środa, 15 października 2014

TO ZDECYDOWANIE NIE JEST MÓJ CZAS...


Wiecie....
Od zawsze podziwiałam studiujące matki.

Teraz - podziwiam je jeszcze bardziej...

Moja zła passa niestety trwa dalej. Jestem zmęczona do granic możliwości i tak strasznie żałuję, że nie zrobiłam sobie przerwy w tych moich studiach. Choć z drugiej strony jestem pewna, że ciężko byłoby powrócić na nie, gdybym jednak przerwę sobie zrobiła. Tak źle, a tak jeszcze gorzej...

Postanowiłam jednak, że nie przerwę studiów, że pogodzę macierzyństwo z nauką, że poradzę sobie z dojazdami i ze zorganizowaniem opieki dla Basi. 
Nie jest to jednak tak kolorowe jak sobie to wymarzyłam. 

Sen Basi na szczęście uległ poprawie. Zdarzają się nawet przespane w całości noce, więc teoretycznie narzekać nie mogę. Niemniej jednak budzenie się Basi w środku nocy z krzykiem  ciągle się pojawia i gdy się już zdarzy, to kilka godzin mamy wyjęte z życiorysu.
W ciągu dnia mogłabym odespać nieprzespaną noc, ale nie mam na to czasu, bo gdy Basia ucina sobie drzemkę, to ja muszę siedzieć przy komputerze i ogarniać pracę licencjacką. 
Wiem - nikt nie mówił, że będzie łatwo....

Zaczynam się tym wszystkim okropnie martwić. Mam wrażenie, że stres zżera mnie od środka. Do tego dochodzi totalne zmęczenie organizmu i w wyniku czego zdarzają się chwile, gdy nie mam już nawet siły podnieść mojej córci. Czuję się z tym okropnie, ale wiem, że muszę się z tym jakoś uporać. 
Szkoda tylko, że nie mam pomysłu jak to wszystko ogarnąć.... 
Mąż niestety całymi dniami w pracy, bo sprzęt psuje się na potęgę i mechanik ma ogrom roboty. Stara się jak może, ale i tak zdarzają się dni, gdy wychodzi z domu jak Basia jeszcze śpi, a wraca, gdy Basia już śpi. 

Na blogu prawie nas nie ma - wybaczcie. Nawet nie wiecie jak ja za tym potwornie tęsknie... 
Obiecuję, że jak tylko ten zły czas ode mnie odejdzie, to nadrobię wszelkie zaległości. 


Całujemy Was z Basieńką gorąco :*







Basia nauczyła się pić przez słomkę.
(a zajęła jej ta nauka może ze dwa dni)





"Tu sroczka kaszkę ważyła - ogoneczek sparzyła."

 Najpiękniejsza porcelanowa laleczka.
 



 Uczymy się bić brawo :)
 



32 komentarze:

  1. Trzymaj sie mamuśka!! Dasz rade ...WIEM!
    Mloda mama

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowna Basieńka! Napatrzeć się na nią nie mogę.

    zzyciawyciete.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Basia nabiera nowych umiejętności. Super.
    No z tymi studiami to nie jest łatwo, trzeba się zorganizować i jakoś ogarnąć wszystko. Dobrze, że ja już po. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj trzeba sie ogarnąć, bo w przeciwnym wypadku - jest ciężko..

      Usuń
  4. Kochana dasz radę, jesteś przecież góralska mamą:-)nie martw się jeśli nie uda się wszystkiego zaliczyć w pierwszym terminie, jesteś tylko człowiekiem i masz prawo do słabości.Głeboko wierzę, że sobie poradzisz.Trzymam mocno kciuki.Anka-mama Majki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E z zaliczeniami nie mam raczej problemów - gorzej z pisaniem pracy licencjackiej.

      Usuń
  5. A Twoja mama? np, nie wpadła by do Was na kilka dni? wypocząć w górach?;) (przy okazji ) zajęłaby się Basieńką a Ty byś miała sporo czasu na pracę, i nie odrywałabyś się od tego? Pozdrawiam

    Ps. Basiorek cudny!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, ona przyjeżdża jak tylko może, ale ona też pracuje i mój tata pracuje. Gorsza sprawa bo na początku przyszłego miesiąca ma zabieg na żylaki i będzie unieruchomiona na kilka tygodni :(

      Usuń
  6. Moja mama pracowała na 3 etaty mając trójkę dzieci i jeszcze robiła licencjat . Nie ma rzeczy niemożliwych :) masz gorszy dzień. Na pewno jak będziesz chciała to dasz radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten mój gorszy dzień trwa od miesiąca.
      A ja nie mówię, że to jest nie do ogarnięcia, bo jest ale jest ciężko.

      Usuń
  7. ha! ja popierwszym roku zrobiłam sobie roczną przerwę z lenistwa, było mi z tym dobrze nawet po powrocie, bo jak wrocilam to czulam ze znowu mi sie chce, znowu mam powera do działania i nauki, teraz skonczyłam 3ci rok, ale stwierdziłam, ze do obrony nie podchodzę, dopiero w czerwcu 2015, moze i studiuję ślimaczym tempem, ale na wszystko mam czas i wszystko robie w zgodzie ze sobą :D:D takzepo pierwsz epodziwiam za upor i ze ci sie tak chce:D

    i jak cos, robienie sobie przerwy to nie jest zaden wstyd, a w Twoim przypadku to juz totalnie, my mamy o tyle komfortowa sytuacje ze zero obowiazkow, bo dziecko dopiero w brzuchu, a wczesniej nie bylo wcale, mam zamar teraz cale ciazowel4 zostawic sobie na...dreczenie mojego meza zeby napisal za mnie prace licencjacką:D:D :D hihi :D pozdrawiam i czekam z utęsknieniem na więcej!! /aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie ja nie uważam dziekanki za wstyd. Tylko z moim słomianym zapałem jestem praktycznie pewna, że na studia bym nie wróciła. A chce mieć to jak najszybciej za sobą.

      Usuń
  8. Trzymam kciuki za Ciebie :* Dasz radę! :) ALE może lepiej pomyśl czy jest sens się tak męczyć... Robiąc przerwę, będziesz mogła zająć się dzieckiem w 100%, nie będziesz zmęczona, zestresowana... przecież równie dobrze możesz podjąć studia za rok. Basia będzie większa, a poza tym będziesz miała tyle czasu, żeby przygotować się do obrony- bez pośpiechu, na spokojnie :) Wiem, że jest to ciężka decyzja, sama z taką musiałam się uporać. Byłam na drugim roku mgr, kiedy Hania się urodziła (październik), początkowo miałam indywidualną organizację studiów, ale potem wzięłam dziekankę, aż na końcu zrezygnowałam. Ciężko było mi zostawić niemowlaka domagającego się ciągle piersi z moją mamą, bo tata w pracy. Mała ciągle płakała, a uspokajała się przy cycusiu. Mój godzinny wypad był ciężki dla niej do zniesienia, a im starsza się robiła, tym jeszcze ciężej było ją z kimkolwiek zostawić. Potem operacja mamy i brak możliwości zostawienia Hani z nią, a mąż ot tak nie mógł dostać wolnego, a codziennie miał służby. Do tego wszystkiego jeszcze praktyki...Potem decyzja o zbliżającej się przeprowadzce... ciężko było mi podjąć decyzję o zrezygnowaniu, ale cóż... w nowym mieście, do którego się przeprowadzamy, są również dobre uczelnie i będę mogła na spokojnie podjąć ponownie studia, mieć praktyki na miejscu i nie martwić się dojazdami, mama czuje się lepiej i dodatkowo, teściowa będzie też na miejscu w razie czego... trochę szkoda czasu i zainwestowanych pieniędzy, ale trudno. Dostanę pracę i znów pójdę na studia :) Najlepiej jest na spokojnie usiąść, i spisać wszystkie za i przeciw, + i - i zdecydować, co lepsze... :) Wierzę, że podejmiesz dobrą decyzję, tak czy owak... trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co jeśli pojawi się drugi dzidziuś ? Wydaje mi się, że lepiej skończyć te studia z jednym maluchem :)
      Niestety u mnie problem jest też z dojazdem, bo to jednak 80 km w jedna stronę - ale dam rade - na pewno. :)

      Usuń
    2. U mnie było 50 km w jedną stronę. Jak w planach jest drugi dzidziuś, to faktycznie lepiej teraz skończyć te studia :) Dasz radę, wierzę w Ciebie :*

      Usuń
  9. To prawda, ze teraz masz ciężki okres i dużo zmęczenia. Nieprzespane noce to jest główna przyczyna, niestety. Ale może wraz z mężem możecie zorganizować taki czas gdy to on w niedzielę na przykład weźmie Basieńkę na spacer a ty se zdrzemniesz lub weźmiesz gorącą kąpiel, po prostu odpoczniesz trochę. Regeneracja jest konieczna, dzięki temu będziesz miała siły i na opiekę nad córką i na studia, które warto skończyć jak już tyle zrobiłaś. To tylko kilka miesięcy i będziesz miała z głowy, staraj się jak możesz poukładać zaliczenia wcześniej przed terminem, będziesz miała mniej stresu :) Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niedziele - jak tylko nie mam studiów, to Tomek zawsze bierze Basię na spacer, zebym miała chwilkę dla siebie :)

      Usuń
  10. wiesz... tak wiem, ze o tym wiesz, za jakiś czas, jak cały ten natłok minie, to będziesz się z tego wszystkiego śmiać :) a tym czasem trzymaj się dzielnie i nie poddawaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - wiem, ze to wszytsko jest chwilowe i kiedyś Basia podrośnie i będzie lepiej :)

      Usuń
  11. Trzymaj sie. Na pewno wkrotce nadejda lepsze chwile :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podziwiam Cie, ze radzisz sobie mimo wszystko,bez pomocy meza plus studia! Nawet sobie tego nie moge wyobrazic. Trzymam kciuki i zycze Ci powodzenia! Basienka sliczna jak zawsze i taka mala madrala slodka <3 tyle juz potrafi i tak szybko sie uczy nowych rzeczy! jestem pod wrazeniem :) pozdrawiamy Was serdecznie i zawsze czekamy na nowosci od Was :) trzymajcie sie cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można powiedzieć, że bez pomocy męża, bo jak tylko wróci do domu o czasie to zajmuje się Basią jak tylko potrafi. Niestety jednak, rzadko wraca o normalniej porze.
      :*

      Usuń
  13. Kochana dasz rade i nie poddawaj sie! Juz zaczełas pisac wiec nie przerywaj a zobaczysz, że z biegiem czasu szybciej Ci pisanie pracy bedzie szło :) jak bedziesz potrzebowała pomocy to pisz - mama Małgosi :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dasz radę!!! Trzymam kciuki żebyś nabrała sił i szła do przodu :)
    A czy mąż nie może w tym Twoim słabszym okresie brać troszkę mniej zleceń, żeby być więcej w domu i odciążyć Cię od sprzątania, prania, opieki nad Basia, itd? Pieniądze są potrzebne, wiadomo, ale czasem komfort psychiczny jest dużo ważniejszy.
    Basia fantastyczna :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dasz rade, jak tam zdrówko, Góralska mamo, musisz też o sobie pamietać, życze dużo czasu wolnego jak taki się znajdzie :) masz piekne dziecko

    OdpowiedzUsuń
  16. malutka sliczna, a ty dasz rade! duzo ciepla!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nominowałam Cię do zabawy " Liebster Blog Award " . Wszystkie szczegóły zabawy znajdziesz na moim blogu :) Życzę powodzenia i pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  18. Trzymam kciuki żeby wszystko się poukładało i żeby ten ciężki czas minął!
    PS. Basi zęby z pierwszego zdjęcia <3
    I te szare spodnie <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń