poniedziałek, 1 grudnia 2014

ORGANIZACJA ROCZKU.


Czytelnicy mojego bloga, którzy są z nami na bieżąco, na pewno orientują się, że wkrótce nasza Basia skończy roczek. 
Pozostał tylko miesiąc. 
Z jednej strony to mnóstwo czasu, ale z drugiej już nie tak wiele. 
Dzisiejszy post chciałabym w całości poświęcić właśnie tej uroczystości, bo jak wiadomo - ROCZEK TO JUŻ NIE BYLE CO :))

Kwestia organizacji tego jakże ważnego wydarzenia w życiu zarówno naszym, jak i naszej córy - powiem Wam szczerze, że spędza mi sen w powiek. Mamy bowiem liczną rodzinę, a mieszkanko o skromnych wymiarach... No tak pomyślicie - więc zróbcie przyjecie w lokalu. A no właśnie nie bardzo - chyba szkoda nam na to wydawać pieniążków. Bo nie oszukujmy się - taka imprezka w restauracji, to już troszkę kosztuje...
Sprawa ta jeszcze nie jest do końca rozwiązana, aczkolwiek chyba podzielimy sobie te urodzinki na dwie części i jednak zrobimy je w domu. Wyglądałoby to wtedy tak, że młodsze pokolenie gości zaprosimy na sobotę, a dziadków, prababcie i cioteczki zostawimy sobie na niedzielę. I wydaje mi się, że takie rozwiązanie będzie jeszcze najbardziej rozsądne :) 
Aczkolwiek tak jak mówię - ta sprawa jeszcze nie jest do końca przesądzona. 


BEZ NICH ANI RUSZ - GOŚCIE.
Na przyjęciu urodzinowym gości zabraknąć nie może. Dziadkowie, Prababcie, Cioteczki, Wujkowie, Kuzynki, Kuzyni, Stryjkowie, Stryjenki. No ful wypas. 
Spokojnie - to był lekki sarkazm z mojej strony. 
Tłumu zapraszać nie będziemy, ale troszkę gości na pewno się zjawi. Zaprosimy tych, z którymi lubimy spędzać czas, którzy są nam w jakiś sposób bliscy, a przede wszystkim tych, którzy zawsze interesują się co tam słychać u naszej Basi, jak się rozwija itd. Tacy goście są według mnie najważniejsi, bo jednak w jakimś stopniu uczestniczą w naszym życiu. 
Licząc z grubsza, na obie imprezki zaprosić musimy około 25 osób. Śmieszna sprawa, ale to więcej osób niż na chrzciny :)) 
Powtórzę się, ale ta sprawa również do końca nie jest dokładnie przeliczona. Bo może okazać się, że gości będzie nieco więcej. 

A CO BĘDZIEMY JEŚĆ - MENU. 
No bądźmy szczerzy - na przyjęciu jedzenie to podstawa. Szczerze powiedziawszy w tej kwestii będę chyba liczyć na pomoc ze strony mamy, szwagierki czy teściowej. Wiem, że każda z nich z chęcią mi pomoże. Moja mama na przykład, robi świetny barszcz czy strogonoff ( czy jak to się tam pisze ), a i sałatki to jej specjalność. Teściowa robi niezłe krokiety, a i ciasto potrafi dobre strzelić. A szwagierka, to natomiast mistrzyni blachy można powiedzieć, bo jeszcze nie jadłam jakiegoś kiepskiego ciasta w jej wykonaniu. 
Sałatki czy przekąski - biorę oczywiście na siebie, bo w sumie wychodzą mi całkiem smaczne.
Planuję też zrobić taki mini kącik słodkości - cukierki, galaretki, żelki itp. 


TORT - RZECZ NA PRZYJĘCIU OBOWIĄZKOWA. 
Wzór już wybrany. 
Będzie go wykonywać ta sama osoba, która stworzyła przepiękny ( i zarazem smaczny ) tort na chrzciny naszej Basi. Oczywiście będzie on z jasnego biszkoptu, przełożony jakimś (jeszcze nie sprecyzowanym) owocowym kremem, bo chcę, żeby i nasza córa mogła go spokojnie spróbować. Jeszcze nie wiem, jak rozwiążemy sprawę, jeśli będziemy musieli zorganizować dwa przyjęcia. Wtedy to chyba,  będziemy musieli zamówić dwa mniejsze torty, żeby córa dwa razy mogła zdmuchnąć świeczkę, a goście i w drugi dzień mogli zaśpiewać jej "sto lat".

A MOŻE BY TAK MOTYW PRZEWODNI - DEKORACJE. 
Motywem przewodnim będzie.... o nie nie. STOP. Matko ! - przywołuję się do porządku. Przecież to ma być niespodzianka.... 
No przepraszam Was moje kochane czytelniczki/ moi kochani czytelnicy, ale nie mogę Wam zdradzić tej tajemnicy, bo niespodzianki by nie było. 
Mogę Wam tylko zdradzić, że motyw przewodni faktycznie na przyjęciu się pojawi.
A więcej powiem Wam dopiero po przyjęciu :) 

KRÓLOWA PRZYJĘCIA - UBIÓR BASI.
Basia będzie miała na sobie strój, który będzie powiązany z tematyką uroczystości. Mogę zdradzić jedynie, że będzie miała na sobie spódniczkę tutu, która już powoli się szyje. A matka z niecierpliwością czeka na przesyłkę :)) 

URODZINY DZIECKA - TONY PREZENTÓW. 
Zdaję sobie sprawę, że zapewne właśnie tak to będzie wyglądać, ale powiem Wam w sekrecie - bardzo mi się to podoba. A wiecie dlaczego ?
A no już mówię. Ja nie wydam fortuny na zabawki dla naszego dziecka i w związku z tym, mogę kupić jej coś praktycznego, przydatnego w codziennym życiu. Chociażby coś do ubrania, albo pieluchy czy jakieś coś pamiątkowego. Milion pomysłów.

Mam jednak nadzieję, że goście jednak będą rozsądni i żadnych sprzętów wielkogabarytowych nasze bobo nie dostanie, bo biorąc pod uwagę nasze możliwości metrażowe, mógłby być z nimi nie lada kłopot. I tak samo rzecz ma się do tych wszelkich rozkrzyczanych plastikowych monstrum - oby i tych było jak najmniej. Nie pogardzimy drewnianymi zabawkami, piłkami, układankami, klockami. Ładne śpiewające plastiki też przygarniemy. A o ubrankach już nie wspomnę, bo z nich to wyrasta ta nasza Basia w trybie ekspresowym. Nie będę jednak narzucać nikomu co ma kupić naszej Basi. Nie wyobrażam sobie też stworzenia listy prezentów. Jeśli ktoś będzie miał wątpliwości, to z chęcią pomogę, jeśli tylko ktoś o taką pomoc poprosi :)

COŚ NA PAMIĄTKĘ - NASZ POMYSŁ.
Postanowiliśmy stworzyć coś wyjątkowego dla naszej córy na pamiątkę tego wspólnie spędzonego roku. Na pewno większość z Was kojarzy projekt 52. No właśnie i to właśnie z nim związany jest nasz prezent. W naszym przypadku wyszło tak, że projekt ten obejmuje dokładnie 52 pierwsze tygodnie życia naszego dziecka, bo urodziła się 2 go stycznia czyli w pierwszym tygodniu roku. Postanowiliśmy więc zrobić album z tych 52 zdjęć. 
Zleciłam to komuś, kto według mnie doskonale sobie z tym poradzi. Biorąc pod uwagę moje zdolności plastyczne, to jednak wolałam sobie odpuścić wykonywanie go własnoręcznie.  Efekt pokażę Wam, gdy album do nas dotrze. 

PRACA WŁASNORĘCZNA - ZAPROSZENIA. 
Postanowiłam jednak stworzyć coś własnoręcznie. Zdecydowałam się na zaproszenia. Będą oczywiście w tematyce całego przyjęcia. Prace trwają. :) 


To taki wstępny post na ten temat. Musimy dokładnie przemyśleć kwestię organizacji. Musimy przeanalizować to, czy przypadkiem nie uda nam się zrobić całego przyjęcia w jeden dzień - tak byłoby o wiele lepiej. Musimy też dokładnie sprecyzować liczbę gości. 
Sprawa dekoracji czy spódniczki Basi powoli się organizuje - czekam na kilka przesyłek. 
Za jakiś czas najprawdopodobniej pojawi się kolejny post na ten temat. 
A tymczasem uciekam przeszukiwać internet w poszukiwaniu kolejnych inspiracji :) 


A Basia zrobi Wam papa :) 


 Basia & Góralska mama.

8 komentarzy:

  1. Roczek to już nie byle co :)
    Album też zrobiłam- nie wiem, czy widziałaś u mnie na blogu :) ja za niego się zabrałam, wszystko sama zrobiłam :) Wyszedł tak ... amatorsko, ale ma swój urok :) Kolejny album już za rok, z tą różnicą, że będzie się różnił od poprzedniego :) Już nawet pierwsze zdjęcie do niego mam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja wiem jaki będzie temat przewodni trallllla laaaaaala laaaa :-D i nikomu nie powiem ;-) Buziaczki moje dziewczynki :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam jeszcze troche czasu do roczku swojej, ale juz mysle co i jak zrobić. Trzymajcie sie ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roczek to nie byle co - ja myślałam o nim jak Baśka miała miesiąc :D

      Usuń
  4. Roczek toż to poważna impreza! A Basia bez wątpienia będzie gwiazdą uroczystości:) fajny pomysł z tym podzieleniem imprezy, my tez mamy dużą rodzinkę i co roku jest imprezka na 20 osób. Robimy w mieszkaniu choć przygotowań jest masa a sprzątania jeszcze więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no widzisz z tym podzieleniem to jeszcze nic pewnego, ale zobaczymy.... :)

      Usuń