wtorek, 7 kwietnia 2015

WSPOMNIENIE MINIONYCH ŚWIĄT.


Minione święta zleciały niesłychanie szybko, lecz mimo wszystko były bardzo przyjemne. 
Był czas na szybkie złapanie oddechu, na mały relaks i wytchnienie. Część świąt spędziliśmy w domu - razem z teściami, a część u moich rodziców. 
Było mroźno, śnieżnie i wietrznie. Było zdecydowanie za dużo jedzenia, a za mało słońca i ruchu. Był czas na rozmowy, na śmiechy, przytulasy i radości. 

Szkoda tylko, że wszystko co dobre tak szybko się kończy i musieliśmy wszyscy wrócić do normalnego trybu życia. Ja na nowo zajęłam się studiami i wszelkimi związanymi z tym pracami, no i oczywiście domowymi obowiązkami, a mąż wrócił do pracy. 

Basia cierpi ostatnimi czasy niesłychanie, gdyż w natarciu są wszystkie trójki. Płacze, marudzi i ewidentnie widać, że strasznie ją to boli. Staramy się jej dać tyle ciepła i czułości ile tylko możemy, by ulżyć jej w tym bólu.  Tak bardzo chciałabym, aby to mnie coś bolało, a nie ją... Takie małe dziecko, a tyle się musi nacierpieć... Byle by się tylko przebiły - potem zazwyczaj już idzie z górki.

A tymczasem zostawiam Was z kilkoma świątecznymi zdjęciami i uciekam do łóżka, bo oczy same mi się zamykają, a przecież wkrótce wstanie nowy dzień, a organizm potrzebuje jednak odpoczynku :) 








Pierwszy koszyczek Basi. 



Ktoś życzył sobie białych świąt...
...Tylko nie powiedział których :) 


Święcenie jajeczek.



I świąteczna wizyta u dziadków.
Tutaj z babcią.

Codzienna porcja prasy - obowiązkowa. 
To ostatnio ulubione zajęcie naszego brzdąca. 


A tak moje skarby sobie odpoczywają :))



Zabawa z wujkiem też musi być ! 


Trzy pokolenia. 
1964, 1993, 2014

Moje słodziaki.
Nie ma jak u taty <3



Selfie w drodze powrotnej do domu.


Dobrej nocy!
Góralska mama.

15 komentarzy:

  1. Ale u Was cudnie, pysznie, rodzinnie i przytulaśnie :* Ja nie mogę odżałować, że w tym roku nie mogłam być z moją rodzinką na święceniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie - w przyszłym roku nadrobisz :*

      Usuń
  2. Martynko jak dobrze ze nie zrezygnowałaś z bloga. Uwielbiam tu zaglądać po dawkę waszych cudnych zdjęć :) ucałuj Basieńkę od nas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, że jednak nie zrezygnowałam z tego miejsca....
      ucałuję na pewno :)

      Usuń
  3. Kochana jak nauczylas Basie pic z bidonu??? Moj nie lapie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moja córka nie potrafi być z niekapka tylko z bidonu. Każde dziecko inaczej :)
      Naslonecznej.blogspot.com

      Usuń
    2. Basia jakoś od razu załapała picie przez słomkę. Nie potrafiła za to poradzić sobie z żadnym niekapkiem ( mimo iż przetestowała ich kilka ).
      Wiedziała jak się dmucha, więc pokazałam jej jak wciągać powietrze i gdy tylko poleciała jej kropelka z rureczki, to od razu załapała :)

      Usuń
  4. Pomysł z koszyczkiem na drutach(?), szydełku (?)- BOSKI! Kubuś dostał mały koszyczek i tylko z zającem, bo reszta pewnie wylądowałaby na ziemi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jaja były na druciku, wbite do gąbki, a baranek przymocowany za pomocą wykałaczek :)

      Usuń
  5. Piekne zdjecia i Wy młodzi, piękni!!! Mam takie same serwetki swiateczne:-)))
    Pozdrawiam poswiątecznie - Iza

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękny koszyczek Basi a skąd takie cudo?kupione czy zrobione bardzo mi się podoba. Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koszyczek ze sklepu : Lucy & Kucy ! Polecam - mają same cudowności ;)

      Usuń
  7. Zazdroszczę Ci bo ja nie odpoczęłam wcale :( Dopiero teraz zbieram się do życia po tych świętach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś też szczególnie nie odpoczęłam, ale jednak złapałam jakiś mały oddech wytchnienia. Chyba dlatego, że mąż nie pracował i mieliśmy czas dla siebie, a tego cholernie mi brakowało w ostatnim czasie...

      Usuń