wtorek, 23 września 2014

WIEŚCI Z FRONTU.


Wczoraj napisałam Wam jak wygląda nasz typowy dzień. Fakt faktem biorąc pod uwagę jak on się prezentuje, to nie mam na co narzekać. 
Co jakiś czas jednak pojawia się taka sytuacja jak ta, która trwa teraz...

Od tygodnia nasz wspólny czas nie jest aż tak kolorowy.
Basia w ciągu dnia dość dużo marudzi i ma problemy z zasypianiem, a w nocy budzi się kilka razy z ogromnym płaczem. 

Szczerze powiedziawszy nie wiem co się z nią dzieje...
Serce mi pęka, jak co noc płacze i nikt inny tylko ja mogę ją uspokoić. 
Muszę wziąć ją na ręce, utulić, a potem odłożyć do łóżeczka i siedzieć przy niej trzymając za rączkę dopóki nie zaśnie. Trwa to mniej więcej od pół godziny, nawet do półtorej.
Czasami sytuacja ta powtarza się kilkakrotnie w ciągu nocy.  

Mam wrażenie, jakby czegoś się bała...
Ale zdrowy rozsądek każe mi przypuszczać, że Basi po prostu idzie kolejny ząbek, bo od kilku dni dolne dziąsło zapuchnięte i wrażliwe na dotyk. Podaje więc córci Dentinox, a w ekstremalnych nocnych przypadkach Pedicetamol. 
Kolejną sprawą, która najprawdopodobniej ma wpływ na Basieńkowe zachowanie może być skok rozwojowy, który właśnie teraz nam przypada. Mała załapała teraz bardzo dużo nowych umiejętności - może to ją jakoś przeraziło i musi przyzwyczaić się do nowej sytuacji ? 
Nie wiem. Pozostaje nam tylko czekać na lepszy czas. 

Tylko jest jeden problem - ja już nie mam sił... 
Brakuje mi pomysłów na rozweselenie mojej córki. 
Brakuje mi snu, przez co w ciągu dnia wyglądam i czuje się jak zombie (z wielkimi worami pod oczami).
Brakuje mi cierpliwości, choć  wiem, że muszę ją mieć, bo córa szuka we mnie oparcia.
Brakuje mi tego, że mąż nie może mi pomóc w nocy, gdyż Basia uspokaja się tylko przy mnie. 
Lecz nie poddaje się - wiem, że kiedyś to minie...
Trzeba tylko czasu. 

Na szczęście moja córka nie marudzi 24h na dobę. 
Uśmiecha się i bawi. 
Niedziela była cudownym dniem, bo Basia śmiała się cały czas i ani przez moment nie marudziła.
A wczoraj na przykład zrobiła coś czym rozweseliła mnie i wzruszyła jednocześnie :
Bawiłyśmy się na dywanie i  w pewnym momencie córa dostrzegła jej ulubioną piłkę, która leżała sobie za drzwiami. Zebrała się więc i popędziła (raczkując) w jej kierunku. Gdy była już na wysokości drzwi zapytałam :
-Basiu, a gdzie to idziesz ? Chodź tu do mnie... 
A córa nawróciła się i zaczęła pędzić w moim kierunku, po czym wdrapała się na moje kolana i przytuliła się....
Powiem Wam, że w oczach zaświeciły mi się łzy, a w serduszku jakoś ścisnęło. Rozczuliła mnie tym niesamowicie, zwłaszcza że do tej pory jakoś nie lubiła się przytulać ( a to odpychała się, a to wyrywała), a tu takie zaskoczenie. 





Jeszcze Wam nie wspominałam o tym, że jakiś czas temu Basia dostała w prezencie wspaniałe klocki. Są one wykonane z sylikonu, więc są bardzo mięciutkie i bezpieczne dla maluszka. Dodatkowym ich atutem jest ich bardzo przyjemny zapach :)

Długo czekały na tzw "swój czas" i wreszcie doczekały się pierwszego spotkania z naszą córą - twarzą w twarz - i to dosłownie.
Najpierw w jej maleńkich rączkach wylądował jeden czerwony klocek - tak dla oswojenia się. Został on wyoglądany, wyśliniony, wygryziony, wyściskany z każdej strony.
A wczoraj Basieńka dostała całe pudełko klocków i była zachwycona. Mama budowała wieże, a córa je burzyła i tak przez pół dnia. Każdy klocek musiał być chociaż oblizany, ale jej radość przy tym była cudowna :)
Póki co Mała tylko burzy wieże, ale przyjdzie czas, gdy zacznie je budować ;)

Wiem, że nas czytacie - więc bardzo Wam Kochani dziękujemy w imieniu zadowolonej Basieńki :*





Pozdrawiamy 
Basia & Góralska mama.

35 komentarzy:

  1. U nas jest dokladnie tak jak piszesz i winne sa zeby - ida nam juz 4 dwojki jednoczesnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Duża dziewczynka! U nas też kolejne zęby wychodzą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A duża, duża - rośnie nam szybciutko :)

      Usuń
  3. :) cała przyjemność po naszej stronie :) miło że Basi podoba się prezent i co najważniejsze jest dla niej bezpieczny...pół godziny przed półką z zabawkami spędziliśmy zanim zaakceptowaliśmy owy prezent :) kiedyś jak przyjedziemy to razem sie pobawimy z Waszym cudeńkiem, które jest coraz piękniejsze :) całujemy MiA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma jak odwiedziny naszego bloga podczas przerwy w pracy :)
      Całujemy Was również :**

      Usuń
  4. Wspolczuje nieprzespanych nocy, ale Baska kiedys Wam to wszytsko wynagrodzi :)

    A takie przytulanko malutkimi raczkami wzruszyloby chyba kazdego, nawet najbardziej twardego chlopa :)

    Klocki sa rzeczywiscie bardzo fajne. Mamy takie same tzn. podobne bo chyba innej marki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie te przytulanki już wynagradzają nieprzespane noce :)
      Ja wiem, że wszystko kiedyś minie :)

      Usuń
  5. Ojej, wspaniałe te klocki. Ja szukam jakiś mojej Julii, może takie kupię, skoro polecasz..:)
    Mamy ten sam misiowy bezrękawnik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A polecam polecam, bo strasznie fajne są.
      Co prawda przeznaczone są dla dzieci w wieku 6-18 miesięcy, ale zupełnie tego nie rozumiem, bo i starsze dzieci mogą się spokojnie nimi bawić.

      Usuń
  6. Wiesz... podczytuję Cię od grudnia, bo sama byłam wtedy w ciąży i szukałam w sieci co powinnam zabrać do szpitala. Wyguglowałam sobie "wyprawka do szpitala" i "wyskoczyłaś" mi Ty :D Strasznie przejrzyście wszystko miałaś rozpisane, a potem poczytałam notatki wstecz. Okazało się, że jesteś mi tak bliska, że jakbym czytała o sobie. Urodziłaś Basiulę w styczniu, ja mojego Olisia dwa miesiące później, bo na koniec lutego...ale jest chyba większy od Twojej Basi, co też wiele osób mi wypomina... tzn. nie wypominają że jest większy od Basi tylko, że jest ogrooomny! ;) Na początku też mnie to wkurzało, ale z czasem zaczęłam ignorować tego typu stwierdzenia. Jest słodki, zdrowy, a dla mnie najpiękniejszy na świecie i nikt nie będzie mi krytykował mojego Syna tylko dlatego, że urodził się duży (4100g i 60 cm) i duży pozostał :D Nie jest gruby tylko dość długi jak na swoje 7 miesięcy. Nosi ubranka (zależnie od firm) w przedziale 68-80, a waży 8600.
    Teraz podczytuję Ciebie i z niecierpliwością czekam kiedy mój Oliś będzie nabierał tych umiejętności co Basieńka, bo wiele rzeczy robi w tym samym tygodniu co Ona. Jesteś takim moim kalendarzem rozwoju maluszka ;)
    Dotychczas jednak byłam zachwycona, że prowadzisz Małą tak książkowo. Jest wesoła, śpi na zawołanie, wszystko takie poukładane... spanie, jedzenie, spacer, zabawa...a ja miałam (i mam!) totalny chaos, który nie daje mi spokoju. Nigdy nie wiem, kiedy zaśnie, kiedy się obudzi, kiedy będzie pora jedzenia (no bo ta uzależniona jest od spania). Właściwie nie znajduję czasu dla siebie... tym bardziej, że jeszcze mam starszego syna, który też mnie bardzo potrzebuje, bo obecnie jest "pierwszoklasistą". A Młody ciągle domaga się noszenia, albo zabawy przy Nim... nie zostanie na macie ani na chwilkę, niczym sam nie chce się zainteresować dłużej niż 20 sekund. Non stop targam Go ze sobą i wszystko robię jedną ręką, bo drugą On zajmuje.
    Nie żebym się upajała, że nareszcie i u Ciebie sielanka się rozmywa! Nie nie! Teraz czuję, że jesteś najprawdziwsza, że też masz słabości, gorsze dni i też bywa, że masz ochotę wyjść z domu i oddać dziecię na chwilkę komuś do opieki.
    Obecnie tak jak Ty mamy kryzys, bo zęby męczą do bólu. Co prawda dolne jedynki są już od sierpnia na zewnątrz, ale górna jedna przebiła się w sobotę, a druga cały czas napiera i denerwuje mojego Synka. Te dni są straszne. Zdarza się, że oboje płaczemy... On przez wyrzynające się zęby, a ja że czuję się już zmęczona i bezradna.
    Rozpisałam się.... A chodziło mi tylko o przywitanie się i powiedzenie, że uwielbiam Cię czytać i uwielbiam Twoją córę :D Pozdrawiam
    //Majka z Oliwierem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łałała cóż za komentarz :)
      CZEŚĆ I WITAM :)
      No strasznie mi miło, że czytasz te moje wypociny. Ale muszę kilka rzeczy sprostować :)
      Basia nigdy nie śpi i nie spała na zawołanie. Miała jednak stałe godziny snu i musiałam włożyć sporo wysiłku w to, żeby nauczyć się rozpoznawać sygnały jakie mi wysyła o tym, że jest zmęczona i ma ochotę na sen. Ale wiedziałam też, że już od pierwszych miesięcy muszę zacząć z nią współpracować, żeby potem nam się dobrze układało.
      A i nie jest u nas zawsze tak sielankowo. Może jest mało postów o tym, że jest mi ciężko czy źle, bo zazwyczaj wtedy gdy tak jest, to po prostu nie mam czasu na pisanie bloga. A dwa, to ja chyba nie lubię się tak żalić - wole pisać o pozytywnych aspektach macierzyństwa. Choć jak wiadomo i zmartwień nie brakuje.
      Powyższy post powstał ku pokrzepieniu serc kilku zmartwionych swoją sytuacją mamusiek. Chciałam pokazać, że każda mama ma gorsze dni, gorsze chwile, gdy tak jak piszesz - najchętniej wyszłaby z domu..

      No cóż pozostaje mi chyba tylko zaprosić Cię do czytania dalszych postów :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Prawdopodobnie Basia przechodzi teraz lęk separacyjny który przypada właśnie w tym wieku. trzymam kciuki. Przejdzie wszystko i znowu wyjdzie słoneczko:) buziaczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No czyli do tego wszystkiego doszedł jeszcze lęk separacyjny - no to pięknie...

      Usuń
  8. Myślałam, że tylko mój mały nie lubi się przytulać :P Piękna Basieńka :) Siły życzę Mamuśka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjdzie czas, że z dnia na dzień polubi - zobaczysz :)

      Usuń
  9. Aaaaa.. ja mam zbyt bujną wyobraźnię, żeby Was czytać, bo przy fragmencie o zawróceniu Basieńki z drogi i wtuleniu się w mamę, łzy mi napłynęły do oczu. Cholera, no! :) Jakaś rozchwiana się robię! :))
    Malutka jest takim pluszowym misiem do wytulenia! Ucałuj ją koniecznie! :)))

    A Ciebie zapraszam do nas! :)
    A.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale fajowe te klocki. U nas klocki to najlepsza zabawka mamy ich kilka rodzajów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo klocki to fajna sprawa. Ciekawe czy Basiula też je tak polubi.. :)

      Usuń
  11. Jak pięknie się klocuchami bawi ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ciocią by się chętnie pobawiła... ale minęły wakacje, a cioci ani widu, ani słychu. :(

      Usuń
    2. Ciocia bedzie miala wolne pol roku;d to moze wpadnie!;* znaczy... odwiedzi

      Usuń
  12. Drugie zdjęcie po prostu BOSKIE !! Piękności :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Klocki super ! Kurcze, gdzieś mi uciekło że już stoi ! Do tyłu jestem ze wszystkimi blogami okropnie !
    Ząbkowanie to zło ! Dużo może pomóc Wam podanie na noc Viburcolu albo Camilii u nas noce z pobudek co pół - 1 h zmieniają się po nich przespane, warte swoich pieniędzy, spróbuj !
    Basia nadal słodka jak cukierek !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zło okropne :( Wiesz co u nas Camilla w ogóle nie działa. A ten drugi specyfik muszę zakupić i przetestować - dzięki za radę :)

      Usuń
  14. A ja mam pytanie z innej beczki. Masz taka kolezanke Asie. Byla u Ciebie z wizyta, potem Ty u niej, wugrala rozdawajke. Na blogu byla relacja. Czytalam jej bloga jeszcze w ciazy, potem go zahaslowala. Teraz nie widze zadnych jej komentarzy i zastanawiam sie co u niej. Mial byc slub i chrzciny w lipcu. Jakos tak mi sie o niej przypomnialo. Pozdarwiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no mam :)
      A u Asi był ślub i były chrzciny, Zosieńka pięknie się rozwija i pięknie rośnie. Jeśli chcesz podaj swojego maila, to jej przekażę. Może wtedy powoli Ci wejść na swojego bloga.

      Usuń
    2. Czytam najnowszego posta i mysle sobie Prorok jaki czy co ?:P
      To teraz juz wiem ze Asja udziela sie jako Mamuszka wiec jednak ostro komentuje. Normalnie sherlock holmes ze mnie. Pzdr dziewczyny.

      Usuń
  15. szczerzę współczuje takiego samopoczucia, ale jesteś silna kobietą- jesteś Matką i dla swojej małej dasz radę. zastanawiam sie tylko, czy nie zrobiłoby ci dobrze kilka godzin nawet bez malej? nawet zwykły spacer w samotnosci potrafi zdziałac cuda!

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziekuje za post :) a mnie sie nie wydaje, ze pisanie o gorszych chwilach nie jest uzalaniem sie... Takie jest zycie, raz gorzej raz lepiej, a przez takie posty jestes bardziej autentyczna, taka prawdziwa i moze takie Mamy jak ja, po przeczytaniu takiego postu podniosa nos do gory, bo beda wiedzialy, ze nie sa jedyne, zmagajace sie z problemami.

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie również są pobudki w nocy z płaczem i tak jak ty nie wiem czemu ... Mejbi przez ząbki ?? Może przez to że samemu mu źle?? Biorę go do siebie i spimy do6:00/6:30
    Extra ta kamizelka .... Dziś IDE zobaczyć za niebieską :D
    Pozdrawiam młoda mama

    OdpowiedzUsuń