wtorek, 24 marca 2015

KASKADERKA.


W miniony poniedziałek przypadła mi jakże urocza wizyta w Urzędzie Pracy. Zebrałam się więc przed południem, Baśkę zostawiłam z dziadkami ( a moimi teściami ) i pojechałam. Przy okazji odwiedziłam bibliotekę i zrobiłam małe zakupy. Nie było mnie w domu dobre 3 godziny. 
Po tym czasie wróciłam do domu i poszłam odebrać moje pierworodne dziecię. Wchodzę do kuchni, w której panuje półmrok, bo znajduje się w suterynach, cieszę się na widok biegnącego do mnie dziecka, lecz w pewnym momencie coś skupiło mój wzrok. 
Jeden punkt. 
Oko. 
W jednym momencie zrobiłam się blada ze strachu i zielona ze złości. Bo jak mogli nie upilnować ?! We dwoje ?! Jednego dziecka ?! 
Dziadkowie przerażeni. Widzę, że próbują się tłumaczyć. Czują się winni. Boją się mojej reakcji.
Ja oglądam oko z każdej strony. Wygląda kiepsko, ale jest całe.
Będzie śliwa jak nic. 

Widząc zmartwionych teściów, postanowiłam troszkę odpuścić i pokazać im, że nie jestem bardzo zła, aczkolwiek, że martwi mnie okropnie to co się stało. Mówię, że każdemu może się zdarzyć, ale żeby jednak bardziej na nią uważali. 
Mają pilnować jak oka w głowie ! Żeby włos jej z głowy nie spadł ! Bo to skarb mój największy i najcenniejszy. Dzięki Bogu, że tylko tak to się skończyło.

I tak oto córeczka nasza wygląda jak dziecko wojny. Po lewej stronie czoła dwa siniaki ( nabite już wcześniej ), a prawe oko podbite. Rany oby takie sytuacje zdarzały się jak najrzadziej, albo najlepiej niech nie zdarzają się wcale !









A jutro - cudowny dzień ! 
Jedziemy na spotkanie z moją kochaną blogową przyjaciółką :*
Spodziewajcie się relacji :) 

Góralska mama. 

35 komentarzy:

  1. ło Mamusiu ! jak to mówią "do wesela się zagoi"
    a co się stało że się stało zdradzisz troszkę ?
    ucałowania :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potknęło się to moje dziecię i oczkiem zahaczyła o nóżkę od stolika. Śpieszyło się jej, żeby gazety wziąć z blatu :(

      Usuń
  2. Jejuś biedny Basiek :* A ostatnie zdjęcie mega rozczulające!

    Do zobaczenia moje kochane <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna Basienka.
    Udanego spotkania :)
    Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Do wesela się zagoi. Moi chłopcy ciągle tak wyglądają. Już się znieczuliłam na widok guzów i siniaków. Tylko przytulam, kiedy płaczą i całuję tam, gdzie pokazują. Szybko przechodzi. A Jędruś zaczyna wchodzić w etap dumy ze swoich siniaków i traktować je jak rany odniesione w boju na dowód męstwa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ale ten pierwszy tak poważny raz, jeszcze zrobiony nie pod moją uwagą - boli bardzo...

      Usuń
    2. Aczkolwiek fakt - do wesela się zagoi i jeszcze milion razy nowy guz się pojawi ;)

      Usuń
  5. Ostatnie zdjęcie jest mega! Córcia wygląda tak zadziornie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo z Baśki to taka mała chłopczyca jest ;)

      Usuń
  6. Pewnie nie ostatnia taka śliwa :D
    Czasem nie da sie upilnować, no nie da się ;)
    Wiem coś o tym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pierwsza tak poważna i dlatego tak mi przykro :( No ale nie upilnujesz - takie to te dzieciaki są :)

      Usuń
  7. U mnei maz stal przy Malej i mimo to ukruszyla sobie gorna jedynke. Niestety czasmai nei da sie upilnowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj no nie upilnuje się - nie wiem jakby musiały wyglądać nasze mieszkania, aby były w 100 % bezpieczne dla dziecka. Może z gąbki ? :D

      Usuń
  8. Biedna maleńka :( Ja też nie lubię zostawiać dzieci z teściami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam nic przeciwko zostawiania Małej z teściami, bo ich pomoc jest nieoceniona, ale chcę żeby o nią bardziej dbali, choć i tak wiem, że bardzo się starają :))

      Usuń
  9. Oj niestety czasami dziecka trudno upilnować, zwłaszcza takiego, które już chodzi. U syna było kiedyś mocno podbite oko i czerwony policzek, a stało się to w jego własnym pokoju, biegł, potknął się i przetarł mocno twarzą o wykładzinę - nie wyglądało to dobrze. Ale w końcu zeszło. W domu było wówczas chyba z 5 dorosłych osób, w tym ja i mąż. ;p Tak to bywa niestety... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż zrobisz jak nic nie zrobisz...

      Usuń
  10. Biedna mała, ale i biedni dziadkowie. Pewnie się bardzo zestresowali. Pilnowanie chodzącego już dziecka przez dziadków to spore obciążenie uwagowe, a wiek i refleks już nie ten.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie widząc zestresowanych dziadków, postanowiłam, że troszkę oszczędzę im złości.... Mam nadzieję, że jednak dotarło do nich, że basia jeszcze nie jest tak bardzo samodzielna... Wierzę, że takich sytuacji będzie jak najmniej :))

      Usuń
  11. Biedna Basienka... :(

    Ale nie za surowa jestes dla dziadkow? Dziecka nie da sie tak zupelnie upilnowac, zawsze znajdzie okazje, zeby gdzies sie potknac i uderzyc...

    Te "limo" wcale tak strasznie nie wyglada. W kazdym razie jest bardziej czerwone niz granatowe. Moj maly kiedys sie rabnal buzia (juz nawet nie pamietam o co) i chodzil przez tydzien z fioletowym siniakiem na caly policzek. Wygladal jakby mu ktos z piesci strzelil! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dlaczego piszesz, że jestem surowa dla teściów ? przecież napisałam wyraźnie, że powiedziałam im, że każdemu może się zdarzyć, ale żeby bardziej uważali na moje dziecko. Co w tym surowego ? Ani przez moment nie pokazałam im, że jestem na nich zła.

      Usuń
  12. Esz...dołączam do klubu - nie dalej jak wczoraj Pulpetowa w ferworze raczkowania nie wyhamowała przed ścianą i tym oto sposobem ma malowniczego guza na pół czoła. Staram się przyzwyczajać powoli, wszak większa mobilność - więcj ran wojennych. Szybkiego odsiniaczenia dla pięknej Basi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łojeju ! Ah ta mobilność - niesie ze sobą tyle zagrożeń :D

      Usuń
  13. Biedna Basienka... Żeby nauczyć się samodzielności trzeba ćwiczyć, a ćwiczenia samodzielności w wykonaniu dzieci ... hmmm... kończą się jak się kończą. Czasem mniejszym, czasem większym guzem. U nas Altacet w żelu na dobre w domu zagościł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas Altacet też sprawdza sie całkiem fajnie, no ale oka niestety nie posmaruje :D

      Usuń
  14. No... To się dopiero zaczyna - uwierz :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Biedunka mala. Ale wyglada nawet z podbitym oczkiem tak uroczo :) Zawsze sie boje, kiedy nasz maly niestety a i uderzy o cos, chociaz pol mieszkania mam oblozone poduszkami i kocami. W 9 mies. musielismy z (chyba) wstrzasem mozgu wyladowac na 48 h w szpitalu na obserwacje. Niezapomne tego nigdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany czyli groźnie ! Ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło prawda ?
      Takich sytuacji nie unikniemy, aczkolwiek musimy robić wszystko, aby było ich jak najmniej :))

      Usuń
  16. Groźnie to wygląda... Dobrze, że się nic nie stało!:) Mój maluch uczy się teraz wstawać i przemieszczać przy szafkach i za każdym razem, gdy uderza głową o coś to ja przeżywam zawał serca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Guzów nie unikniemy - taki urok uczących się chodzić bąbelków :D

      Usuń