wtorek, 16 września 2014

WYJAZDOWY NIEZBĘDNIK.


Uwielbiam podróże. 
Mąż podróżować lubi. 
Więc i nasza Basia od małego zwiedza świat. 
Blisko, daleko - nie ważne. 

Zapakowanie swoich rzeczy nie sprawia mi żadnego problemu. Trudność pojawia się, gdy zapakować muszę jeszcze dodatkowo rzeczy dla męża i córci. I o ile mąż jakiś specjalnych wymagań nie ma, to dla Basi zabrać trzeba pół mieszkania, bo przecież wszystko może się przydać. 
Problem pojawia się oczywiście wtedy, gdy mam jakieś ograniczenia gabarytowe, ale i z tym jakoś trzeba sobie poradzić. 

Zwykle staram się nie przesadzać i zabrać tylko najpotrzebniejsze rzeczy, ale na ostatnim wyjeździe okazało się, że zabrałam zdecydowanie za dużo ubranek dla Basi, a za mało dla siebie. No cóż takie wpadki czasami się zdarzają, ale pochwalę się, że nie zapomniałam żadnego ważnego elementu z wyprawki dla Basi - a to już sukces. Zawsze przed wyjazdem przygotowuję sobie listę rzeczy do zabrania, a to bardzo ułatwia pakowanie.

Poniżej zaprezentuję Wam nasze małe must have na wyjazdy. Oczywiście nie będę tutaj wymieniać rzeczy typu ubranka, pieluchy czy jedzonko, bo to chyba oczywiste. Skupię się jedynie na naszych podróżnych hitach. 
A więc do dzieła. 



1. CHUSTA
Cudeńko najpiękniejsze i najpraktyczniejsze. Niezastąpione podczas spacerów po plaży czy po zatłoczonym mieście. Wygodne dla mamy i dla malucha. Zapewnia dziecku ciepło i wygodę. Basia uwielbia w niej zasypiać. Zabawne pozostaje jednak dla mnie w dalszym ciągu to, że ludzie reagują na nią z tak ogromnym zaciekawieniem. Czasami zdarza się, że zaczepiają mnie na ulicy i wypytują o nią. 
Najśmieszniejsze jednak było to jak wiązałam się na Kołobrzeskiej promenadzie, a wokoło zebrał się mały tłum gapiów - powinnam wystawić kapelusz i zbierać opłaty za występ :D

2. ELEKTRONICZNA NIANIA
Niezastąpiona, gdy chcemy wyjść do innego pokoju czy przed budynek, gdy nasze dziecko już śpi. Możemy wtedy bez przeszkód posiedzieć przy ognisku czy spędzić czas z innymi, a jednocześnie mieć pewność, że u naszego malucha nie dzieje się nic złego. Warto jednak pamiętać o naładowaniu akumulatorków :)  

3. PLASTIKOWE ŁYŻECZKI DLA DZIECKA
Osobiście uwielbiam łyżeczki, które dostępne są na przykład w Rossmanie - zestaw 5 sztuk z Babydream. Basia je z nich chętnie, a kolory są bardzo przyjemne dla oka. Mam jednak mały problem - po naszym mieszkaniu chodzą skrzaty i ciągle nam je podbierają, bo giną nam bez przerwy. Na szczęście ich cena sprawia, że nie przejmuję się zbytnio tą stratą. A na wyjeździe warto mieć więcej sztuk, bo pora karmienia może nas złapać w różnych miejscach :)

źródło - internet


4. ŚLINIAKI JEDNORAZOWE
Dla mnie nowe odkrycie. Przeczytałam o nich na którymś z blogów i zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia. Zakładasz, dziecko szama, brudzi, zdejmujesz i wyrzucasz. Nie martwisz się o to, że nie masz w czym go wyprać, nie musisz myśleć o tym, że następny posiłek dzieciak będzie jadł w zapaćkanym śliniaku. Rewelacyjna sprawa.

5. MINI APTECZKA
Na każdy wyjazd zabieram dla Basi kilka specyfików :
  • Espumisan w kropelkach - bo problemy z brzuszkiem się zdarzają.
  • Dentinox - żal na dziąsełka, bo nigdy nie wiadomo, kiedy pojawią się kolejne białe perełki.
  • Pedicetamol - lek przeciwbólowy, przeciwgorączkowy używany w ostateczności.
  • Woda morska - na ewentualny katarek plus odciągacz.
6. WÓZEK
To już oczywista oczywistość. Bez niego nie wyobrażam sobie żadnej wycieczki, żadnego wyjazdu. Jest niezastąpiony w mieście czy w lesie. Daje sobie rade z każdym terenem. Basia ma w nim wielką swobodę. Dodatkowym atutem naszej bryki jest to, iż posiada duży daszek, który idealnie chroni przed słońcem, wiatrem, a nawet deszczem.

