czwartek, 2 kwietnia 2015

A CO MI TAM - WRACAMY !


Przez długi czas miałam mętlik w głowie. Zastanawiałam się co dalej z tym wszystkim zrobić.
Z jednej strony miałam dość tego, że co chwilę muszę komuś się za coś tłumaczyć, ale z drugiej tak bardzo mi brakowało tego miejsca...
Byłam już prawie w stu procentach przekonana, że więcej tutaj nie powrócę, że nie napiszę już ani jednego słowa. No ale... 

No właśnie... Pomimo swojego postanowienia - wracałam tutaj codziennie. Czytałam Wasze komentarze pod poprzednim postem, wchodziłam na wasze blogi i tak strasznie korciło mnie, aby dodać nowego posta albo żeby choć napisać Wam coś pod Waszymi postami.  Zaczynałam pisać, a potem przypominałam sobie o moim postanowieniu i wszystko usuwałam. 
Wiecie... Bardzo trudno jest porzucić coś, w co włożyło się tyle serca... Bardzo trudno zrezygnować ze swojej pasji czy ze swojego hobby... Pisanie wchodzi w nawyk i staje się swego rodzaju nałogiem.... 

W ciągu kilku ostatnich dni dostałam tyle maili, wiadomości i komentarzy, że jestem w ogromnym szoku ! Nie sądziłam, że mój blog ma taką siłę działania. W życiu nie spodziewałam się, że jest tak wiele osób, które żyją ze mną na co dzień, które chętnie powracają do tego miejsca, by dowiedzieć się co nowego u nas słychać. Wiele osób napisało mi, że utożsamia się ze mną i że żałują, że mieszkamy tak daleko od siebie.  Wiele osób dziękowało mi za tyle cennych rad i informacji. Wiele osób namawiało mnie, a nawet prosiło, żebym nie usuwała bloga, bo nie wyobrażają sobie dnia bez tych moich wypocin... 
Wiecie.... Jestem pod wrażeniem. 

Rany Boskie ! Ja jestem w szoku ! 
Jesteście niesamowici !

Ale wracając do tematu... 
Dużo o tym myślałam. Poukładałam sobie wszystko na nowo, już nie piszę pod wpływem emocji. I teraz już wiem, że pisać będę dalej. Pomyślicie - o matko, zmienna jak pogoda, ale ja po prostu kocham to miejsce. Początkowo myślałam, żeby zablokować bloga, aby dostęp do niego mieli tylko zaproszeni goście - to stosunkowo dobre rozwiązanie tej sytuacji. Ale później jednak stwierdziłam, że kurcze dlaczego mam rezygnować z tego, co sprawiało mi taką radość ? 

I doszłam do wniosku, że póki co wszystko zostaje po staremu. Będę pisać dalej, bo chcę, aby moja córcia miała pamiątkę taką tylko i wyłącznie ode mnie. 
Będę pisać też dla Was - bo wiem, że chętnie tutaj powracacie i czytacie o mojej Basi. 
I będę pisać dla siebie - bo to moja odskocznia od codzienności.
I obiecuję, że jeśli jeszcze raz przyjdzie mi chwila zwątpienia i będę chciała usunąć bloga, to po prostu to zrobię, bo w tym momencie daje sobie ostatnią szansę. Myślę, że jednak ten pomysł z usunięciem bloga już nie powróci :) 
Mam tylko nadzieję, że przez to moje pożegnanie - nie stracę moich stałych czytelników...

Zatem - witam ponownie! 



Góralska mama.

29 komentarzy:

  1. Bardzo dobra decyzja :)) Ciesze sie, lubie was odwiedzać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaaaak! Nareszcie :D Pamietaj: co nas nie zabije to nas wzmocni! :D Jesteś wielka i uwielbiam Was dziewczyny z gór! To mówię ja - dziewczyna z Pomorza ;) A teraz zabieram się do czytania posta, bo tak się rozemocjonowałam, tym że napisałaś, że nie zdążyłam przeczytać tylko szybko napisałam komentarz :D Całusy Kochana :* /Mama Oliwiera i Kacpiego

    OdpowiedzUsuń
  3. Baardzo sie cieszę, że wracasz. Jestes naprawdę super dziewczyną, nic złego nie piszesz, tak ze nie masz czego się wstydzic.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze kochana, że zdecydowałaś się wrócić:) Ja jeszcze nigdy tutaj nie zostawiałam komentarza, ale regularnie zaglądam na bloga :) Pisz dalej na pamiątkę dla Basieńki i dla nas i nie przejmuj się "hejterami" :) Twój optymizm zaraża:) Pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
  5. Martynko! Nawet nie wiesz ile radości sprawiłas mi tym wpisem! Uwielbiam Was! ☺ Pisz dla siebie, dla Basieńki, dla nas.I proszę, nie kasuj nigdy bloga... Ja ciągle tu powracam, z wypiekami na twarzy czekam na nowe wieści od Was, jesteś dla mnie inspiracją w wielu kwestiach.... Pozdrawiam gorąco! Ania od sukieneczki chrzcielnej☺

    OdpowiedzUsuń
  6. I bardzo dobrze. Świetna decyzja.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ufff, ulżyło mi, bo już się bałam, że nie zobaczę już Basieńki no i Ciebie oczywiście też:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Martyna brawo, nareszcie jesyeś prawdziwą twardą Góralką :D..... pisz a na trolli nie zwracaj uwagi, kazdy chyba kto pisze bloga miał choc raz takie mysli jak ty, ale cieszę sie że wracasz....
    buziaki dla Basi

    leptir

    http://leptir-visanna7.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudownie że jesteście!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  10. Super ze wróciłaś!!!
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś miałam przeczucie, że jednak wrócicie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super wiadomosc! :D mam nadzieje, ze wiecej nie wpadniesz na ten okropny pomysl z usunieciem bloga :/ i moze za jakis czas wszyscy razem bedziemy wyczekiwac Twojego drugiego CUDU :D Fajnie, ze jestescie :*

    OdpowiedzUsuń
  13. I bardzo dobrze! Ufff...:))

    http://www.julinkowo.pl/

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzielna dziewczyna :)
    Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Cieszymy sie bardzo! :) Trzeba robic to co sie kocha! :) Emilia mama Małgosi :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hura bardzo dobra decyzja :) stała anonimowa czytelnikczka

    OdpowiedzUsuń
  17. No i super!! Tak trzymać ;) cieszę się, że mogę znów zaglądać do Was :*

    OdpowiedzUsuń
  18. I BARDZO DOBRZE!!!!!!!!!!!!!!! TRZEBA ROBIC TO CO SPRAWIA NAM RADOSC I W NOSIE MIEC TYCH ZŁOŚLIWYCH I WREDNYCH. TAK SIE CIESZE :)

    OdpowiedzUsuń
  19. No i tak się zachowuje prawdziwa Góralska Mama - jest twarda, odważna i pisać będzie dalej!!! Tak trzymaj, kochana!
    Wysyłając do Ciebie maila, nie liczyłam, że się doczekam powrotu, a jednak... i dobrze (a może w duchu liczyłam?)
    Pozdrawiam świątecznie, życząc całej rodzince radosnej Wielkanocy

    OdpowiedzUsuń
  20. cieszę się ogromnie że wróciłaś;-)Smutno było bez was:-*
    Mariola & Zosia

    OdpowiedzUsuń
  21. Martyna cieszę się,że wracasz Hurrraaaaa Myślałam o Was naprawdę po tych mailach napisanych do Ciebie więc z tęsknoty zajrzałam czy coś tu się nie zmieniło i patrzę...Nowy post ,że wracacie :))) cieszę się naprawdę,że będę miała do kogo zaglądać. Pozdrawiam serdecznie Buziaki dla Was

    OdpowiedzUsuń
  22. Witamy!
    Fajnie, że wróciłyście bo świetne z Was dziewczyny! ;)
    Jestem tutaj u was pierwszy raz i na pewno będę do Was zaglądać.
    Pozdrawiam
    www.rodzinka2plus2.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Myślę, że takie zwątpienie przechodziła każda z nas - bo jednak piszemy o prywatnym życiu, pokazujemy swoje dziecko obcym ludziom... ale co jest złego w pisaniu wspomnień i pokazywaniu ludziom jak wielkim szczęściem jest dla nas dziecko.
    Ja często robię sobie blogowy reset - nie wchodzę na bloga jak nie mam ochoty, weny itp, zaglądam gdy zatęsknię. Pomimo, że ilość wpisów maleje nie czuję zawodu, bo to wpisy, które są moje w 100%
    Grunt to nauczyć się żyć z blogiem a nie dla bloga :D

    ściskam Was serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  24. Boże ale mam zaległości. dopiero dziś przeczytałam o twoim powrocie! kochana bardzo się ciesze! !!!
    przez to ze przeszłam na html to nie wchodzę na bloger i mam ogromne zaległości. wybacz :*

    OdpowiedzUsuń