poniedziałek, 16 marca 2015

GDY MAMA POTRZEBUJE KILKU MINUT DLA SIEBIE...


No właśnie - każda z nas potrzebuje czasami poświęcić kilka minut na swoje obowiązki. 
Umycie zębów, ogarnięcie włosowego nieładu, zrobienie szybkiego make'upa, umycie naczyń, obranie ziemniaków, sprawdzenie poczty i inne wyjątkowo ważne w danej chwili czynności. Tylko jak to zrobić, gdy jesteśmy matkami, a nasze dzieci akurat wtedy, w tym momencie wymagają wyjątkowo naszej uwagi ? 
Myślę, że każda z nas - matek ma swoje własne, przetestowane sposoby na swojego szkraba. Niemniej jednak przedstawię Wam w tym poście metody, które sprawdzają się przy mojej - czternastomiesięcznej Basi. 

Basia jest dzieckiem zazwyczaj dość spokojnym, ale nie lubi się nudzić. Często potrafi zająć się sama sobą, ale zazwyczaj NIE wtedy, kiedy ja muszę coś zrobić. 
Muszę ją wtedy po prostu na szybko czymś zainteresować czy najzwyczajniej w świecie ją przekupić. 

Post ten nie jest dedykowany matkom, które mają słabe nerwy i są przeciwniczkami zwyczajnego przekupywania dzieci od czasu do czasu, aby mieć momencik na własne potrzeby. 

Jako, że matką jestem zwyczajną i posiadam zwyczajne przyziemne potrzeby, to muszę sobie jakoś radzić i tak oto stosuję takie metody jak: 

1. Znalezienie na szybko jakiejś interesującej zabawki. Czy to książeczka, czy lala, czy klocki - nie ważne. Każda z tych rzeczy daje rade na kilka minut. Lecz nie oszukujmy się - gdy mama robi coś niezwykle ciekawego ( nakłada na gębusie puder czy obiera ziemniaki ), to oczywiste jest, że dziecko nie będzie interesowało się zabawką tylko oczywiście pędzelkiem czy obierkami. Wtedy trzeba uciekać się do innych metod. 

2. Poproszenie brzdąca o znalezienie jakiejś rzeczy. Najlepiej, aby ta rzecz była w innym pomieszczeniu i dość głęboko schowana, lecz na tyle, aby nasz szkrab poradził sobie jednak z jej znalezieniem. Bardzo ważne jest, aby nasze dziecko wiedziało dokładnie o co nam chodzi. U nas najczęściej występujące prośby to : " Przynieś lale", "Gdzie masz misia ?", "Włącz muzykę", "Idź poszukaj, gdzie jest piciu". To przykładowe zwroty, które najczęściej działają na naszą Basię. 

3. Czytanie książeczek. Tak - czytanie. Nasza Basia robi to perfekcyjnie. Siada z książeczką i wydaje tak rewelacyjne dźwięki, jakby faktycznie ją czytała. Zazwyczaj wygląda to tak, że Basia otwiera książeczkę i proszę ją, aby coś w niej znalazła. Kotek, piesek, kwiatek, dzidziuś, włoski, oko, nos, brzuszek, butla, słonik, krowa, konik, słonko, ptaszek, piłka, autko. Cokolwiek. Byle by wiedziała czego ma dokładnie szukać. Mamy kilka książeczek, w których Basia chętnie szuka różnych rzeczy, więc dają one rade na dłuższą chwilkę. Musimy jednak być czujni i zerkać na to co pokazuje nasze dziecko !

4. Podanie przekąski. Najlepiej takiej, za jaką dziecko najbardziej przepada. U nas królują wafelki, chrupki kukurydziane, andruty, czy bułka albo rogalik. Wszystkie te rzeczy zdecydowanie zajmują nasze dziecko na dobre kilkanaście minut. Do tej metody staram się jednak uciekać dość rzadko, niemniej jednak - gdy potrzebuję kilku minut dla siebie, a inne nie działają, to nie waham się  jej użyć. 

