czwartek, 26 marca 2015

TOWARZYSKIE DZIECKO.


Basia od samego początku bardzo lubiła towarzystwo innych ludzi. Najlepiej jej się spało, gdy w domu było gwarno. Gdy odwiedzali nas znajomi czy rodzina, to Ona leżała sobie w swoim foteliku i zupełnie nie przeszkadzały jej nasze śmiechy czy rozmowy. Nigdy też nie miała żadnego problemu, gdy ktoś chciał ją wziąć na ręce - nawet ktoś kogo widziała pierwszy raz w życiu.  Zawsze oglądała wszystkich z niesłabnącą ciekawością - tak jakby próbowała zapamiętać każdy szczegół. Rączką błądziła po twarzy swojego nowego towarzysza i nierzadko uśmiechała się tajemniczo. 

Wraz z rozwojem motorycznym i intelektualnym - wzrastała w niej chęć poznawania świata. Stała się wtedy jeszcze bardziej towarzyska i chętna do zawierania nowych znajomości. Na widok dziecka - piszczała i piszczy radośnie do tej pory. I nie ważne czy to dzidziuś w książeczce, w gazecie, na banerze reklamowym czy na ulicy. Zawsze na jej twarzy pojawia się wtedy taki promienny uśmiech i ogromna chęć dotknięcia swojego obiektu uniesienia lub chociażby zbliżenia się do niego. 

Niestety wraz z moją przeprowadzką związane jest to, że utraciłam wielu bliskich mi osób, które posiadają już dzieci. Tutaj nie znam za wiele osób, a te które są mi już znane - zazwyczaj nie posiadają jeszcze swoich pociech. Niestety wiąże się to z tym, ze Basia nie ma możliwości na co dzień spotykać się z innymi dziećmi. Od czasu do czasu może pobawić się z trzyletnią Nadią lub młodszą o zaledwie 5 dni Zosią, ale nie oszukujmy się - jest to niezwykle rzadkie doświadczenie. Niemniej jednak, mimo iż nie ma  częstego kontaktu z innymi dziećmi, to i tak bardzo dobrze radzi sobie w ich towarzystwie. Jest zawsze chętna do zabawy, potrafi bardzo długo obserwować inne dziecko czy próbować się z nim zaprzyjaźnić. Podaje im wtedy jakieś zabawki, uśmiecha się, próbuje przytulić czy pogłaskać. Jest w tym wszystkim tak urocza, że mi serce goreje, bo moje dziecko jest tak bardzo towarzyskie - a to na pewno po mamusi :) 

Tak się dzisiaj zastanawiałam jak to będzie, gdy moja córa pójdzie do przedszkola. Czy za półtora roku będzie równie towarzyska ? Czy może zmieni się na szaloną indywidualistkę ? Czy dalej będzie taka radosna ? Czym będzie się interesować ? Kim będzie chciała zostać w przyszłości ? Czy dalej będzie chciała chłonąć świat z tak niesłabnącą ciekawością ? Czy będzie duszą towarzystwa czy raczej będzie stała z boku ? Z kim będzie się przyjaźnić ? 

Rany tyle pytań.... 
Ale na odpowiedzi będziemy musieli jeszcze troszkę sobie poczekać. Póki co - chcę cieszyć się jej dzieciństwem i tym naszym wspólnym czasem. Teraz czas na nasze wspólne odkrywanie świata, a na wszystko inne- przyjdzie jeszcze czas :)




A poniżej kilka zdjęć z wczorajszego spotkania z Asią i Zosią. 
Niestety było szybko, ale wykorzystaliśmy czas maksymalnie :)



Zastanawiałyśmy się też, czy te nasze aniołki kiedyś będą chciały się przyjaźnić ?
One są zupełnie inne, różnią się niebywale, ale mówią przecież, że przeciwieństwa się przyciągają...






Jest i Zośka chodząca swoimi własnymi ścieżkami...


Basia bardzo chciała dać buziaka Zosi, ale ta wolała ją przytulać :)






Ale spokojnie córciu - mamuśka da Ci tyle całusów ile będziesz chciała...
....i sto więcej !




Góralska mama.


14 komentarzy:

  1. Wspaniale spotkanie :) moja córka też jest duszą towarzystwa. Ma kolegę Antosia. Nie mogę się napatrzeć, gdy dają sobie buzi, chodzą za rączki.
    Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. wspaniałe są takie spotkania :) uwielbiam obserwować maluchy razem :) buziaki dla Was dziewczynki

    PS zdjecia śliczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One wtedy uczą się tak wielu rzeczy - to jest niesamowite !

      Usuń
  3. Jakie miłe spotkanie, super zdjęcia.
    U nas było tak, że syn na początku miał jednak pewne problemy w odnalezieniu się w większej grupie. Było też kilka sytuacji, że chciał wracać do domu, nie chciał się bawić z dziećmi. Obecnie ma wielu kolegów, w zerówce radzi sobie bardzo dobrze. Jak po niego przychodzimy, to nie chce wracać do domu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i super, że jednak przekonał sie do zabawy z innymi :)

      Usuń
  4. Śliczne dziewczyny;) Dzieciaki są świetne w kontaktach towarzyskich - niczego nie udają i to jest piękne;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie - niczego nie udają i to jest magiczne !

      Usuń
  5. Wiesz, osobowosc Basi moze sie zmienic nawet szybciej niz myslisz. Moj synal tez tak kazdemu dawal sie brac na rece, w kosciele chodzil od lawki do lawki do wszystkich sie usmiechajac. Na placu zabaw musialam go pilnowac jak oka w glowie, bo pedzil na oslep za innymi dziecmi. Teraz ma 2 lata i 3 miesiace, a my z zaskoczeniem zaobserwowalismy ostatnio, ze zrobil sie z niego "wstydzioszek"! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że może się zmienić, ale ja wierzę w to, że tak już pozostanie :) Ale wstydzioszki też są słodkie ;)

      Usuń