sobota, 9 maja 2015

BYCIE MATKĄ, TO TRUDNA SPRAWA.


Serce matki pęka. 
Żal ściska matczyne serce. 
A łzy zalewają mamine oczy.
Poniedziałkowy wieczór przeszedł moje oczekiwania... Był totalnym zaskoczeniem. Ba ! Był ciosem w sam środek mojego matczynego serca.
Wybrałam się do koleżanki na paznokcie. Basię zostawiłam z dziadkami, ale po chwili do domu wrócił mąż i to on w głównej mierze zajął się córką. Posiedzieli jednak chwilę u dziadków, po czym wyszli na górę do mieszkania. I wszystko było dobrze dopóki w mieszkaniu było ciemno. Jednak, gdy Tomek oświecił światło w salonie, to zaczęło dziać się coś niedobrego...

Basia obiegła całe mieszkanie wzdłuż i wszerz. Tata wszędzie musiał świecić światło, a ona chodziła i szukała. Salon, kuchnia, toaleta, łazienka i sypialnia.... Każdy kąt.

W pewnym momencie dotarło do niej chyba, że nie ma mnie w mieszkaniu - buzia wywinęła się jej w podkówkę, po czym wypowiedziała słowo "mama" i rozpłakała się... 
Tata nie mógł jej uspokoić. Nic nie działało. Tylko "mama" i "mama".

Kiedy wróciłam do domu, to spodziewałam się, że Basia będzie już smacznie sobie spała, a mąż będzie leżał na kanapie i oglądał jakiś ciekawy film, a ja wejdę na paluszkach do mieszkania i położę się obok niego i spędzimy miły, romantyczny wieczór.  Niestety tak nie było... 
Weszłam do mieszkania i zobaczyłam, że światło w sypialni się świeci, zapytałam więc męża czy Basia dopiero je mleczko czy o co chodzi ? Powiedział mi, żebym poszła do niej się jej pokazać. Bez wahania więc podreptałam na paluszkach do sypialni, lecz moim oczom ukazała się słodko śpiąca Basia,  trzymająca kurczowo w tych swoich maleńkich rączkach butelkę. Zabrałam więc jej ją, pogłaskałam po główce, zgasiłam światło i wyszłam. 

Potem dopiero mąż mi wytłumaczył całą sytuację, a do mnie dotarło, że moje dziecko po prostu za mną tęskniło. Wystraszyła się, że wyszłam gdzieś i już nie wrócę. To było jak cios w serce, bo ja siedziałam u koleżanki i dobrze sie bawiłam, a moje małe serduszko tęskniło za mną... Zdarzyło się to wtedy po raz pierwszy.

----

Dziś jest już sobota. Co wieczór sytuacja się powtarza. No chyba, że to ja kąpię Basię i nie znikam jej z oczu nawet na pół minutki. Nie ma mowy o tym, żeby to Tomek kąpał córkę. Widzę, że jest mu cholernie przykro z tego powodu, bo do tej pory kąpiele to był taki tylko ich czas. Mogli się wtedy nacieszyć sobą, pobawić, pośmiać. A teraz Basia nie chce słyszeć o tym, że tata bierze ją do kąpieli. 
W ciągu dnia wygląda to nieco lepiej. Wczoraj została z babcią, bo ja musiałam jechać do lekarza i wystarczyło tylko odwracać jej uwagę i uważać, żeby nie wypowiadać słowa "mama". 

Tak - lęk separacyjny dopadł nas na całego. 
Mam nadzieję, że szybko minie, bo serce mi pęka kiedy widzę roztrzęsioną Basię krzyczącą "mama" i szukającą mnie po całym domu. Bo serce mi pęka, kiedy widzę smutnego Tomka, któremu ewidentnie brakuje tego czasu z Basią... 

Powiedzcie mi - czy u Was w wieku (+/-) 16 miesięcy objawiał się lęk separacyjny ?
Jeśli tak - to jak długo trwał ? 






 

Góralska mama.
 

29 komentarzy:

  1. U nas pojawiły się takie sytuacje bodajże z miesiąc temu, tyle, że mój syn nawołuje tatę i tylko tata może uspokoić. Z tatą kąpiel, usypianie, gdy budzi się w nocy też tylko tata uspokaja. M. w tym miesiący kończy 21 miesięcy i kto wie ile to potrwa. Trzeba przetrwać, jak wszystko. Ale u Was, może Basia jest bardziej do Ciebie przywiązana, spędzacie razem całe dnie, może w tym jest rzecz. Może powinnaś częściej wychodzić i przyzwyczająć Basię do swoich krótkich nieobecności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale do tej pory nie było żadnego problemu z moimi nieobecnościami... Przecież wychodziłam nawet na całe dnie - na przykład na studia. Zostawiałam Basie z Tomkiem, z dziadkami - jedynymi bądź drugimi i nigdy problemu nie było. Gdy wracałam - Basia zawsze radośnie mnie witała, przez cały dzień beze mnie była radosna i pogodna. To wszystko stało się tak nagle...
      Eh - trzeba to przetrwać...

      Usuń
  2. Tak jak piszesz, trzeba to przetrwać. U nas takie lęki zdarzają się, gdy ja zniknę Podopiecznemu z oczu, nie ma mnie chwile a on mnie nie może odszukać (bo np wyszłam na górę, a on został na dole). Nie jest to bardzo silne, ale popłakiwanie jest i uśmiech na buzce jak jestem. O dziwo gdy rodzice rano wchodzą nie ma tego problemu. Ale gdy juz są to popołudniu tez tak jest, że mama musi być. Mały miał ok 11mcy gdy to się zaczęło.
    Pozdrawiam i cierpliwości życzę!

