niedziela, 14 września 2014

RELACJA Z WAKACJI.


I wróciłyśmy z naszego tygodniowego wypoczynku nad polskim morzem. 

Kołobrzeg jest piękny. Tyle ścieżek spacerowych, tyle atrakcji, taka piękna plaża. Nudzić się w każdym bądź razie nie można :) 
Nasz wypoczynek był bardzo aktywny. Codziennie pokonywaliśmy sporo kilometrów na spacerach, jeździliśmy na rowerach, pływaliśmy na basenie. Ostatniego dnia stwierdziłam nawet, że dobrze, że turnus się nam kończy, bo nie zrobiłabym ani jednego kilometra więcej :) 

Na całe szczęście pogoda nam bardzo dopisała. Tylko jednego dnia na spacerku dopadł nas mały deszczyk, który potrwał może z 20 minut i jak tylko dotarliśmy do pokoju, to przestało padać. Poza tym cały czas albo świeciło słonko, albo było nieco pochmurnie - ale za to ciepło. Może nie była to idealna pogoda na leżenie na piasku, ale przecież nie o to nam chodziło. Chcieliśmy dużo spacerować, wdychać jod i zwiedzać, a nie leżeć plackiem na plaży przez cały dzień. 

W trasę nad morze wyjechaliśmy w nocy z piątku na sobotę o północy. Wyjęłam śpiącą Basię z łóżeczka, owinęłam kocykiem i zaniosłam do samochodu. W trakcie tego manewru Mała ani nie otworzyła oczek. Spała jak aniołek. Ruszyliśmy. 
Mieliśmy do pokonania 715 km. 

Pierwsze cztery godziny jazdy Basia przespała ciągiem. Potem przebudziła się, więc dałam jej małą porcję mleczka. Pobawiłyśmy się troszkę, pogadałyśmy i zasnęła dalej. Gdy za oknem robiło się już jasno Basia znów się obudziła, ale wyglądała przez okno, patrzyła sobie na nas, więc nie zagadywałam jej, ani nie dawałam mleka. Zrobiliśmy sobie krótką przerwę na rozprostowanie kości, po czym Basia dostała kolejną porcję mleczka i już nie zasnęła, ale była bardzo grzeczna. Na miejsce dojechaliśmy po 7,5h, więc wydaje mi się, że to całkiem fajny czas. W hotelu nie spodziewali się nas aż tak wcześnie, ale na szczęście sprzątaczka posprzątała nasz pokój poprzedniego dnia, więc mogliśmy spokojnie zanieść bagaże, rozłożyć łóżeczko i zdrzemnąć się przez chwilkę. 

Przez kolejne dni ani przez moment się nie nudziliśmy. Rano zabiegi sanatoryjne ( u mnie masaże ), potem śniadanko, spacer, obiad, basen, spacer, kolacja, spacer, kąpanie Basi, gra w scrabble i spanie. 

Droga powrotna już nie była tak bezproblemowa. Wyjechaliśmy w piątek o 20:30 - zaraz po wykąpaniu Basi. Mleczko na dobranoc dostała już w samochodzie po czym zasnęła. Jej sen nie był jednak zbyt twardy - spała bardzo czujnie i byle szelest sprawiał, że kręciła się i wierciła. Przespała jednak dwie godzinki, po czym obudziła się i zaczął się mały horror. spać nie, bawić się nie, na rączki nie, przytulać nie. Nic tylko płakać i marudzić. Męczyła się bardzo, a mi serce się kroiło, bo ani jechać, ani stać. Winę zrzuciłam na bolący ją brzuszek, bo miałam wrażenie, że ma problemy z gazami. Podałam jej więc espumisan i próbowałam ukołysać do snu - jednak bezskutecznie. I tak jechaliśmy kawałek, zatrzymywaliśmy się, znów jechaliśmy, znów staliśmy. Odpływała na moment i znów się budziła. Twardo zasnęła dopiero koło 2:00 w nocy i spała już przed 6:00, kiedy to zmienialiśmy się z bratem, który już był okropnie zmęczony jazdą. 
Do domu dojechaliśmy około 6:30 czyli podróżowaliśmy 10h.  Zmiana ta wynikała z tego, że brat odwoził nas prosto do domu, a nie do mojego domu rodzinnego, a po drugie tym razem musieliśmy zrobić dużo więcej postojów. 
Teraz już wiem, że Basiulkowy zły humor wynika ze skoku rozwojowego, bo Mała dalej jest marudna i płaczliwa. Mam nadzieję, że wkrótce jej to minie....

Odpoczęłam, a to najważniejsze. Tego mi było trzeba. Takiego oderwania się od codziennych obowiązków, relaksu, chwili dla siebie. Spacerów brzegiem morza, wsłuchiwania się w szum fal, zwiedzania.  Szkoda tylko, że mąż nie mógł pojechać z nami. Bardzo mi go tam brakowało, zwłaszcza, że w miedzy czasie obchodziliśmy drugą rocznicę ślubu. Ale niestety nie dostał urlopu, bo w pracy akurat trwa sezon i jest niezbędny... Ale odbijemy to sobie, bo w przyszłym roku wybieramy się do Irlandii, bo Tomek chce odwiedzić "stare śmieci", a przy okazji pokazać mi miejsce, w którym spędził 3 lata ze swojego życia. Już doczekać się nie mogę pierwszej podróży samolotem we troje : ) 




Basia zaraz po przyjeździe do Kołobrzegu.

Mama, mama - robisz ze mnie wariata :) 

 


Pierwsza wizyta na plaży :) 



 Basia z wujkiem Mateuszem. 
( moim bratem )


Spacer po molo.


 Mój śmieszek najcudowniejszy :*

Trzy pokolenia kobietek. 

Spacer brzegiem morza. 
Chusta była niezastąpiona !


Basia była już lekko śpiąca, ale tak strasznie fascynował ją szum morza, że zasnąć nie mogła.

Najpiękniejsze zdjęcia z wyjazdu. 


Wyspana, zadowolona, uchachana Basieńka :) 



Uwielbiam, gdy ten okruszek zasypia w moich ramionach. 
Czuję się wtedy wyjątkowo... 


Basia z ciocią Elą na placu zabaw. 


Córcia... no daj buziala. 



Zwiedzanie latarni morskiej. 



 Babcia i wnusia.

Basia oczekująca na poranne mleczko :) 

Kilka artystycznych widoczków.


Mały cud. 






Mama... no weź. 
Nie całuj już...




Najpiękniejszy skrzat :) 

Uśmiech roku 2014. 
Najcudowniejszy :) 


No i ostatnia fotka z wyjazdu 
( tuż przed kąpielą )


Gorąco polecamy wypoczynek w Kołobrzegu poza sezonem wakacyjnym.

Pozdrawiamy
Basia & Góralska mama. 

Ps: Serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze, wiadomości i maile z rocznicowymi życzeniami. Oby wszystkie z nich spełniły się - tego sobie życzę :)


26 komentarzy:

  1. Ale wspaniale spędziliście czas, piękne zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekałam na Was! :) Cieszę się, że odpoczęłaś i naładowałaś baterie. Zdjęcia jak zawsze piękne! :) Morze jest cudowne, szczególnie po sezonie wakacyjnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak tego naładowania baterii trzeba mi było :)
      Nawet nie wiesz jak się cieszę, ze pojechaliśmy na wakacje we wrześniu, a nie w lipcu czy sierpniu. To był strzał w dziesiątkę :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nie trzeba zazdrościć, tylko postarać się, aby też tak spędzić czas - marzenia się spełniają :)

      Usuń
  4. Jejciu jaki uśmiech:) Kochaniutka jest:) Skradła moje serce tym uśmieszkiem. Piękne zdjęcia. Przepraszam, że pytam ale jakim aparatem robicie zdjęcia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam Nikona D3100 i szczerze polecam :)

      Usuń
    2. zdjęcia macie przepiękne, super ten aparat

      Usuń
    3. Dobre zdjęcia można zrobić nawet cyfrówką :)

      Usuń
  5. Piękne! Cudne zdjęcia! widać, że wakacje się udały : )a Basia ma super łobuzerski uśmieszek: )

    OdpowiedzUsuń
  6. Uśmiech przepiekny!;) i te zeby jak widac!;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Basieńka cudna jak zawsze:-*to czarno-białe zdjęcie z chustą boskie..oddaje wszystko co jest między wami..też uwielbiam gdy Zosia zasnie mi w ramionach..uczucie nie do opisania..trzeba się tym nacieszyć póki nasze dziewczynki małe:-*
    łobuzerski uśmiech wymiata i te dwa ząbki..ahh :-*
    buziaki
    Mariola & Zosia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. uśmiech roku jest chyba faktycznie najlepszym! Chociaż tak naprawdę to Twoja córcia jest bardzo fotogeniczna i na każdej fotce ślicznie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Basia jest super ! Te ząbki rozwaliły cały system :) Podglądam Was już od dłuższego czasu - Zapraszam do mnie :) Całuski dla Basieńki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudne zdjęcia i wspomnienia! Kochana a powiedz mi jaki masz kolorek na włosach teraz bo przepiękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz mam jakiś wyblakły :D Farbowałam się chyba 2 miesiące temu co widać. Koniecznie muszę iść do fryzjera ;D

      Usuń
  11. Dzielna Basienka i jak zawsze stylowo ubrana :) Zdjecia piekne, az mi sie zatesknilo za Baltykiem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Basia do mamy podobna i oczy ma cudne!

    OdpowiedzUsuń
  13. A jak Twoje zdrowie? Jak tarczyca? Zdjęcia macie CUDNE !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja tarczyca ma się bardzo źle. W połowie października mam kolejną wizytę u lekarza - zobaczymy co powie... A tymczasem zażywam leki.

      Usuń
  14. sliczne ciuszki, a skad ten komplety rozowy czapeczka i chustka?

    OdpowiedzUsuń