wtorek, 9 czerwca 2015

DŁUGI WEEKEND ZA NAMI.


Długi weekend za nami. Uf jak gorąco  chciałoby się rzec. Ale nie, nie ! Na pogodę to ja akurat narzekać nie będę. Kocham lato. Kocham jak jest cieplutko. Kocham nawet te letnie burze, bo dają ochłodę i odświeżenie po upalnych dniach.  Uwielbiam tą porę roku i tak zostanie już na zawsze.

Od czasu ciąży omijam jednak opalanie szerokim łukiem. Przyznam się Wam nawet, że nie lubię i nigdy nie lubiłam leżenia plackiem na słońcu. Nuda. To nie dla mnie. A dodatkowo od kiedy na świecie pojawiła się Basia, to większą frajdę sprawia mi przebywanie w cieniu, bo mogę wtedy bawić się z nią godzinami. Oczywiście słonko również chętnie łapiemy, ale raczej nie w godzinach szczytu i tylko i wyłącznie z filtrem ochronnym na ciałku mojej córy. Mimo jednak mocnego filtra - Basia złapała pierwszą opaleniznę na rączkach i buzi - co wygląda mega uroczo :) 

Długi weekend - był u nas tylko z nazwy. 
Tatuś niestety pracował, a że ja z Basią mamy siebie na co dzień, to w sumie nie zauważyłyśmy różnicy. 

W środę wieczorem zorientowałam się, że faktycznie jest środa, a nie wtorek i że następnego dnia jest już Boże Ciało. Nic nie przygotowane, strój góralski nie odpicowany, ubranie dla dziecka nie ogarnięte, zakupy nie zrobione. No cóż - tylko ja tak potrafię... Na szybko jednak coś udało mi się przyszykować i w czwartek oczywiście udaliśmy się całą rodzinką przykładnie na procesję. Niestety w tym roku udało mi się zrobić tylko jedno zdjęcie i to z rąsi, ale pod koniec procesji nasza Bunia była już tak zmęczona, że o zdjęciach mowy nie było. Liczyło się tylko łóżeczko. Reszta dnia była bardzo leniwa. Raz spał Tomek, a raz ja. Tylko nasze dziecię było niezmordowane... ( Skąd ona bierze tyle energii ?? ) 

Piątek był to dzień dla mojego męża pracujący, więc spędziłyśmy go w sumie we dwie.  Najpierw sprzątanko, pranie, wieszanie, obiadek - czyli codzienny standard, a potem zabrałam moją myszkę na wycieczkę. Były lody i był spacer. Udało nam się kupić kapelusik tak bardzo potrzebny na te upały.

Sobota była teoretycznie dniem dla męża wolnym, jednak mój pracuś umówił się ze znajomym, że coś mu tak pospawa. Więc my wybrałyśmy się w tym czasie z moimi rodzicami i bratem nad jeziorko, gdyż przyjechali w góry na weekend. Basia była zachwycona, matka zjarała sobie ramiona ( a nogi wciąż ma białe ), a dziadki zadowoleni, bo mogli pobyć troszkę z wnusią.
Wieczorem zaprosiłam rodziców i teściów i zrobiliśmy sobie rodzinnego grilla. Basię energia rozpierała cały dzień i padła dopiero po 22 ! ( jeszcze raz sie pytam - skąd w niej tyle energii ?? )

Niedziela była dniem rodzinnym. Większość dnia przesiedzieliśmy w domu leniuchując. Dopiero popołudniu wybraliśmy się na wycieczkę do Szczawnicy. Wyobraźcie sobie, że nawet zabraliśmy nasza córę na kolejkę na Palenicę. Wszystko było by okej, gdyby nie fakt, że mam lęk wysokości i nie dość, że sama się bałam, to jeszcze bałam się o córę. Ale mąż - oaza spokoju, dzielnie nad wszystkim czuwał. A Basia ? A Basia była najdzielniejsza dziewczynką na świecie ! <3 Tak cholernie żałuję, że już nie udało nam się kupić pamiątkowego zdjęcia... No cóż - może następnym razem... 

Weekend był ogólnie mówiąc cudny - pełen uśmiechu, radości, słońca i rodzinnych chwil. Oby więcej ! :)





Znikopis - ukochana zabawka ostatniego miesiąca. 
Mogłaby bez przerwy rysować. 




Relaksik na tarasie <3






Boże Ciało i jedna jedyna fotka.  
Najważniejsze, że z moją góraleczką :*

Sobotni plażing :) 


Kocham ten uśmiech ! 
No po prostu kocham ! <3





Widok nieziemski. 
Ludzie byli zachwyceni. 
A ona taka dumna z siebie :*

Mateczka. 
A co mi tam - selfie też wrzucę :) 


A po długim spacerku Basia odpoczywa tak :

 A tu już wieczorne oczekiwanie na grillowych gości. 


 I uśmieszki z tatuśkiem, który tyle co wrócił ze spawania.
Kocham nad życie i brudaska i czyścioszka <3


Nie ma jak babcina drożdżówka :) 


I na koniec kilka zdjęć z niedzieli w Szczawnicy. 
Tu Palenica. 



Moje dwa serduszka. 


Zdjęcia inne :) 


Czerwcowe truskawkowe love <3

Bukiecik ogrodowy od męża i córci :* 

Wstydniś.

"No mamuś proszę... Mogę jeszcze bajkę ?? " 

Coś mi to moje dziecko ukochane tłumaczyło... 
 


Góralska mama.

26 komentarzy:

  1. A skąd te cudne ciuszki na ten pięknej panience? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sukienusia ta różowa i np. te spódniczka i bluzeczka ze zdjęć początkowych - cudo! <3

      Tissana

      Usuń
    2. Sukienka i bluzka to Zara, a spódniczka na zamówienie od : Sweet & Love --> https://www.facebook.com/Handmade.Sweet.love/timeline

      Usuń
  2. Wspaniałe są te Wasze stroje, tradycja. Pięknie dziewczyny wyglądałyście :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały weekend :) Cudowne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słodzizna malutka. i oby więcej takich weekendów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas znikopis to też zabawka nr 1 :)
    Jak zobaczyłam Wasze zdjęcia z górami w tle, to zapragnęłam teleportacji :) piękne macie widoki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia:) U Was zawsze tyle się dzieje, super rodzinka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staramy się maksymalnei wykorzystywać wolny czas - szczególnie ten wspólny we trójkę : )

      Usuń
  7. Uwielbiam oglądać Twoje zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje dziewczynki też są bardzo dumne z siebie jak mogą potrzymać zwierzątko na smyczy, tyle że one prowadzają na smyczy kota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe fajne jest to ze dzieciaki tak lubią zwierzaki :)

      Usuń
  9. Mogę zapytać, czy tata to tak zawsze Małą nosi jak ma sukienkę/spódniczkę? Czy poprawiasz ją do zdjęć? Bo wydaje mi się, że mało tatusiów tak nosi córeczki, większość to nie pamięta by pupę z pampersem zakryć kiecką;))

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha - padłam :D Tatko akurat o tą sprawę zawsze dba sam. Poprawia, układa, żeby wszystko ładnie wyglądało. Bo po co pupcia ma być na wierzchu skoro nie musi :)
      Taki mój esteta :D

      Usuń
    2. Fajnie macie :), dużo znanych mi tatusiów totalnie się tym nie przejmuje :)) a tu niespodzianka! a znam mamy co poprawiają dzidzie żeby na zdjęciach były perfect ;)))

      Usuń
    3. Perfekcyjne dzieci, zdjęci i mamy - to nie na tym blogu. Tu wszystko jest zwyczajne. Z niedociągnięciami. Prawdziwe.

      Usuń
  10. Zdjęcie pod tytułem Wstydniś skradło moje serce. Za każdym razem jak czytam Twoje wpisy, przenoszę się w moje góry :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Podoba mi się, że tak szanuje cie swoją kulturę i ubieranie stroje ludowe na uroczystości. U mnie (na kaszubach) nigdy nie widziałam czegoś takiego. Pozdrawiam i tak trzymać! :)

    OdpowiedzUsuń