piątek, 10 kwietnia 2015

KTOŚ, KTO GOŚCIŁ BĘDZIE JUŻ ZAWSZE W NASZYM SERCU.


Kim dla Was jest przyjaciel ? 
Co daje Wam posiadanie przyjaciela ?
Czy macie kogoś, kogo bez wahania nazwiecie przyjacielem ?

W moim życiu przewijały się różne znajomości. Jedne trwały bardzo długo, a inne urywały się dość szybko. Często spowodowane to było różnicą charakterów czy odmiennością zdań. 

Dane mi jednak było mieć w swoim życiu przyjaciół. Takich kurcze prawdziwych przyjaciół. I wiecie... Niemiłosiernie ubolewam nad tym, że pewne przyjaźnie tak po prostu rozsypały się jak domek z kart.... 
Były to osoby niezwykle dla mnie ważne. Takie, którym bezgranicznie ufałam. Takie, które znały każdy mój sekret i bez wahania powierzałam im swoje kolejne tajemnice. Takie, które zawsze wyciągały do mnie pomocną dłoń i którym odwdzięczałam się tym samym - jak tylko potrafiłam. Takie, które zawsze mogły na mnie liczyć.

Co jednak przeważyło nad tym, że przyjaźń tak po prostu upadła ?
Czy mogę powiedzieć, że skoro upadła - to znaczy, że nigdy nie istniała ?
A skąd !

Czasami w naszym życiu zdarzają się takie sytuacje, które zmieniają nas. Zmieniają nasze życie, zmieniają nasze nastawienie do pewnych spraw. Wtedy często zaczynamy zauważać, że te jakże bliskie nam dotąd osoby - po prostu przestają nas rozumieć. Pojawiają się sprzeczki, niedomówienia, pretensje.  Zaczynamy unikać swojego kontaktu, bo zupełnie nie mamy o czym rozmawiać. I jak gdyby nigdy nic - nasze drogi rozchodzą się, a wraz z  tym - znika jakaś cząstka nas... 

Bo przecież w pamięci mamy tyle wspólnych chwil, tyle rozmów, tyle smutków i radości. I gdy uświadamiamy sobie, że ta osoba nagle staje nam się zupełnie obca, to dociera do nas jak wiele nas z nią łączyło. I w tym momencie - albo dążymy do tego, aby nasze drogi znów się spotkały, albo porzucamy wszystko w niepamięć zacierając za sobą wszelkie ślady. Jednak, aby przyjaźń udało się odbudować - potrzebne są obopólne chęci.

Z całego serca jednak żałuję tylko jednej przyjaźni. Takiej, która wydawała się, że będzie trwała po wsze czasy. Często byłyśmy nierozłączne. Znałyśmy się na wylot. Tak wiele nas łączyło. A wystarczyło tak niewiele czasu, aby coś nas poróżniło.... 
Ta pustka w sercu i niewyobrażalny żal do samej siebie - często wracają do mnie do tej pory. Dlaczego nie zrobiłam wszystkiego, żeby tą przyjaźń uratować ? Dlaczego tak szybko się poddałam ? Dlaczego tak się stało ? Co zrobiłam nie tak ? 

Są jednak też tacy, którzy są, byli i będą - mam takie dwie osoby. I choć jedna z nich jest mi bliska dość krótki okres czasu, to jednak wiem, że mogę jej bezgranicznie ufać, bo połączyła nas prawdziwa przyjaźń. Z druga osobą z kolei łączy mnie przyjaźń już 15 lat i chyba jeszcze nigdy się nie pokłóciłyśmy. 
Obie jesteście dla mnie wyjątkowe i obie Was kocham z całego serduszka. Dziękuję, że jesteście ! 


Mój panieński - 2012 r. 
Najgorsze chyba jest to, że w sumie znamy się tyle lat, a zdjęć ze sobą mamy praktycznie tylko kilka. Jak to się stało ??



Spotkanie 2015 r. 
A z tą panią to mam wyjątkowo dużo zdjęć, choć znamy się krótko.



Góralska mama.

9 komentarzy:

  1. Mądry tekst. Miałam jedyna przyjaciółkę za czasów nastolatki. Niestety miłość zabrała jakąś cząstkę mnie, miałam mniej czasu i nasze drogi powoli się rozchodzily...bardzo żałuję, bo znalysmy się na wylot, wystarczyło spojrzenie a wiedzialysmy o co nam chodzi. Próbowałam z czasem to odbudować ale niestety tak jak mówisz potrzeba chęci z obu stron :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana pierwsza sprawa - jak tu ślicznie! Jak już pisałam logo podoba mi się bardzo, bardzo. Dobra robota! :)
    Co do przyjaźni całkowicie się z Tobą zgadzam. Ja dawno temu bardzo zawiodłam się na bliskich mi osobach, straciłam przez to zaufanie chyba i dopiero teraz umiem się prawdziwie otworzyć na relacje z innymi.
    Z Tobą łączy mnie coś niewyobrażalnie magicznego. Śmiało mogę powiedzieć, że jesteś moją pokrewną duszą. Mało tego, ja już to czułam w głębi serca po naszym pierwszym spotkaniu :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to się stało, że mamy tak mało zdjęć ze sobą? :D Popatrz na to zdjęcie, które wstawiłaś i wniosek kochana nasuwa się sam! <3 Wzruszyłam się i tyle mam w tym temacie do powiedzenia :* <3

    Buziaki, P.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam przyjaciółkę. Taką od serca, jedną, prawdziwą. :) Nie wyobrażam sobie gdyby jej nie było!

    OdpowiedzUsuń
  5. 1 przyjaciółkę miałam w gimnazjum , 2 w technikum - obie przyjaźnie zakończyły się tak samo , kiedy w końcu przejrzałam na oczy i nie chciałam dalej robić za "chłopca na posyłki" to wszystko się posypało . Nie winię nikogo , to była po prostu kwestia mojego charakteru - zawsze stawiałam dobro innych nad swoje , no i po części dałam się wykorzystywać , kiedy w końcu dojrzałam do takiego "zdrowego egoizmu" moje "przyjaciółki" szybko się ulotniły . Od tego czasu przyjaciółki nie miałam , mam jedną bratnią duszę - koleżankę też z technikum , ale jakoś tak bardziej skumałyśmy się dopiero w 3 klasie , ale niestety wyjechała do Londynu zaraz po skończeniu szkoły , ale zawsze gdy jest w PL staramy się spotkać chociaż raz , piszemy , dzwonimy , mamy dużo tematów , obie w podobnym czasie wyszłyśmy za mąż , zostałyśmy mamusiami :) , jest to taka osoba , która wysłucha , doradzi , ale nigdy przenigdy mnie nie osądzała , i za to ją lubię :) Swoją drogą u mnie macierzyństwo spowodowało to , że nawet grono znajomych , jakoś dziwnie się uszczupliło :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam przyjaciela - mojego mężczyzne. Kolezanek mam mnóstwo, ale chyba nie znalazłam jeszcze takiej osoby której powiedziałabym każda swoją tajemnice i zaufała na kazdym etapie swojego zycia. Może jeszcze będzie mi to dane, ale ja jestem bardzo ostrożna osoba, może dlatego, że już się sparzyłam :/
    Przeczytalam Twojego posta o rodzeństwie dla Basie i powiem Ci tylko tyle: mam siostrę 16 lat ode mnie starszą. Między nami jest po prostu przepasć. To jest straszne, ale po prostu nie potrafimy się dogadac, chyba nawet nie chcemy. Niestety ta różnica wieku i "dominatorski" charakter mojej siostry zrobiły z niej obcą dla mnie osobę. Dlatego ja jestem jak najbardziej za rodzeństwem, ale jednak w takim odstępie wieku, by dzieci mialy ze sobą czynny kontakt. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam takie zdanie, że przyjaźnie zmieniają się na różnych etapach życia, bo my się zmieniamy. Nie zawsze będziemy nadawać na tych samych falach z koleżanką z liceum, gdy minęło 20 lat... A jeśli jednak okaże się, że taka przyjaźń przetrwa - tym bardziej trzeba ją doceniać:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawdziwy przyjaciel to skarb, miałam w czasach liceum taką przyjaciółkę , niestety nasze drogi się rozeszły...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ze wzgledu na dosc czeste przeprowadzki (kilkakrotne zmiany kraju zamieszkania) niestety wszystkie moje przyjaznie skonczyly sie. Pozostaje tylko kontakt internetowy, ale to juz nie jest to samo. Ale moim najwiekszym przyjacielem jest moj Maz :) nie potrafilabym na tyle zaufac przyjaciolce, na ile ufam Mezowi. Kobiety jednak sa bardzo zdradliwe, jednego dnia jest twoja najlepsza przyjaciolka, drugiego - najwiekszym wrogiem...zaluje tylko, ze nie mam takiej kolezanki do pogaduszek i wspolnego spedzania czasu, no ale coz, nie mozna miec wszytskiego :)

    OdpowiedzUsuń