wtorek, 2 września 2014

SPOTKANIE W SZKOLE RODZENIA.


Szkoła rodzenia, do której uczęszczaliśmy jeszcze wtedy, gdy Basia mieszkała sobie w moim brzuszku ma taką tradycję, że organizuje spotkania z dziećmi po pewnym czasie od porodu. I takim oto sposobem przyszła pora na spotkanie grupy październikowej. 
Powiem Wam szczerze, że nie mogłam doczekać się tej chwili, kiedy będę mogła poznać te wszystkie szkraby zwłaszcza, że jeszcze jakiś czas temu wszystkie znajdowały się w brzuszkach...

Na spotkanie przyszło sześcioro dzieciaków wraz z rodzicami, w tym dwie dziewczynki i czworo chłopców. 
Mimo tego iż nasz córcia była najmłodsza z całej grupy i jako jedyna urodzona w tym roku, to była największa z całego towarzystwa. Ale my się tym wcale, a wcale nie przejmowaliśmy - jesteśmy dumni, że tak fajnie się rozwija. 

Wszystkie mamuśki opowiadały o przeżyciach związanych z porodówką i powiem Wam, że w porównaniu z innymi mogę śmiało powiedzieć iż nasz porób był bardzo lajtowy. Nie pozostaje nam nic innego jak tylko dziękować Bogu za tak szybkie i bezproblemowe rozwiązanie. Każde dziecko otrzymało w prezencie śliniaczek i butelkę z Aventu.
 

Na spotkaniu Basia upatrzyła sobie dwóch kawalerów i bez przerwy do nich ciągnęła :) 
Dotarło do mnie to, że kiedyś nasz panienka przyprowadzi do domu jakiegoś chłopaka i oznajmi : Mamo, tato - to mój narzeczony. 
Zupełnie sobie tego nie wyobrażam i chyba jeszcze nie chcę o tym myśleć :) 
Póki co wolę się rozkoszować tymi niewinnymi zaczepkami małych kolegów ze szkoły rodzenia. 

A wy drogie mamy chodziłyście do szkoły rodzenia ? 
Czy w waszych szkołach organizowane są spotkania z dziećmi ? 




Basia z najfajniejszym kawalerem na spotkaniu - Wojtusiem.
Jest od niej o miesiąc starszy  i powiem Wam, że tak uroczego zięcia mogłabym mieć 
( oczka ma przepiękne ) :))

 Stasio i Wojtuś.

 Zosia, Staś i nasza Basia :)

Mikołaj, Zosia, Staś i Basia.  
(zwróćcie uwagę jak Basia trzyma Stasia za rączkę ) :) 

 I wszystkie dzieciaki ( od lewej ) 
Oliwier, Mikołaj, Zosia, Staś, Basia i jej ukochany Wojtuś :)


Troszkę się tatuśkowi rozmazało, ale to nic :) 
Najważniejsze, że z nią :*

 Basia z drugim kawalerem - Stasiem. 
Historia pt: "śliniaczek".



Słodziaki :*


Pozdrawiamy 
Basia & Góralska mama

27 komentarzy:

  1. Te ostatnie fotki takie superowe są! Coś na zasadzie "ee to się je? daj spróbować i mniam" ;) Fajnie faktycznie spotkać się z innymi mamami i dziećmi. Będzie w przyszłości super pamiątka dla Waszej córeczki. Myślę, że jeśli jest taka możliwość, to czemu się nie spotkać z innymi, świetna sprawa.

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Spoko nie obejrzysz się, a bedziesz babcia ;* ;d <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde nie wiem jak ci odpyskować :D

      Usuń
    2. Spoko, w koncu kiedyś sie nauczysz ;*;d

      Usuń
  3. Super słodziaki :) u nas niestety nie organizują takich spotkań, a szkoda. Za to byłyśmy na spotkaniu 7 miesięcznych bobaskow i też było fajnie, tylko z tą różnicą, że nie znałam wcześniej rodziców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to i tak fajna sprawa takie spotkanie - przynajmniej poznałaś inne mamuśki :)

      Usuń
  4. Widać, że Basieńka lubi towarzystwo innych dzieciaczków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie bardzo lubi - i to nie tylko innych dzieci ale i dorosłych :)

      Usuń
    2. Pora postarać się o rodzeństwo dla Basieńki :) :P

      Usuń
  5. My tez uczęszczaliśmy do szkoły rodzenia, ale niestety u nas nie organizowali takich spotkań, a w sumie fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajna sprawa. W sumie szkoda, że w innych szkołach tego nie organizują...

      Usuń
  6. Fajnie:) Słodkie dzieciaczki:)

    Mama na Wyspach
    http://nataliamumtobe.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze jakie słodziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojejj, ale śliczne dzieci. Fajne takie spotkanie, prawda?
    Ja do szkoły rodzenia nie chodziłam, troszkę się w sumie cieszę, bo pewnie stresowałabym sie bardziej porodem, ale troszkę i żałuję, ale co tam - czasu się nie cofnie :)
    Basia - rośnie aniołek jak nie wiem :) :)

    Ściskam was kobietki i przepraszam, że tak rzadko zaglądam, ale czasu brak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoła rodzenia ma swoje plusy i minusy, niemniej dla mnie to była świetna sprawa :)

      Usuń
  9. czesc! od dwoch miesięcy staramy się o bobasa, jak juz sie na to zdecydowalismy wpadlm w szalenstwo ogladania wozkow, ubranek, list wyprawkowych(!) i blogow. natrafilam na Ciebie i jestem zauroczona! jestem starsza o kilka lat- rocznik '89 ale moze to mnie w Tobie urzeklo, ze nie jestes juz 35letnią kobietą sukcesu, zarabiajaca grube tysiace, ktora w koncu stwierdzila, ze okej teraz dziecko (absolutnie nie mam nic do takich mam- takie blogi tez czytuje, zeby nie bylo). Przetrzepałam Twojego bloga od samiuśkiego początku i uwazam, ze bardzo fajne, ze napisałas, że musieliscie sie starać o malutką kilka miesięcy- dla dziewczyn takich jak ja to hmm taka troche ulga psychiczna, bo czytajac blogi odnosi sie wrazenie, ze kazda babeczka zaszław ciaze za pierwszym razem- ja probowalm dopiero dwa razy i w obydwu cyklach bylo niedowierzanie i placz jak sie nie udalo.
    tak wiec - dzieki, za to, ze jesteś tam mega swojską dziewczyną i piszesz o wszystkim- podobalo mi sie tez ze nie wstydzila sie przyznac co Ci powiedziano na porodowce- o wadze- to wszystko sprawia, ze jestes megaautentyczna i szczera:)

    no i masz przepiękną córeczkę!!

    sory jezeli cala pisanina jest chaotyczna - pisze pod wplywem emocji- a wtedy zawsze robię byki i zjadam litery:)
    pozdrawiam Cie gorąco xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz - takie komentarze dodają skrzydeł i utwierdzają mnie w tym, że jednak powinnam dalej pisać...
      Bardzo mi miło, że się odezwałaś ;)
      Wiesz, bloga traktuję jako swój pamiętnik. Owszem jest on jednak ogólnodostępny, aczkolwiek nie sprawia to, że będę słodzić czy lukrować o macierzyństwie. Piszę o wszystkich uczuciach, powodzeniach i porażkach. Dla mnie tylko wtedy ma sens prowadzenie bloga.

      Starania o dziecko to dla mnie smutne wspomnienie, bo tak bardzo pragnęliśmy mieć dziecka, a ciągle na teście była tylko jedna kreska. W końcu, kiedy odpuściliśmy i zajęliśmy się czymś innym niż myśleniem tylko o dziecku, to się udało. Radość nie do opisania :)
      Życzę Wam powodzenia i wytrwałości. Pamiętaj, żeby nie zrażać się niepowodzeniami :)

      Usuń
  10. Nie miałam pojęcia, że szkoły rodzenia oferują później takie spotkania! :D super musiało być :) Basia pięknie się bawiła z innymi i oczywiście ładni wyszła :D O przyszłości fajnie obie porozmyślać, nawet o takiej za 20 lat :)

    OdpowiedzUsuń
  11. dzięki Tobie jestem nastrojona bardzo pozytywnie i troche cisnienie ze mnie zeszło:) jak się uda- będe sie chwalić :) a moze sama założę bloga :D \ pozdrawiamaneta xxx

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj będziesz miała pilnowania potem jak Basia dorośnie i będzie czarować chłopaków na te swoje błękitne oczka! Będą lgnąć jak pszczółki do miodu :P

    OdpowiedzUsuń
  13. U nas nie ma takich spotkań, a szkoda.
    Fajna sprawa!

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajne dzieciaczki ale Basia i tak najfajniejsza. Ona ma takie madre spojrzenie, takie kumate i te wszystkie dzieci by sprzedala :P
    Masz piekny kolor wlosow i w ogole bije od Ciebie taka pozytywna energia.
    Najlepszy blog o tej tematyce. Lubie tu zagladac bo wszystkie posty sa pisane od serca, takie szczere i cieple. A Ty jestes fantastyczna mama.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszyscy wyglądacie świetnie :-) super takie spotkanie

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajna sprawa, ja do szkoły rodzenia nie chodziłam bo po co? :)))

    OdpowiedzUsuń