5. A teraz przed Wami najbardziej nieedukacyjna metoda jaką znam. Aczkolwiek zdarza mi się jej użyć. Włączenie dziecku bajki, teledysku czy reklam. Oczywiście największym hitem u nas są reklamy, a bajki jakoś jej nie interesują, ale czasami potrafią zająć na momencik. Gdy chodzi jednak o reklamy, to nasze dziecko będzie stało jak wmurowane przez cały czas ich trwania. Ja nie wiem co w nich jest... Tej metody używam tylko i wyłącznie w krytycznych sytuacjach, gdy inne nie działają, a ja muszę koniecznie coś w danej chwili zrobić. 

6.  Ważne jest ustalenie jakiegoś planu dnia. I tak oto najczęściej myję naczynia, kiedy Basia je samodzielnie śniadanko. Mam wtedy na to dość dużo czasu, gdyż Basia je dość powoli i ostrożnie. Odkurzam, gdy Mała jest po drzemce, gdyż jest wypoczęta i niezwykle zainteresowana buczącym sprzętem. Ząbki myjemy w tym samym czasie ( z tym, że Basia zazwyczaj kilka minut dłużej, bo nie da sobie zabrać szczoteczki, więc mam kilka dodatkowych minut na poranne ogarniecie buzi czy włosów. Basia wie zazwyczaj co kiedy będziemy robić, codzienne czynności wykonujemy raczej o tej samej porze. W naszym przypadku ład ten i porządek w planie dnia jest rewelacyjnym rozwiązaniem i stosujemy go ( żeby nie skłamać.... ) od kiedy Basia pojawiła się na świecie. Dzieci lubią rytuały, czują się wtedy bezpiecznie i pewnie. 


Powyższe przykłady są zaznaczam tymi, które najbardziej działają na nasze dziecko. Myślę, że każda z nas ma swoje pomysły i ulubione metody na zajęcie własnego dziecka na dobre kilka minut.  Choć niektórych z nich używam bardzo rzadko, to jednak nie ukrywam tego, że są takie dni, że po prostu muszę ich użyć, bo nic innego na naszego bobasa nie działa, a matka musi coś zrobić tu i teraz, a nie ma ku temu warunków. 
Dla mnie jednak najważniejszy jest punkt szósty, który to naszej rodzinie chyba najbardziej ułatwia życie. Polecam każdej matce zastosowanie go w swojej rodzinie.

Jeśli macie ochotę - podzielcie się ze mną Waszymi sposobami na malucha, które pozwalają Wam zyskać kilka minut dla siebie.  Może i mi uda się je wykorzystać i wypróbować na Basi... :)




A tymczasem - wiosenne, słoneczne tarasowanie. 
Oj marzy nam się co by się ta pogoda już utrzymała, choć prognozy na to nie wskazują. 
Niemniej jednak - cieszymy się tym co mamy :)








Pozdrawiam ciepło.
Góralska mama.

32 komentarze:

  1. U nas też zdecydowanie punkt nr 6,
    Basia jak zwykle urocza : ) a na ostatnim zdjęciu to wygląda po prostu jak modelka na wybiegu : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie - ten układ nóg - prawdziwa modelka ;)

      Usuń
  2. Mam podobne metody, chociaż nie używam w tym celu laptopa (TV nie mamy). Julkowi nie puszczam nic, Andrzejkowi bardzo rzadko (1-2 razy w tygodniu po 10min.), i to tylko wtedy, kiedy możemy siąść i obejrzeć razem - ja mu wtedy objaśniam bajkę, a on pyta/wygłasza własne tezy. Więcej bajek było tylko w czasie choroby podczas inhalacji.
    Przekąsek między posiłkami poza spacerami (i piersią na żądanie u Julka) też u nas nie ma - chłopcy mają po 5 planowych posiłków i po nich dostają coś ekstra - chrupki kukurydziane, ciasteczko (jedno), chlebek itp. Nie chcę, żeby się nauczyli, że jedzeniem można zabić nudę.

    Z Jędrusiem mam o tyle fajnie, że on jest nastawiony zadaniowo i bardzo ambitny, kiedy mu powiem, żeby np. posprzątał swoje pluszaki, to posprząta szybciej niż sobie tego życzę i natarczywie domaga się odbioru roboty;p
    A z Julem jest już w ogóle genialnie, bo on jest samowystarczalny. Kiedy nie ma Jędra, w ogóle nie ma z nim problemów, ale kiedy harcują obaj, to muszę mieć oczy dookoła głowy, bo albo broją razem, albo rozłażą się w przeciwległe strony mieszkania.

    Jeśli chodzi o Jędrusia, mam też dodatkowy sposób, banalny, ale dla Basi na razie przyszłościowy. Pytam go, czy czasem nie chce na nocnik;p Jeśli chce, to sam sobie idzie do łazienki, załatwia, co trzeba, ubiera się, wylewa zawartość i spuszcza wodę. Schodzi mu jakieś 5 min, a ja mam czas dla Jula albo na herbatę;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jedzenie sposobem na nudę - to mam nadzieję, że raczej ikt przy zdrowych zmysłach tego nie stosuje !
      No tak - przy dwójce jest już mały harmider, ale jeśli zapanujemy nad tym od najmłodszych lat, to wszystko jest do ogarnięcia :)

      Usuń
  3. Śliczna<3 u nas raczej nie za duzo rzeczy pomaga bo Anastazka chce robic wszystko to co ja;-) wiec razem sie czeszemy, myjemy zeby, gotujemy itd:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i tak fajnie ! Mozecie cieszyc sie wszystkim razem :)

      Usuń
  4. Mam bardzo podobne metody, ale gdy nie działają to np. Daje córce czysty pędzelek gdy mogła łaskotać się po buzi. Wiec wtedy dziecko zadowolone a mama może się pomalować.
    Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkrótce może wyrośnie Ci mała wizażystka :))

      Usuń
  5. Ja mam takie szczęście ,że najlepsze światło jest u cory w pokoju i tam się zawsze maluję, mam "toaletke" na parapecie a Mała w tym czasie siedzi obok w lozeczku i albo czyta książki albo wyciąga ubranka z szafki obok i je mierzy :) wtedy mam nawet do 40min na ogarniecie się :). Naczynia myje tak jak Ty, gdy Lena je. A np. Pranie wieszamy razem, ja wieszam Mała mi podaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam wieszać pranie z Baśką ! To dopiero świetna zabawa ! Ona lubi też wkładać i wyjmować pranie z pralki więc można powiedzieć, że w pełni uczestniczy w pracach domowych :)

      Usuń
  6. U nas podobnie, wszystkie punkty mamy wdrożone w życie:) włącznie z reklamami w sytuacjach krytycznych (tak, przyznaję, zdarza mi się - rzadko, ale zdarza) :)
    I ten Wasz krajobraz ... pięknie:)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest dla ludzi - nawet reklamy :D

      Usuń
  7. Mój Jaś ogląda bajki ale te takie śpiewające w sumie są to teledyski dla dzieci typu woogie boogie lub jedzie pociąg z daleka :) Przecież to nic złego a dziecko może się z nich wiele nauczyc. Oczywiście co za dużo to nie zdrowo :) Inne metody też są ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tym nic złego nie widzę o ile jest w tym umiar :)

      Usuń
  8. Ja się absolutnie podpisuję pod Twoimi słowami :) nikt tak matki nie zrozumie jak druga matka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. u nas różnie bywa... często podobne metody jak Wasze, a czasami sprawdza się tylko Tula:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra Tula nie jest zła :) U nas chusta jakoś ostatnio odeszła w zapomnienie, ale być może jeszcze powróci :)

      Usuń
  10. Wiesz...a ja nie demonizuję TV. Mój starszy syn miał często włączony kanał bajkowy i chyba dzięki temu od 6 miesiąca zaczął mówić...oczywiście nie pełnymi zdaniami ;) Gdy miał półtora roku to żałowałam, że tyle gada ;) Młodszy z racji, że jest już starszy też ogląda TV. Z zawodu jestem dziennikarką...obecnie na wolnym, więc nieczynną ale chłonną wszelkiej maści wydarzeń i nie wyobrażam sobie, że nie oglądam kilku serwisów z wiadomościami dziennie. Nałóg. Moje dzieci też już chłoną wiedzę polityczną. Nie zauważyłam jednak, by miały potrzebę przesiadywania przed ekranem... Moja przyjaciółka też jest ogromną przeciwniczką TV i nawet odbiornika w domu nie posiada. Niestety to mści się na jej dzieciach, które gdzie tylko mogą to pożerają filmy/bajki/reklamy itp. Nawet w markecie zatrzymują się przy telewizorach w działach RTV! Moje zdanie jest takie, że wszystko jest dla ludzi tylko wszystko z umiarem. Przy wychowywaniu dzieci jest potrzebna konsekwencja i plan działania (=dnia) ale i luz... Ty to masz, więc nie muszę Ciebie pouczać :D Martwią mnie Ci, którzy tak strasznie eko chcą chować dzieci, a potem one w zderzeniu ze społeczeństwem padają jak muchy na szybach. Nie ma co być nadgorliwym,bo prawda jest taka że dziecko mądrze chowane samo odkryje, że książki są fajniejsze od telewizora, a rozmowa z rodzicem ma większy sens słuchanie wiecznie tych samych bajek. Ciepło Was dziewczynki pozdrawiam, a Basiuli przesyłam moc całusów, bo jest cuuuudowna w swej serduszkowej kurteczce :D :*** /Mama Oliwiera (i Kacpiego)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas telewizor włączony jest często - nie ukrywam, aczkolwiek Basię interesują tylko i wyłącznie reklamy. Nie wiem co w nich jest takiego :)
      Ale masz racje - całkowita izolacja nie jest dobrym rozwiązaniem.
      Fakt - faktem - umiar musi być :)

      Usuń
  11. U nas fenomenalnie dziala pudełko z biżuteria. Powybierałam taka,ktora moze sie bawić i cory nie ma na dlugi czas. Przebojem jest zegarek który ubiera i zdejmuje po kilka razy z rzędu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze - koniecznie muszę spróbować :D

      Usuń
  12. Czemu ja u Was nie byłam tyle czasu? Jaka duża ta Basiunia! Cudna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem czemu - myślałam, że już o nas zapomniałas...

      Usuń
  13. Najgorsze jest jeszcze to że niekiedy te mamy muszą jeszcze pracować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety - jestem studentką, przygotowuję pracę licencjacką. Wiem co to znaczy pracować przy dziecku. Są dni, kiedy jest to po prostu niemożliwe.

      Usuń
  14. Dawno tu nie zaglądałam ale Basieńka już duża, pozdrawiam cudna jest Państwa niunia, pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam podobne metody :) jak chcę coś zrobić w kuchni to daję małej garnuszki, sitka, ona przynosi swoje klocki i gotuje. Czasem ryż preparowany, to ją zajmuje na długi czas. Hitem były i są klamerki - przypinane do wszystkiego co się tylko da. :)
    Buziaki dla Was i już obiecuję być u Was częsciej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czemu zabawa w kuchnię mojej córy nie interesuje... hm - może musi do tego dorosnąć hehe :D
      Klamerek moja Baśka też póki co nie opanowała, ale świetnie wychodzi jej, gdy ma mi podawać jak robimy pranie :)
      Bądź częściej - bo miło nam Cię gościć w naszych skromnych progach :)

      Usuń
  16. Ja mam z kolei super hiper mega aktywne dziecko, nie mam pojęcia po kim, bo my z mężem raczej mało aktywni jesteśmy:) Na szczęście ten okres gdy dziecko cały czas wymaga uwagi już za nami:)
    P.S. Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jaka śliczna modeleczka :) I jak pięknie prezentuje się w kurteczce z Pepco, też się nad nią zastanawiałam tylko rozmiaru nie było..
    A co do zajęcia.. u mnie najbardziej sprawdza się jedzenie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń