środa, 22 października 2014

MAŁY, WIELKI CUD.


W ostatnim czasie zrobiło się zdecydowanie zbyt smutno na tym moim blogu. 
Ciągle użalam się tylko nad moim marnym losem, pomijając zupełnie pozytywne aspekty codzienności.
Czas najwyższy z tym skończyć - bo życie płynie zdecydowanie za szybko i szkoda poświęcać go na smutki.

Każdego dnia uświadamiam sobie jakie wielkie szczęście dostałam od życia. A jest to dla mnie dalej nie do pojęcia jak udało nam się stworzyć taki mały wielki cud... Codzienne ten nasz mały cud uczy nas czegoś nowego (tak, tak, bo to właśnie my uczymy się od cuda, a nie na odwrót). I wierzcie mi lub nie, ale to są najcenniejsze lekcje jakie kiedykolwiek udało mi się otrzymać.

Cud uczy nas wielu rzeczy, ale chcę napisać tutaj o dwóch najważniejszych dla mnie aspektach.

1. Należy pamiętać , że po każdej burzy wyjdzie słońce.  Że po każdym smutku przychodzi radość,  a po każdej łezce - uśmiech.  Nasz mały cud często uśmiecha się przez łzy - wystarczy tylko zrobić coś zabawnego, a w momencie na jej twarzy gości piękny uśmiech.  Lecz najcudowniejsze jest to, że gdy to mi zdarzy się przy niej zapłakać, to wyobraźcie sobie, że cud potrafi przydreptać do mnie, wdrapać się na moje kolana i uśmiechnąć się w taki sposób,  że aż w serduchu robi się gorąco... Bo nikt nie uśmiecha się tak wspaniale jak Ona. Dla mnie nie pojęte jest to, jak ten mały cud szybko rozwija się i staje się tak niezwykle kumata.
2. Nie ważne jak jest źle - dla cuda trzeba być silnym. Są w naszym życiu takie sytuacje, kiedy to mamy już wszystkiego dość. Kiedy z mężem dogadać się nie możemy lub w pracy czy szkole nie idzie nam tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Albo gdy po prostu nie mamy już zwyczajnie sił. 
W takich chwilach warto przypomnieć sobie, że jest taka maleńka istotka, która niezwykle nas potrzebuje. I wtedy nie ważne jest to, jak bardzo jest nam źle. Musimy po prostu wziąć się w garść i uśmiechnąć się od ucha do ucha, bo kiepskie nastawienie na pewno nie wpłynie korzystnie na naszego malucha.

Cud uczy nas radości i pozytywnego nastawienia. Uczy, że najważniejsze jest tu i teraz, że trzeba czerpać z każdej chwili maksymalnie jak najwięcej, bo jutro już tego nie będzie. 
I owszem trzeba w tym wszystkim znaleźć czas na pracę, naukę i codzienne obowiązki, ale wszystko z umiarem i nic na siłę, bo życie mamy tylko jedno, a nasze cuda tylko raz będą takie maleńkie :) 








Moja najsłodsza przytulanka :* 



17 komentarzy:

  1. Cudownie to ujęłaś :) aż mi się lezka w oku zakrecila :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej... jak pięknie misia tuli :* Słodki cukiereczek :)
    Góralska mamo pięknie napisałaś :) Najważniejsza jest Basieńka, Mąż.. Rodzina
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zobaczyłam jak pięknie zaczęła się przytulać do wszystkich maskotek, to aż się wzruszyłam - na serio :)

      Usuń
  3. Pięknie napisane. Nic dodać nic ująć... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację. Nasze coreczki są kołem napędowym gdy bywa źle. Tylko pamietaj ze masz prawo do gorszych dni, tym bardziej ze wiele na siebie wzielas.. Basia jest sliczna i slodko tuli tego misia.. buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam prawo, ale nigdy nie wolno mi się poddawać :)

      Usuń
  5. Dziecko to cud. Masz piękną i zdrową córeczkę, można tylko pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń