poniedziałek, 20 października 2014

Z DESZCZU POD RYNNĘ...


Był czas totalnego zniechęcenia i załamania. 
Ale minął. 
Nawet powiem więcej - wrócił mi dobry humor i pozytywne nastawienie. 
Ale niestety - znów jest gorzej. 

A to wszystko dlatego, że złapało mnie przeziębienie i to nie byle jakie... 
Mięśnie bolą niesamowicie, a nosa nie nadążam wycierać. I do tego to ciągłe kichanie, aż płuca chce rozerwać. 
Boje się tylko tego, że moją kruszynkę zarażę, więc muszę się szybko doprowadzić do porządku. 

Praca licencjacka jakoś tam powstaje, ale w totalnie żółwim tempie - kiedy ją skończę ? Nie mam pojęcia. Promotorka leci w kulki, nie odpisuje na maile, a jeśli już to zrobi, to zbywa człowieka totalnie. Zmienia ciągle zdanie i zupełnie nie idzie się z nią dogadać. 

Wczoraj zrobiłam sobie dzień lenia. Owszem ugotowałam przepyszny rosołek i usmażyłam schabowe, ale postanowiłam nie robić poza obiadem zupełnie nic innego. Nie włączyłam laptopa, nie czytałam kolejnych tekstów na temat mojej pracy licencjackiej, nie umyłam naczyń - nie zrobiłam nic poza to, na co miałam ochotę. Gdy mąż zajmował się Basią - wzięłam sobie długą, relaksacyjną kąpiel. Odpoczęłam i odprężyłam się - a tego trzeba mi było. Potem poszliśmy razem na długi spacer. Stęskniłam się za takimi chwilami... 

Mam nadzieję, że los będzie dla mnie nieco bardziej łaskawy, bo powiem Wam szczerze, że jeśli moje życie w dalszym ciągu będzie takim kołowrotkiem, to długo nie pożyję.... 
A tymczasem jutro kołowrotka ciąg dalszy, ponieważ jadę na pierwsze praktyki. 

Zostawiam Was z moją śliczną szarą myszką i uciekam pod kołderkę wygrzać się i wykurować :)



6 komentarzy:

  1. Czesc Goralska Mamo, trafilam przypadkiem i zostanę :) Nasze corcie sa z tego samego miesiąca, tylko Maja jest z 28 stycznia :) bede zagladac!! pozdrawiamy i zdrowka zycze

    OdpowiedzUsuń
  2. Mama, ty zwolnij bo masz piękną córeczkę która cię potrzebuje :)

    OdpowiedzUsuń