziej dzieci. Piszę to tylko dlatego, bo czasem MY rodzice zapominamy, że ta mała istotka rozwija się, zachowuje się w indywidualny sposób i nie powinno być nam przykro, że np. tamto dziecko robi tak, a nasze nie. To jest przykre z perspektywy dziecka.

      Usuń
    3. Ola, ja Cie doskonale rozumiem. I rozumiem ten placz jak sie czyta ze inne dzieci sa takie poukladane pogodne a moje tylko placze nawet jak jestem obok. Do tego pobudki w nocy. I juz nie wiem czy placze bo jest glodne (a wazy sporo i porcje tez ma spore) wiec nie wiem czy dobrze go zywie, nie wiem czy placze bo chce spac bo nawet jak go uspie to spi max 30 min. Nie mam czasu dla siebie. Wszystko robie w biegu i stresie. Wtedy mam tysiac pytan co robie zle,? czy jestem dobra mama, ze inni radza sobie lepiej. Nasuwaja sie watpliwosci ktore nie daja spac po nocach i cieszyc sie z macierzynstwa. Nie tak to sobie wyobrazalam. Zmeczenie robi swoje i psychiczne i fizyczne. Nie mam pomocy rodzicow ani tesciowej jedynie maz mi pomaga bo widzi jak mi ciezko. Caly czas chcialabym cofnac czas i jeszcze raz zaczac i moze uniknelabym bledow np mniej stresowalabym sie w ciazy albo spinala o karmienie piersia i byloby teraz troche lepiej. Mam wrazenie ze wszystkie blogi jakie czytam sa o grzecznych dzieciach i to mnie dobija jeszcze bardziej. Ale fajnie ze jest taka Martynka i ona odpowiada na pytania i podpowiada.

      Usuń
    4. Ej mamuśki ! No co z Wami ?
      Nie poddajcie się tak łatwo. Ja wiem, że łatwo powiedzieć, ale uwierzcie mi, że ja też wiem co to jest mieć problemy z dzieckiem.
      I najbardziej pomaga mi wtedy to, że ktoś mną potrząśnie i powie, że dzieci same sobie nie poradzą i potrzebują nas do tego, by żyć. A my - mamy, musimy się postarać, żeby nasze dzieci miały jak najpiękniejsze dzieciństwo. Wzięć się w garść i dać z siebie wszystko, nawet gdy nie mamy już sił, bo kiedyś ten czas minie - dzieci staną się samodzielne i nie będą potrzebowały naszej pomocy. I uwierzcie mi - jeszcze za tym zatęsknimy...
      Trzymam za Was kciuki, bo poradzicie sobie na pewno. :*

      Usuń
    5. Dziekuje Anonimie za zrozumienie :) mam takie wrazenie, ze znalazlam bratnia dusze :) mam tak samo :) na dodatek u mnie musi byc perfekt, jezeli nie jest, doluje mnie to jeszcze bardziej...rozumiem tez to, o czym tu wszyscy piszecie, ale czasami jest naprawde masakrycznie ciezko, szczegolnie ze nikt mnie nie moze zastapic, nawet maz ktory sie stara, ale to ja karmie, to ja utulam do snu, to ja ocieram lzy, to ja nie spie po nocach i nie ma zmiluj. Jak moge nie porownywac syna do innych dzieci? Ktos cieszy sie macierzynstwem, a ja zyje od wieczoru do wieczoru, kiedy juz padam ze zmeczenia i marze, zeby moje dziecko juz szybciej wyroslo..Jezeli Basienka ma okresy zlych chumorkow, to my mamy jeden wielki okres od urodzenia. Jezeli ktos od czasu do czasu przezyje gorsze tygodnie, to u mnie to trwa bez przerwy.. nie mowie, ze moje dziecko jest zle, kocham go bardzo, ale przykro mi, ze nie moge sie cieszyc macierzynstwem tak jak bym tego pragnela...i podziwiam takie dzieci, z ktorymi jest to mozliwe :) Jak mozna szukac zalet w tym ze nie mam czasu na nic, bo w 99% poswiecam go synowi i najczesciej na jego uspokajaniu, zagadywaniu i stawaniu na glowie. Nie mam czasu na gotowanie, na sprzatanie, dom wyglada jak po burzy...wychodzac do toalety, musze pedzic na zlamanie karku, bo zaraz bedzie dym :) mysle ze nie wszyscy potrafia to zrozumiec, jezeli nie maja takiego dziecka, ktore potrzebuje 100% uwagi! Niektorzy maja gorsze i lepsze okresy, ja mam oboz przetrwania :)

      Usuń
    6. Hej Olu, jakbym czytala o sobie:) Tez jestem perfekcjonistka dlatego dobija mnie ze przy dziecku jest chaos, nie moge nic zaplanowac a inne "chodza jak w zegarku" :P Niektore dzieci sa na ogol grzeczne, czasem zdarza im sie pomarudzic a sa takie dzieci jak nasze - nazywam je bardziej wymagajace. Na szczescie wyrosna z tego :) Bardzo dobrze to ujelas ze jak ktos nie ma takiego dziecka to nie zrozumie. Ja w pewnym momencie przestalam sie zalic bo rodzina miala mnie za jakas nienormalna ze z dzieckiem sobie nie radze i zamiast pocieszyc tylko glupio komentowali.
      Zauwazylam ze blogi sa o "grzecznych" dzieciach. Moj maz tlumaczy mi ze mamy tych wymagajacych nie maja czasu na pisanie, co najwyzej zadaja duzo pytan (to ja) bo szukaja odpowiedzi co robia zle (bo wmawiaja sobie ze chyba cos musza skoro dziecko nie chce wspolpracowac).
      Fajnie ze Goralska Mama bardzo powaznie traktuje swoich czytelnikow. Ma u mnie za to ogromny plus :) Odpowiada na komentarze, pociesza, potrafi nawet przywolac do porzadku. A jej posty sa takie prawdziwe.
      Jest jeszcze jeden fajny blog keepmymoments - polecam Ci zwlaszcza komentarze pod ostatnim postem o drugim dziecku.
      Pociesze Cie ze nadejda lepsze czasy. Moj maly od kiedy stal sie mobilny potrafi sie sam soba zajac a ja mu w tym nie przeszkadzam. Czasem pomarudzi ale jak to dziecko :P (teraz to moge tak pisac :D) A ja odzyskalam spokoj ducha i checi do zycia :) Tylko zajelo mi to 9 miesiecy ale lepiej pozno niz wcale. Pozdrawiam i uszy do gory.
      Polecam tez ksiazke "W Paryżu dzieci nie grymaszą" - nie przeczytalam jeszcze calej ale juz uswiadomilam sobie ze chyba jestem troche takim helicopter parent.
      Mam jeszcze pytanko do Ciebie Olu - w jakim sklepie w DE mozna kupic kaszke Holle, bo wujek szuka na miejscu i znalezc nie moze :P

      Usuń
    7. Czesc :) Dzieki, ze napisalas! To jest niesamowite, ale mam wszystko tak samo jak Ty! :) Wszystko o czym napisalas... to tak, jak bym czytala o sobie! Myslalam, ze jestem taka jedyna... a tu taka mila niespodzianka! :) Dziekuje Ci za wszystkie rady i podtrzymanie na duchu :) jestem Ci bardzo wdzieczna, jak bym znalazla bratnia dusze. Jak sie ciesze, ze jest ktos, kto mnie rozumie... Moj Philipp ma juz 7,5 mies. i jest juz duzo lepiej niz bylo, ale mimo wszystko czekam na ten okres, jak to ujelas, kiedy odzyskam spokoj ducha i checi do zycia :) Dziekuje za polecenie ksiazki, na pewno kupie. Tez bardzo lubie bloga Martynki :) chociaz musze przyznac, ze czasami placze, jak go czytam, bo u nas nie jest tak kolorowo :) ale jak to Martyna mowi, nie wolno porownywac dzieci... Kaszke Holle sama szukalam w DM, bo polecili mi ja na kursie "Erste Baby Beikost", ale niestety nie znalazlam. Poczytalam na niemieckim forum i pisza, ze ponoc tylko w internecie mozna kupic. Niestety w sklepach sie nie spotkalam z produktami tej firmy. Mozna kupic na Amazon: http://www.amazon.de/s/ref=nb_sb_ss_c_0_5?__mk_de_DE=%C3%85M%C3%85%C5%BD%C3%95%C3%91&url=search-alias%3Dgrocery&field-keywords=holle&sprefix=holle%2Cnull%2C217&rh=n%3A340846031%2Ck%3Aholle Pozdrawiam Cie serdecznie i zycze wszytskiego dobrego dla Ciebie i Twojej rodzinki! :)

      Usuń
  9. Stroje świetne :) Super, że Basia tak ładnie śpi w nocy. Ja chciałabym, żeby Leon nauczył się sam zasypiać, bo do tej pory jeszcze mu się to nie zdarzyło :( w dzień zasypia na spacerze, przy jedzeniu, albo w nosidełku, nigdy sam w łóżeczku - jest strasznie zmęczony, marudzi, płacze, ale nie zaśnie sam. A u Ciebie Basia sama zasypia w dzień?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basia zasypia sama w łóżeczku, choć czasami zajmuje jej to troszkę czasu.
      Jeśli ma zły dzień, to muszę być przy niej ( siedzieć na łóżku bez słów, żeby czuła, że jestem ).
      Ale staram się położyć ją do łóżeczka dopiero wtedy, gdy będzie mocno zmęczona - wtedy jest większe prawdopodobieństwo, że szybciej zaśnie. :)

      Usuń
  10. Piękne są te stroje góralskie :) Wspaniałe tkaniny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękne te góralskie stroje jakie kolorowe po prostu bardzo mi się podobają :) zazdroszczę góralskiego klimatu i oczywiście gór! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudnie, a najbardziej podoba mi się ten Wasz góralski akcent

    OdpowiedzUsuń
  13. Cześć, czytam Cię już od pewnego czasu. Twój blog, a przede wszystkim Twoja osoba jest mega pozytywna. Mam córkę w wieku twojej Basi, stąd moje pytanie, czym u was w jadłospisie różni się deserek a podwieczorek? Pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń