poniedziałek, 25 maja 2015

RESET.


Wspominałam Wam ostatnio, że wybieram się z Basią na kilka dni do moich rodziców. Właśnie dziś te kilka dni minęło i siedzimy już sobie wygodnie w domku i póki co już nigdzie się znów nie wybieramy. Zatęskniło nam się potwornie za tatuśkiem przez te kilka dni, więc teraz to właśnie z nim chcemy spędzić cały wolny czas. 

Przez te kilka dni udało mi się zahaczyć o fryzjera i zrobić zakupy. Mogłam wreszcie kupić coś tylko i wyłącznie dla siebie, bo zazwyczaj to wygląda tak, że wracam z zakupów do domu z kilkoma torbami rzeczy dla Basi i męża, a dla mnie nie ma nic.  Ot cóż - taki syndrom matki. 

Jednak najbardziej ucieszyło mnie to, że mogłam spotkać się ze znajomymi. Razem z Basią odwiedziłyśmy moją przyjaciółkę i kuzynkę. Byłam też na spotkaniu klasowym i na wypadzie z koleżankami. Powiem Wam, że cholernie mi tego brakowało.... Kolega z licealnej klasy na spotkaniu położył mnie na łopatki mówiąc : "Ty jesteś matką nas tu wszystkich". 

Czyli co ? 
Że spoważniałam, nie imprezuje i stałam się zdziadziałą matką polką ? 

Kurcze nie sądziłam, że jest ze mną aż tak źle... Chyba czas najwyższy coś z tym zrobić... Szkoda tylko, że tu na miejscu mam tak niewiele znajomych, a będę miała jeszcze mniej, bo koleżanka z którą spotykam się najczęściej - wkrótce wyjeżdża do Stanów i aż ryczeć mi się chce jak sobie o tym pomyśle... 
Mimo to muszę pomyśleć o tym, żeby jednak nieco częściej wyrwać się do ludzi. Zdecydowanie dobrze robi to na moje samopoczucie, co przekłada się na zadowolenie z życia i przypływ pozytywnego nastawienia. 

Zdjęć z wyjazdu jakoś niestety niewiele... W sumie to nawet nie wiem czemu, ale jakoś nie chciało mi się aparatu wyjmować... Chyba chciałam po prostu od wszystkiego odpocząć i zresetować się. Mam jednak kilka zdjęć z wczorajszych urodzin Nadii - kuzynki naszej Basi :) 








Góralska mama.

20 komentarzy:

  1. Jakie minki rozkoszne :) cudna jest ta Wasza Basia.
    Ja niestety również mam mało znajomych i trochę przez to cierpię :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylu ludzi na tym świecie, a nam prawdziwych znajomych brakuje - okropne to jest....

      Usuń
    2. Mam to samo, ale jak to mówią liczy się jakość, a nie ilość, więc nie martwcie się dziewczęta! :)

      Usuń
  2. Kochana, mnie też brak znajomych. po przeprowadzce poznałam kilka dziewczyn, ale to raczej znajome z placu zabaw, a chciałabym kiedyś pójść na kawę i poplotkować o blahostkach. bo te znajomości z placu zabaw opierają się na dziecięcych tematach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u nas nawet na placu zabaw nie ma kogo poznać. Dzieci bawią się przy własnych domach, na podwórkach, a na placu bardzo rzadko....
      Ja dałabym wiele by nawet o tych tematach okołodziecięcych pogadać...

      Usuń
  3. spotkanie z przyjaciółkami to zawsze jest super sprawa. ja doceniam ze mam ich wokol siebie tak dużo. nie ma tygodnia bym sie z ktoras nie widziała. a z tymi co sa daleko to co 2-3 dni obowiazkowo rozmowy przez telefon :) mąż i dziecko najwazniejsze ale przyjaciólki to cenna wartosc :) buziaki dla Was

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj doceniaj doceniaj, bo innym tego po prostu bardzo brakuje...

      Usuń
  4. Rozumiem Cię znakomicie - ja póki co jeszcze się na mojej Syberii nie dorobiłam się większego towarzystwa do kawy/piwa/czegokolwiek...A przyjaciółki 300 km dalej, dlatego każde (choć rzadkie bardzo) spotkanie to dla mnie święto na całego. A późniejszy powrót do matkowania jest równie wspaniały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie dla mnie również to wielkie święto jest...

      Usuń
  5. A jutro wreszcie my nadrabiamy zaległości Sis :* <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam małą grupę przyjaciół, ale staramy się utrzymywać częsty kontakt, nawet jak nie osobiście to wirtualnie, choć wiadomo, że lepiej gdzieś wyjść, niż rozmawiać przez kompa. Niestety nie jest to tez takie łatwe... Ostatnio udało mi się wyjść z moją bliską koleżanką ze studiów, która też jest mamą. Było świetnie i mamy nadzieję, że będą to znacznie częstsze spotkania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kontakt wirtualny z przyjaciółkami mam bardzo częsty, ale wiadomo - to nie to samo...

      Usuń
  7. Też tęsknię za rodzinnym miastem, znajomymi. Może i ja się kiedyś wybiorę na taki reset.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybierz się koniecznie, bo to świetna sprawa.

      Usuń
  8. Doskonale Cie rozumiem. Ja tez w miejscu, gdzie mieszkam, nie mam zbyt wielu znajomych, a prawdziwa przyjaciolka daleko. Szkoda!!! Tego czlowiekowi bardzo potrzeba i taki reset konieczny, zeby odreagowac, naladowac akumulatory. Powiem Ci jeszcze jedno, bo mam swoje lata, jak Ci kiedys pisalam, ze milo jezdzic do domu rodzinnego, poki sa tam rodzice jeszcze. Czasem robimy to rzadko, bo czasu brak, bo daleko, a potem najblizszych zabraknie i zalujemy, ze malo czasu tam bywalismy. Ja jezdzilam do mamy rzadko, bo mialam daleko. Teraz ani mamy, ani taty juz nie ma, umarli. Wspominam ten czas, kiedy "ładowałam akumulatory"w domu rodzicow, mimo milosci męzowskiej i dzieci. Nieraz zaluje, ze robilam to tak rzadko, ale madry Polak po szkodzie. Dzis Dzien Matki, wiec mysle o mamie i łezka w oku sie kreci.
    Pozdrawiam goraco, Goralska Mamo:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dom rodzinny to świetna sprawa więc wybieramy się tam tak często jak to tylko możliwe. A jeszcze bardziej docenia się go przez to, że jest tak daleko...

      Usuń
  9. Doskonale Cię rozumiem. Ja dopiero od niedawna poznaję nowe twarze, choć są osoby, z którymi spotykam się dlatego, że po prostu nie mam nikogo innego. Trochę to przykre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh jak ja bym chciała mieć tu choć jakich kolwiek znajomych...

      Usuń
  10. Skąd ja to znam... mieszkamy - tu gdzie mieszkamy - od niedawna i znajomych niestety brak... smutne niestety, że nie ma z kim usiąść na ławeczce i poplotkować...zostaje telefon ale to nie to samo....

    OdpowiedzUsuń