7. ULUBIONE ZABAWKI DZIECKA
Warto wziąć kilka więcej i nie wyciągać wszystkich od razu. U nas sprawdza się zdecydowanie dozowanie atrakcji, b wtedy córa dłużej potrafi zająć się zabawą. Basia póki co nie ma ulubionej zabawki, więc potrafi zainteresować się każdą, aczkolwiek ma swojego misia bez którego wydaje mi się, że ciężko byłoby jej zasnąć. 

8. DOBRY HUMOR
Tego to chyba tłumaczyć nie muszę - bez tego ani rusz :)



To by było na tyle. 

A wy drogie mamy - macie jakieś wyjazdowe hity ? 
Zdarza Wam się zapomnieć zapakować czegoś ważnego ? 


Pozdrawiamy 
Basia & Góralska mama. 

17 komentarzy:

  1. U nas zamiast chusty - nosidło Tula - ale masz rację taki gadżet jest idealny, a na wyjścia na plaże to już szczególnie. W tym roku też byliśmy nad morzem - na plażę absolutnym hitem był taki rozkładany w 2 sekundy :) namiot z Decathlonu - taki w zasadzie półnamiot, który chroni od słońca (SPF30) i wiatru (rozłożenie rzeczywiście 2 sekundy, ale złożenie na początku to chyba 20 min nam zajęło, później było lepiej i już pod koniec wyjazdu jakieś 3 min:)).
    Aaaa "dozowanie atrakcji" też praktykujemy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z racji tego iż nasz wyjazd był we wrześniu, to nie zaopatrzyliśmy się w taki namiocik, bo nie byliśmy nastawieni na plażowanie. Aczkolwiek jeśli jechalibyśmy w lipcu czy sierpniu to zapewne byłby to punkt obowiązkowy.
      Na początku też myślałam o tuli ale jednak zdecydowałam się na chustę.

      Usuń
  2. Dzieki wielkie za tego posta. Planuej wyjazd we wrzesniu i na pewno skorzystam. Wiem ze sama gotujesz obiadki dla Basi ale jak to bylo na wyjezdzie ? Moglabys napisac jak rozwiazac problem z mleczkiem i obiadkami ? Wiem ze sa sloiczki ale co np z zoltkiem? Dzieki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak z obiadkami był niemały problem. Oczywiście zaopatrzyłam się w słoiczki ale zupełnie zapomniałam o tym, ze moja córa ostatnio na grudki nie ma chęci... Tak więc obiadek był tylko przez nią dziubnięty a resztę trzeba było kombinować... Na miejscu kupiłam słoiczki bez grudek ( po 5 m-cu) a dodatkowo podczas naszych posiłków Basia próbowała co nie co z mojego talerza. A to warzywa na parze, a to jakaś rybka a to ziemniaczek. I tak jakoś dawaliśmy sobie radę z obiadami.

      Jeśli chodzi o żółtko, to akurat mieliśmy to szczęście, że na śniadania był szwedzki stół i na nim codziennie było gotowane jajko, więc i je Basieńka dostawała.Z tego co się orientuję to jest też jakaś potrawka w słoiczku z żółtkiem ale teraz nie jestem w stanie powiedzieć Ci z jakiej firmy.
      Jestem akurat z tych, że owszem sama gotuję obiady, ale gdy zachodzi potrzeba to nie mam problemu z zaserwowaniem Basi słoiczka.

      A jeśli chodzi o mleko, to mieliśmy dostęp do czajnika więc gotowałam sobie wodę wlewałam do dużego termosu i potem jeśli wystygła, to podgrzewałam w podgrzewaczu.
      W razie pytań - pisz : )

      Usuń
  3. Nianię do dziś pakujemy do naszej walizki, apteczka na wszelki wypadek, zabawki, książeczki u nas tego trochę więcej z racji wieku, opaska i gumki do włosó, bo Lulcia uwielbia cite czyt kitki i obowiązkowo zdrowe przekąski w podróż suszone owoce i muzyka ulubiona do auta i to by było na tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapamiętam Twoje wskazówki na przyszłość :)

      Usuń
  4. Lista idealna :) I nasza tak wygląda gdziekolwiek byśmy nie jechali. A zestaw sztućców polecam również z Ikea - dużo, tanio i kolorowo (łyżeczki,nożyki i widelczyki) po 6szt. chyba) ;-) I też grasują u nas te gagadki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko będę w Ikei to rozejrzę się w temacie :)

      Usuń
  5. Świetna lista :) Zaciekawiły mnie te śliniaczki jednorazowe. Idę więc buszować po allegro :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziekuje Ci bardzo! Dzieki Tobie dowiedzialam sie ze istnieje cos takiego jak sliniaki jednorazowe! Jakos nie przyszlo mi do glowy, ze cos takiego istnieje..eh :) juz zamowione na Amazon :) jestem super zadowolona! Dzieki bardzo :D a moge jeszcze zapytac o co chodzi z tym zoltkiem? dlaczego musi byc podawane? My jemy tylko sloiczki HIPPa, wieczorem kasze przygotowuje sama. niestety z moim urwisem nie dam rady gotowac, musze byc przy nim 24 godz. na dobe :/ i nie ma mowy zebym byla zajeta czyms innym, niestety nasz syn nie potrafi sie sam soba zajac :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama musiałam przeczytać o tym w internecie, bo sama nie wiedziałam w sumie po co się daje :D
      "Żółtko jest ważne dlatego że u malucha po 6 miesiącu życia kończą się zapasy żelaza które nagromadził sobie za życia płodowego. Więc jeśli nie chcesz mieć problemów np. z m.in. anemią u dziecka to dostarczaj mu tego żelaza."

      Usuń
  7. Chusta owszem szokuje, na mojej wsi jak wyskoczyłam do sklepu po chleb z Alicją w chuście to ludize na mnie patrzyli jak na dziwoląga :) A o śliniakach jednorazowych nie słyszałam ale na pewno się zainteresuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha czyli Twoja wieś jest tak bardzo nowoczesna jak i moja :D

      Usuń
  8. Hej, mam jeszcze kilka pytan:
    W jakim foteliku podrozowala Basia? Zdradzisz nam na jaki sie teraz przesiadziecie ? Wlasnie szukam czegos i chetnie poznam opinie a nawet odgapie :P
    Bedziesz zmieniac wozek na parasolke czy zostajesz przy obecnym? Parasolki tez szukam bo wozek mam za ciezki.
    Po czym poznajesz ze Basie boli brzuszek i trzeba podac espumisan? Basia chyba nie miala nigdy kolek. Nam i tak nic nie pomagalo.
    Nam bebilon comfort zatykal smoczki (avent 3) i przeszlismy na zwykly bebilon bon nie widzialam roznicy i wiekszy smoczek. Patrzylam na sklad ze comfort jest dodatkowo zageszczone i drozsze.
    Wydawalo mi sie ze uzywasz lyzeczek babyono ale skoro polecasz te babydream to jutro lece na zakupy :)
    Co ja bym bez Ciebie zrobila ? W ogole to jakas nagroda Ci sie nalezy bo posty wrzucasz regularnie, masz dar pisania, fajnie sie Ciebie czyta, odpisujesz na wszystkie komentarze. Doceniam i dziekuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, hej :)
      1. Basia podróżowała w nowym foteliku, skierowanym przodem do kierunku jazdy. Ale o tym będzie osobny post maksymalnie do miesiąca czasu - musimy go troszkę potestować, bo póki co nie byłabym w stanie powiedzieć czy go polecam ;)
      2. Nie - nie kupujemy parasolki. Basia ma bardzo wygodny wózek, który jest bardzo praktyczny. Owszem zajmuje sporo miejsca w bagażniku, ale dla mnie ważniejsza jest wygoda Basi i wolę zabrać mniej innych rzeczy, a wózek i tak musi być.
      3. Gdy Basię boli brzusio to płacze, marudzi, podkurcza nóżki. Ma wtedy brzuszek twardy i lekko wydęty. A no i nie może poradzić sobie z gazami. Basia miała kolki aż 3 dni, ale z gazami często miała problemy.
      4. U nas jest duża różnica w mleku. Po zwykłym Bebilonie wzdęcia murowane.
      5. Miałam jedną łyżeczkę z Babyono - silikonową, ale po czasie twierdzę iż to totalny niewypał i nadaje się tylko do podania espumisanu czy jakiegoś syropku ;)

      Strasznie dziękuję za miłe słowa - takie komentarze sprawiają, że chce się dalej pisać :)

      Usuń
  9. Ja dodaje do takie niezbędnika jeszcze ręcznik do drogę pod ręką, a dlaczego? Bo Lenka ma chorobę lokomocyjną :)

    OdpowiedzUsuń