    PS nie uciekaj małej po kryjomu, mów ze wychodzisz np do "cioci" i wrócisz. Ona się przyzwyczai ze wychodzisz. To taki głupi okres.
    U mnie się sprawdziło to, że jak dziecko wołało mamę i nie mogło zasnąć to przytulałam mając w okolicy buzi dziecka mamy ubranie - dziecko czuje zapach mamy.

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie, uciekanie nie wchodzi w grę. Aczkolwiek odwracanie uwagi musi być.
      Cóż - musimy to przetrwać...

      Usuń
  3. Mój mały zacząć reagować na moja nie obecność mając 13 miesięcy nie ma opcji by ktoś inny go przebiegał dawał jeść czy kładł spać wszędzie musi być mama..teraz ma 23 mies. I nic się nie zmienia mama i juz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany czyli trwa to strasznie długo.. No nic - kiedyś minie...

      Usuń
  4. Teoretycznie lęk separacyjny najczęściej właśnie pojawia się między 12 a 24 miesiącem życia malucha. Dziecko nabiera świadomości, że ono i mama to dwie odrębności, wpada w panikę, gdy mama znika. Jest to naturalny etap, choć niesamowicie trudny. Czytając wstęp do Twojego wpisu naprawdę byłam poruszona i domyślam się ile emocji wywołuje u Was ta sytuacja. Lęk zanika w pełni ok 3, 4 roku życia. Natomiast wcześniej mogą pojawiać się takie trudne momenty. Wszystko będzie dobrze, życzę Wam wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, oby jak najszybciej to minęło, bo jest to strasznie dla nas trudny czas.

      Usuń
  5. Tym wpisem mnie utwierdzasz, że lęk separacyjny dopiero przed nami. Tom ma roczek i wcześniej nie miał objawów lęku :)

    Wszystkiego najlepszego na urodziny i nie kuś tymi muffinami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziękuję.
      Życzę Wam, żeby lęk jednak ominął Wa szerokim łukiem.

      Usuń
  6. Nawet jesli przykry to jednak normalny etap rozwoju- wszystki minie! Niestety serce matki boli- znam to...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i normalny, ale niestety wyjątkowo trudny, przez co staje się zupełnie nadzwyczajnym...

      Usuń
  7. My mieliśmy lek separacyjny przed roczkiem, brrr. Mam nadzieje, ze więcej nas nie dopadnie. Co prawda mama i tak jest najlepsza, np jak się przwwroci i ma do wyboru przytulic się do mamy/taty wiadomo do kogo pójdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oby już nie wróciło. - życzę z całego serducha.

      Usuń
  8. Niczego takiego nie miałam przez 4 lata

    OdpowiedzUsuń
  9. Martynko witaj w klubie. ja zawsze myślałam że lek separacyjny jest wczesniej jakoś 8-9 miesiac, ale nas tez zaczał się jakoś teraz niedawno. jak wychodze z domu bez Mai to mąż lub moja mama musza sprytnie odwrócić jej uwagę lub zabrać ją na spacer lub na dwór bym ja mogła wyjsc. Jak jestem w domu to Maja do nikogo innego nie idzie. nie ma opcji. gdy jestesmy same nie moge bez niej isc do toalety. tez mi serce pęka. tymbardziej mi ciezko i przykro, bo jutro wracam do pracy!! nie moge w to uwierzyć. strasznie sie boję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za Was dziewczyny kciuki !! Powodzenia ! <3

      Usuń
  10. Ale wymyslasz, przyzwyczailas dzieciaka do siebie i tyle. Daj ojcu dojsc do niej i minie twoj pseudo lek separacyjny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze - nie mam dzieciaka, tylko dziecko, córeczkę, Basię.
      Po drugie - moje dziecko nie ma ojca, tylko tatę.
      Po trzecie - no cóż- najwidoczniej Ty wiesz lepiej jak wygląda cała sytuacja i wiesz lepiej co robić. Najwidoczniej matką nie jesteś.
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
    2. Jestem, ale nie szukam problemów tam gdzie ich nie ma.

      Usuń
    3. Jeśli razi cię to o czym piszę - to po prostu nie czytaj :)

      Usuń
  11. Przechodziliśmy to samo. Dodatkowo Hania potrafiła w nocy się obudzić z krzykiem wołając mama. Sama nawet nie wiem, kiedy to minęło. Serce pęka, gdy dziecko tęskni i rozpaczliwie szuka mamy nawołując z każdego pomieszczenia domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się to budzenie nocne już kilka razy zdarzyło... Rany mam nadzieję, że szybko minie.

      Usuń
  12. Martynko, czy mi sie wydaje czy corka ma , przewe miedzy gornymi 1?

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja zastanawiam się, co będzie, kiedy mój Misiek pójdzie do żłobka... A mnie nie będzie minimum 9 godzin :( Nie potrafię sobie tego wyobrazić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze będzie - nie martw sie na przyszłość :)

      Usuń
  14. u nas niby nie ma bardzo widocznego lęku, ale mama jest number one:) Gdy wychodzę (a zdarza się to baaaardzo rzadko), to mały jest niespokojny i szuka mnie wzrokiem, ale po kwadransie zapomina i już ładnie bawi się z tatą czy z ciocią. Mam nadzieję, że nie przerodzi się to w coś większego, bo słyszeć, że dziecko za tobą płakało to serce pęka na pół... Trzymam za Was kciuki dziewczęta i dawajcie znać jak się sprawy mają! Uściski dla Was:)

    OdpowiedzUsuń